piątek, 19 grudnia 2014

rozdział 23

Ważna notka pod rozdziałem!!

muzyka
~~~~~~~~~~~~~~
Gdy zapukałam do drzwi sąsiedniego domu, otworzył Justin.
-Hej, wchodź-uśmiechnął się a ja weszłam do środka-co tam?
-Słuchaj mam głupią prośbę...-zaczęłam
-Wal śmiało.
Nie wiedziałam co powiedzieć, zaczęłam się rozglądać jakbym liczyła że gdzieś znajdę odpowiedź.Spojrzałam na torbę.
-Nie ma sprawy. Możesz tu zostać jak długo chcesz.
-Dziękuję.
-Tylko musisz wybrać czy śpisz ze mną czy z Jaxonem.
-Na kanapie.
-Nie! Nie pozwolę ci. Musisz się wysypiać. No to...ze mną czy z Jaxonem?
-Na twoim miejscu wybrałbym mnie -usłyszałam Jaxona który właśnie schodził ze schodów.
-Czemu?
-Bo nie wiem co Justin chciałby robić w nocy-puścił mi oczko
-To chyba masz rację.
-No wiesz, a już liczyłem-Jus zaczął się śmiać
Jax wziął moją torbę i prowadził na górę.
-Dobranoc-krzyknął za nami Justin-o ile będziecie spać.
Weszliśmy do ładnej sypialni...
Bardzo mi się podobała.
-Za tymi drzwiami jest łazienka. Możesz iść się wykąpać.-uśmiechnął się
-A ty?
-Ja już się kąpałem.
Zaczęłam grzebać w torbie w poszukiwaniu pidżamy.
-Cholera! Pójdę do siebie po pidżamę, zaraz wrócę.
-Nie przesadzaj!-wstał i podszedł do szafy-dam ci koszulkę.
Podał mi koszulkę, razem z nią i resztą rzeczy ruszyłam do łazienki. Dokładnie umyłam ciało, ubrałam czystą bieliznę i koszulkę Jaxa. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam uśmiechniętego Jaxona. Wrzuciłam rzeczy do torby i usiadłam na łóżku obok leżącego Jaxa.
-Mam nadzieję że lubisz lody czekoladowe-zaśmiał się
-Czemu-zaczęłam się śmiać, ach te skojarzenia
-Trzymaj-wyciągnął zza pleców dwa kubełki z lodami i łyżeczki. Jeden zestaw podał mi a drugi był jego-to co? Powiesz mi co się stało?
-Pokłóciłam się z Luke'iem.
-Jak to? O co poszło?
-Ubzdurał sobie że go zdradzam-wyjaśniłam a Jax prawie udławił się lodami które miał w buzi.
-Że niby z kim?!-wziął kolejną porcję do ust
-Najpierw przełknij-poczekałam chwilkę-z Justinem
-Jego pojebało?-zapytał a ja wzruszyłam ramionami-będzie dobrze, a teraz chodź już spać.

***

Obudziłam się o 1 w nocy. Jaxon słodko spał z boku. Usłyszałam cichą muzykę gitary akustycznej. Przeciągnęłam się i wstałam. Wyszłam ostrożnie z pokoju tak by nie obudzić Jaxa. Pokierowałam się w stronę źródła i dotarłam do drzwi od pokoju Justina. Postanowiłam że trochę go 'nastraszę'. Rozczochrałam włosy, zmrużyłam oczy i otworzyłam drzwi.
-Czego ty się tak drzesz-starałam się żeby mój głos był zaspany, szłam i rzuciłam się na łóżko przytulając do poduszki. Spojrzałam na niego z wrogą miną.
-Przepraszam, nie chciałem cię obudzić. Już się zamykam.
-Przecież żartuję-powiedziałam
-O ty mała-powiedział i uderzył mnie poduszką śmiejąc się
-Bo ci oddam! Co grasz?-usiadłam na łóżku i posłałam mu szeroki uśmiech
-Ćwiczę na koncert.
-Uwielbiam twoje podejście... Zagraj-zrobiłam słodką minę
Justin westchnął i poprawiając się na łóżku ułożył ręce na gitarze. Zaczął grać coś wolnego. Zauważyłam kartki z tekstem na szafce koło łóżka więc sięgnęłam po nie. Jako pierwsza była kartka z tekstem do "Be Alright" a z boku ołówkiem napisane akordy. Justin wziął się w garść co mnie bardzo cieszy. Ostro ćwiczy, stara się. Zależy mu, bynajmniej jak na razie...
-Śpiewaj ze mną-wyrwał mnie z zamyśleń
Spojrzałam na kartkę i po chwili nasze głosy się złączyły. Gdy skończyliśmy kazałam mu zaśpiewać jeszcze kilka piosenek. Umówiliśmy się że przyjedzie szybciej na próbę i zrobimy układy razem z tancerzami. Gdy wszystko było ustalone wróciłam do Jaxa i usnęłam

***

Gdy rano się obudziłam była 4:40. Jaxona nie było już w łóżku. Przeciągnęłam się na łóżku i wstałam, dzięki czemu poczułam lekki wiaterek na moich nogach. Jak się okazało drzwi balkonowe były otwarte, ponieważ Jaxon stał na balkonie. Podeszłam do niego po cichu i przytuliłam od tyłu.
-Dzień dobry-powiedział miłym głosem
-Dzień dobry.
-Czym zawdzięczam sobie tak miłe powitanie-uniósł jedną rękę do góry i objął mnie ramieniem-chcesz-podał mi paczkę papierosów
-Mhm...-wzięłam jednego i go podpaliłam-chciałam się do kogoś przytulić.
Nie odpowiedział tylko się uśmiechnął i mocniej objął. Spojrzałam odruchowo w bok. Ktoś stał na moim balkonie i się nam przyglądał. Luke. Odwróciłam się. Nie chciałam patrzeć na niego teraz.
-Nie wiedziałam że palisz-przerwałam tą ciszę, która była nie do zniesienia.
-Wielu rzeczy jeszcze o mnie nie wiesz-puścił mi oczko-między innymi tego że robię najlepsze naleśniki na świecie.
-Mmm... brzmi smakowicie... Ale nie chce mi się iść na dół...
-Ech.. Wskakuj.
Jaxon wziął mnie na barana i zniósł na dół. Jest kochany... Cholernie kochany. Usiadłam na krześle i patrzyłam jak Jaxon, w samych bokserkach, szykuje nam śniadanie.
-Hej-usłyszałam zaspany głos Justina
-Hej, czemu wstałeś-przywitałam się
-Na śniadanie-wyszczerzył się. Pokręciłam głową i dopiero teraz zorientowałam się że on też jest w samych bokserkach.
-Leniwy jesteś-stwierdził Jaxon
-Widziałem wkurwionego Luke'a na balkonie.
Ciekawe co go tak wkurwiło.. Cóż chwilowo to nie jest mój problem. Mam ważniejsze sprawy na głowie. Koncert. Gdy Jaxon postawił na stole naleśniki wzięłam jednego i zaczęłam jeść. Wypiłam kawę i poszłam się ubrać. Wypakowałam z torby wszystkie rzeczy i spakowałam tylko te które potrzebuję na trening. Zeszłam na dół i rozmawiałam z Justinem w czasie gdy Jaxon poszedł się ubrać.

*Jaxon's POV*

Szkoda mi Leny. To świetna dziewczyna a Luke to debil że jej nie docenia. Fakt że też byłbym zazdrosny jeśli byłbym z Leną a ona tyle czasu spędzałaby z Justinem. Ale gdyby powiedziała że nie zdradza to znaczy że nie zdradza. Ona nie kłamie. Kocha Luke'a i by go nie zdradziła. Muszę porozmawiać o tym z Luke'iem... Dowiedziałem się że Jus przyjeżdża dzisiaj szybciej na trening więc będzie ćwiczył z tancerzami. Mam tylko nadzieję że nic mu nie strzeli do tej pustej bani i nic nie odwali. Lena bardzo się stara... Wkłada całe serce w przygotowania. Poświęca bardzo dużo czasu i energii na to wszystko. Cieszę się że pomaga Justinowi przy koncercie. Przynajmniej da mu porządnego kopa i mój kochany braciszek wreszcie uwierzy w siebie.

***

*Marlena's POV*

W trakcie treningów dostałam telefon od Scootera że jest problem z babką od fryzur. Kazałam mu znaleźć pewną osobę i ją załatwić. Ma przyjechać. Kiedy przyjechał Jus zaczął się rozciągać a tancerze z nim. W tym czasie razem z Jaxem tańczyliśmy sobie. Po treningu wysłałam Jaxona po zakupy na wieczór. Justin zrobił dziś dużo na treningu i jestem z niego dumna. Po treningach pojechałam do domu po gitarę i usłyszałam muzykę z domu sąsiedniego. Oczywiście Jai i reszta pytali się po co mi gitara i tak dalej więc musiałam im powiedzieć o ognisku. Zapukałam do drzwi domu chłopaków, bo chciałam zobaczyć co u Liama, i czekałam.
-Hej-krzyknął Niall-wchodź.
Gdy weszliśmy usłyszałam głośną muzykę i krzyki z salonu.
-Wybacz że tak głośno ale chłopacy przyjechali pochwalić się płytą.
-Macie gości? To ja pójdę, nie będę przeszkadzać.
-Nie wygłupiaj się! Chodź poznasz chłopaków.
Weszliśmy do salonu i od razu Zayn, Liam, Louis i Harry dosłownie rzucili się na mnie.
-Chłopaki to jest Lena-powiedział Zayn a czwórka chłopaków odwróciła się w naszą stronę-to jest Ashton, Michael, Calum i...-nie dokończył bo mu przerwałam
-Josh??
-No cześć skarbie.
-Jaki Josh? To przecież Luke-wytłumaczył Liam
-Ta pewnie, co tu robisz?
-To wy się znacie-zapytał zdezorientowany Louis
-Chłopaki! Nie wcinajcie się-poprosiłam-no więc co tu kurwa robisz?
-Też się cieszę że cię widzę-wstał, podszedł do mnie, pocałował w policzek i przytulił-przyjechałem z chłopakami do kumpli.
-To wy się znacie??!!
-No pewnie-uśmiechnął się Hazza
-Dobra, pogadamy o tym później. Słuchajcie robimy ognisko z tancerzami, jedziecie?
-A kiedy-zapytał Zayn
-Właściwie to teraz...
-Hmm... myślę że tak-uśmiechnął się Liam
-A my też możemy-zapytał,chyba, Calum
-Pewnie. To chodźcie. A! Niall weź gitarę... będziemy grać.
-Ok. To chwila.

***

-Hejka, przyprowadziłam gości-krzyknęłam gdy byliśmy na miejscu.
Usiedliśmy. Siedziałam koło Justina i Jaxona. Josh czy raczej Luke siedział naprzeciw mnie koło chłopaków. Zagraliśmy z Niall'em kilka starych piosenek a reszta śpiewała. Justin zaśpiewał 'Die In Your Arms'. Niall dał gitarę Hazzie i podszedł do mnie prosząc o taniec. Dałam moją gitarę Justinowi. Niall może i nie jest mistrzem tańca
ale bawiłam się świetnie... Potem tańczyłam jeszcze z Jaxonem, Nickiem, jednym z tancerzy i Joshem. W końcu usiadłam.
-Chłopaki macie może jakąś wolną sypialnię w domu-zwróciłam się do sąsiadów
-No pewnie, a co?-zapytał Zayn
-W najbliższych dniach przyjedzie ktoś do koncertu i nie ma gdzie spać. Znacie tą osobę dobrze. To co? Może?
-Pewnie-krzyknęli chórem
Gdy Niall odzyskał gitarę zaczął grać ich piosenkę a chłopacy śpiewali. Dołączyłam do nich. Byli zdziwieni że ją znam. Ale jak można nie znać 'Night Changes' i 'Steal My Girl'. Nagle podszedł do mnie Nick.
-Pamiętaj jutro ja zaczynam-wyszeptał mi do ucha.
-Pamiętam, powiedz im.
-Uwaga! Ekipa jutro zaczynamy o 7. Nie musicie być w strojach treningowych, bo na jutro jest trochę inny plan, ok?
-Ok!
Wzięłam swoją gitarę i zaczęłam grać a po chwili Niall dołączył do mnie gdy zorientował się co to. Liam zaczął śpiewać swoją zwrotkę. Potem Niall i Zayn.
-She said: Hey! It’s alright! Does it make you feel alive?-śpiewaliśmy razem.

***

Gdy 'impreza' się skończyła poszłam na salę i spędziłam tam dobre 2 godziny tańcząc z Nickiem. Gdy wróciliśmy szybko się wykąpałam i chciałam iść spać ale Jax prosił żebym opowiedziała mu o swoich marzeniach i potem oglądaliśmy jeszcze film...
~~~~~~~~~~~~
Hej hej!! I jak się podoba rozdział??!! Mam nadzieję że jest ok ;).  W związku ze świętami nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział ale zaglądajcie może akurat. Piszcie opinie o rozdziale w komentarzach. WSZYSCY!! Jest mi smutno bo bardzo dużo osób czyta rozdziały ale nie komentuje ich, chce żeby to się zmieniło!! Przepraszam jeśli są błędy ale rozdział jest nie sprawdzony!!Jula czekam na kontakt!!! Cholernie pilne!!! Do następnego. Buziaki xx.

Jeśli przeczytałeś/ -aś = skomentuj!!

wtorek, 9 grudnia 2014

rozdział 22

muzyka
~~~~~~~~~~~~~~~~
-Dzień dobry pani Marleno-powiedział ochroniarz gdy zaparkowałam na podjeździe
-Dzień dobry-rzuciłam- Justin chodź.
Weszliśmy do domu i pokierowano nas do biura. Weszliśmy do pomieszczenia jednak Justin oczywiście zaczął odwalać cyrki.
-Siadaj-poprosiłam go
-Nie-przycisnął mnie do ściany-powiedziałaś że zrobimy coś co lubię-wyszeptał mi do ucha i przygryzł je.
Spojrzałam na Scoot'a. Jego mina mówiła coś w stylu 'dobry argument', odpowiedziałam mu miną 'no widzisz'. Zgięłam kolano i kopnęłam Justina, następnie odwróciłam go i skrzyżowałam jego ręce z tyłu.
-Oj wybacz, myślałam że lubisz siedzieć. Siadaj na dupę i się nie ruszaj-warknęłam a on posłuchał. Usiadłam- no to co tam-zwróciłam się do Scootera
-Miałaś już trening z tancerzami?
-Noo...
-I?
-W miarę,a właśnie, załatwiłam Nick'a, pomoże mi...
-Miło...A dzwoniłaś już o coś?
-Bez przesady... jeszcze nie... ale wiem, zrobię to potem.
-Zmieniłaś coś?
-Też jeszcze nie. A powiedz mi kiedy będzie rozstawiona scena?
-4 dni przed koncertem a co?
-Tak myślałam, Muszę przenieść się z nimi na scenę przecież. Dobra to co masz dla mnie?
-To-wskazał na 2 wielkie pudła
-Coś jeszcze?
-Na razie nie...
-Ok, to ja to pójdę zanieść do auta a ty pogadaj z nim. Słyszysz Justin?!
Wzięłam pudła i poszłam

*Justin's POV*

Scooter zaczął pierdolić o jakiś bzdurach dotyczących koncertu. Ale co mnie to obchodzi?! Lena powiedziała że pomoże to niech ona się tym zajmie, mnie to nie obchodzi...
-Justin słuchasz mnie?!
Spojrzałem na ścianę na której wisiało nasze wspólne zdjęcie. Całej ekipy przed koncertem. I to nie jedno. Z zamyśleń wyrwał mnie huk. Odgłos strzału.
-Lena-krzyknąłem i zacząłem zbiegać ze schodów na dół odblokowując broń.
Wybiegłem na dwór. Lena strzelała do jakiegoś faceta w kominiarce, który odjeżdżał na motorze.
-Lena wszystko ok-zapytałem gdy byłem już koło niej
-Tak, tak. A wam nic się nie stało?
-Nie, wszystko dobrze-przytuliłem ją
-Nic się wam nie stało-zapytał Scooter
-Lena, ramię.
-Kurwa, znowu?!
-Chodźcie, zrobię ci opatrunek-zaproponował Scoot

*następnego dnia rano*

*Marlena's POV*

Na szczęście rana nie jest taka jak wtedy. Mam tylko przeciętą skórę. Nic takiego... Po spotkaniu u Scootera pojechałam po ubrania do stylistek. Obiecały pomoc jeśli tylko będzie potrzebna. Obudziłam się o 4. Okazało się że nikt nie śpi. Czemu? Nie wiem. Zeszłam ubrana na dół. Torbę rzuciłam przy wyjściu. Weszłam do kuchni żeby zrobić śniadanie.
-Hej-uśmiechnęłam się do chłopaków- gdzie Luke?
-Ubiera się-rzucił Beau
-Siem-Tyna mnie przytuliła gdy weszła do kuchni
Zrobiłam tosty. Zjadłam 2 a resztę postawiłam chłopakom.
-O której dziś wracasz-zapytał Jai
-Jeżeli Justin nic nie odwali to po 22.
-Nie masz dosyć-zdziwił się Skip
-Dopiero drugi dzień. Bez przesady.
Zaczęliśmy rozmawiać. Tyna bierze dziś chłopaków i rozwieszają plakaty i ulotki. Zobaczyłam że do kuchni wchodzi Luke.
-Hej kochanie-chciałam go przytulić ale zaczęłam się śmiać-zmieniasz styl czy o co chodzi?
-Myślałem że gdy ubiorę się jak Justin to będziesz chciała spędzać ze mną czas.
-Słucham?-spoważniałam
-A co, może już mnie nie kochasz, co?
Kątem oka widziałam że wszyscy w kuchni patrzą to na mnie, gdy ja mówię, a to na Luke'a, gdy on mówi.
-O co ci chodzi?
-Jesteś moją narzeczoną i nie życzę sobie żeby się kręcił koło ciebie.
-Nie będziesz mi mówił co mam robić-powiedziałam przez zęby, wyszłam z kuchni
Niestety, Gina stała w wejściu do kuchni i wszystko słyszała. Cholera! Założyłam torbę na ramię. Byłam zła.
-Mam nadzieję że chociaż jest dobry w łóżku-usłyszałam głos Luke'a
To już było zbyt wiele. Wyszłam trzaskając drzwiami. W pośpiechu wrzuciłam torbę do auta i wsiadłam. Kilka razy uderzyłam pięściami w kierownicę. Po chwili odpaliłam auto i przejechałam kawałek, parkując na podjeździe Justina. Poczekałam chwilę. Po paru minutach Jaxon wsiadł do auta. Odpaliłam silniki i z piskiem opon ruszyłam. Droga zleciała szybko, bo szybko jechałam. Schowałam auto w garażu, poszliśmy do sali. Przebrałam się w szatni i gdy wróciłam na salę wypakowałam potrzebne rzeczy z torby.

***

-Lena przecież to nie ten układ-upominał mnie Nick
-O ja nie wierzę-krzyknął Jax-oj sorry. Lena chodź tu.
Podeszłam a Jaxon włączył filmik. To już jest zdecydowanie za dużo jak na jeden dzień. Zadzwoniłam do beau'a.
-Hejka, co tam-usłyszałam
-Hej. Mam prośbę. Mógłbyś przyjechać tu do mnie?
-Emm... Pewnie... A! Niall cię szukał!
-Co chciał?
-Nie wiem.
-To możesz przywieźć go tu. To do zobaczenia. Papa-rozłączyłam się
Ta sytuacja rano przerosła mnie. Nadal nie mogę uwierzyć w to co Luke powiedział...
-Kiedy był dodany-zapytałam Jaxona
-Dwa dni temu.
Znowu zaczęliśmy tańczyć. Chciałabym przerobić dziś chociaż dwa układy. Mamy jeszcze dobre 6 godzin na to... raczej zdążymy. Po ok. 10 minutach do sali wszedł Beau a za nim Niall.
-Ćwiczcie dalej-powiedziałam
-Hej Lena-Niall mnie przytulił
Beau witając się ze mną, przytulił i podniósł mnie.
-Debil-parsknęłam
-Też cię kocham. To o co chodzi-zapytał
-Chcę żebyś coś zobaczył-dałam Jaxonowi znak a on włączył filmik
Gdy on oglądał spojrzałam na tancerzy. Chwilowo Niall próbował tańczyć to co oni. Wyglądało to trochę śmiesznie. Podeszłam do nich i tańczyłam z nimi. Gdy muzyka z filmiku ucichła spojrzałam na Beau'a
-Czemu mi nie powiedzieliście?
-Myśleliśmy że będziesz zła...
-Za co? Za to że robicie coś co kochacie? Jedyne za co mogę być wściekła to taniec Daniela-zaczęłam się śmieć. Beau też-obiecaj mi że będziecie mi mówić o filmikach!
-Obiecuję-przytulił mnie
-A co robi Luke? Już mu przeszło?
-Rzuca wszystkim co ma pod ręką, krzyczy, potłukł ci kilka rzeczy. A i chciał żebym go zawiózł na dziwki-że co proszę? Czułam się jakby ktoś jebnął mi w twarz
-Może by się wyżył. A czym przyjechaliście?
-Twoim Lambo.
-Że co?
-Nie wściekaj się...
-Nie chodzi o to, ale chodzi o to że to jest niemożliwe. Ja nim przyjechałam...
-No doc nim przyjechaliśmy.
-Ale my nim przyjechaliśmy-kłóciłam się
-Myślisz o tym samym co ja-zapytał Jax
Wybiegliśmy z budynku jak oparzeni.
-No widzisz, mówiłem ci-Beau zaczął podchodzić do auta
-Beau nie-krzyknęłam i podbiegłam do niego, złapałam go za biodra i odbiegaliśmy od auta.
Nie zdążyliśmy odbiec na bezpieczną odległość, bo auto wybuchło. Siła wybuchu była tak silna że nas odrzuciło. Przykryłam Beau'a swoim drobnym ciałem gdyby jakiś kawałek auta chciał spaść na nas. Podnosząc głowę zauważyłam że wszyscy są tutaj i się przyglądają temu wszystkiemu!
-Nic ci nie jest-zapytałam wstając z ziemii
-Nie, nie. Dziękuję. A tobie coś się stało- przytulił mnie
-Jest ok.
-Lena to chyba do ciebie-Jax podał mi małą karteczkę
    "Miałem nadzieję, że ty tam będziesz siedzieć,
       Stęskniłem się, kochanie xx" -przeczytałam
Nie. To nie może być prawda. Przecież on siedzi w więzieniu...
-Jax weź tancerzy do sali-poprosiłam
-Jasne-uśmiechnął się
-Przepraszam cię, znowu naraziłem cię na niebezpieczeństwo-Beau przytulił mnie jeszcze mocniej
Staliśmy tak chwilę. Czułam się dziwnie, ale... bezpiecznie. To był dowód na to że chcę chronić wszystkich. Ciekawe co się jeszcze dziś wydarzy... bo ja już mam dosyć!
-Lena-usłyszałam krzyk Jaxona. Co teraz?!
Pobiegliśmy do sali i nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Stanęłam naprzeciwko luster. Tancerze szeptali coś pomiędzy sobą. Stałam i nie mogłam się ruszać. Zacisnęłam dłonie w pięści, tak mocno że nawet ślepy zauważyłby moje żyły. Wielki napis na lustrze. "Policzę się z tobą kurwo. Wojna dopiero się rozpoczęła. Zginiesz! Do zobaczenia, Leno. xx." Ciągle czytałam w kółko to samo. Nie mogłam zapanować nad sobą. Zacisnęłam szczękę i z całej siły uderzyłam pięścią w lustro. Roztrzaskało się i kilka kawałków wbiło się w moją dłoń. Krew skapywała na podłogę. Jaxon podszedł i mnie mocno przytulił. Od tyłu przytulił mnie Beau, od jednego boku Niall a od drugiego Nick. Zaczęłam lekko uderzać Jaxona pięścią w pierś.
-To jest napisane szminką, wiesz o tym-zapytał Beau
Momentalnie oderwałam się od Jaxa i podeszłam do lustra. Przejechałam palcem po napisie, rozmazał się.
-To nie John-wyszeptałam pod nosem,zmarszczyłam brwi, skoro nie on to kto?-dzwońcie do Hobbsa. Niech przyjedzie i to zobaczy! A wy tańczcie dalej.
Krew z mojej dłoni spływała coraz szybciej. Cholera! Mam pecha! Znowu prawa ręka. Niall owinął mi dłoń bandażem. Pocałował opatrunek i się uśmiechnął.
-Jaxon odwieź chłopaków-poprosiłam
Chłopcy wyszli a my zaczęliśmy kolejny układ. Szybko go skończyliśmy. Jeden dobry fakt dzisiaj, przerobiliśmy dziś trzy układy.Czyli mamy już 4. Po ok. 15 minutach usłyszałam trzaski. Błyskawicznie wyciągnęłam i odblokowałam broń. Gestami kazałam im stanąć pod ścianą.
-Masz, na wszelki wypadek-podałam Nick'owi pistolet
Otworzyłam szybko drzwi i wyszłam z podniesioną bronią. Hałas dochodził z szatni więc tam poszłam. Otworzyłam szybko drzwi i zobaczyłam coś co wytrąciło mnie z równowagi, kompletny rozpiździaj. Wszystkie szafki poprzewracane , totalny syf. To już za dużo. Przeszukałam wszystkie pomieszczenia ale nikogo tam nie było.Wróciłam na salę.
-Słuchajcie, żebyście byli bezpieczni uruchomię dzisiaj kamery w domu, ok?-zapytałam a oni przytaknęli-na dziś wam starczy, no chyba że chcecie jakiś układ...
-Możemy-usłyszałam chór
Zaczęłam pokazywać im ruchy. Po ok. godzinie cały układ już umieli.
-Słuchajcie, co wy na to żebyśmy jutro wieczorem zrobili sobie ognisko, posiedzieli, pogadali?
-Chętnie-uśmiechnęli się

***

-Chłopaki świetny filmik, tylko Daniel zmień styl tańca-zaśmiałam się wchodząc po schodach na górę. Weszłam do sypialni.
-Co, Justin nie chciał się dziś z tobą pieprzyć-zapytał Luke gdy mnie zobaczył
-Przyszłam tylko po rzeczy, nie bój się, zaraz idę do niego-zaczęłam pakować do torby najpotrzebniejsze rzeczy.
-Tylko nie krzycz za bardzo, chcę spać a nie ciebie słuchać.
-O to się nie bój.
Wzięłam torbę i wyszłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No Hej! I jak się podoba rozdział?? Mam nadzieję że jest ok :)
W rozdziale filmik Jano jest świeży mimo że naprawdę ma już trochę czasu. Ale gdy pisałam ten rozdział filmik był nowiutki :).
Każdy kto przeczytał rozdział niech skomentuje !!!
Jest was dużo i jest mi smutno że nie komentujecie.
Przepraszam jeśli są błędy ale rozdział jest niesprawdzony!!
Do następnego, buziaki!! I Jula czekam na kontakt. To pilne!!

Jeśli przeczytałeś /-aś =skomentuj!


środa, 3 grudnia 2014

Gratki

Bardzo proszę o kontakt ze mną przez e-mail Julciee Horan :) Ważne! menia203@wp.pl lub marlena.gorak@gmail.com wolę na wp ;) A wy komentujcie rozdział

wtorek, 25 listopada 2014

rozdział 21

muzyka
*następny dzień rano*

Jest 3:30. Wstałam ostrożnie żeby nie obudzić Luke'a. Spakowałam do torby spodnie, bluzkę, ręcznik, wodę i płytę. Ubrałam się tak:
Buty mam tam. Zjadłam śniadanie i się uczesałam. Wyszłam po cichu z domu. Jax właśnie wchodził na podjazd. Wsiedliśmy do Lambo i odjechaliśmy.

***

-Tak właściwie to czemu przyjechałeś ze mną-zapytałam zakładając dunksy.
-A czemu nie?-uśmiechnął się-będę przyjeżdżał tak z tobą codziennie, oczywiście jeśli się zgadzasz.
-Tak, spoko. Dla mnie to nie jest problem. Która godzina?
-4:57.Rozgrzana?
-Mhm.
Jak na zawołanie do sali zaczęli,dosłownie, wpadać tancerze. Nieźle. Punktualni. Albo się przestraszyli...
-Dobrze, więc skoro jesteśmy już wszyscy... tak jak obiecałam... za wczorajsze przepiękne wiersze... każdy na ziemię i po 100. Jaxon liczy.-puściłam mu oczko-dziewczyny robią 50 bo ostrzegały.
-Raz...dwa...trzy-Jax zaczął liczyć
Gdy oni robili pompki wyciągnęłam z torby płytę 'Believe'. Włożyłam ją do odtwarzacza i ustawiłam odpowiednią ścieżkę ale nie wcisnęłam 'play'. Poczekałam aż skończą.
-Rozciągnijcie się dobrze, macie 40 minut-tyle zostało do przyjazdu Justina, do godz. 6. Jax rozsiadł się wygodnie na ławeczce stojącej z przodu sali, przy lustrach przednich. Oni się rozciągali a ja gadałam z Jaxonem o koncercie. Obiecał mi pomóc... z tancerzami też.
-Ok, usiądźcie-powiedziałam po 30 minutach ich rozgrzewki.
Każdy posłuchał i usiadł.
-Słuchajcie najprawdopodobniej nie zapamiętam waszych imion, będę wam mówić niektórym po imieniu jeśli będę pamiętać a niektórym jakimś przezwiskiem. Będzie ci przeszkadzać jak będę mówić do ciebie ruda-zapytałam jedną dziewczynę
-Nie-uśmiechnęła się
- Ok,dalej. Koncert jest za niecałe 2 tygodnie więc myślę że ok. 10 dni będziemy tu w sali a potem przeniesiemy się na scenę. Za niecałe 10 minut będzie tutaj Justin, chce zobaczyć jak tańczycie. Em... Jeżeli coś nie będzie wam wychodziło to nie ma sprawy, mówcie to pomogę. I ok, rozumiem że mnie nie znacie, ja was też nie, ale ja mam wam pomóc. Jeżeli będziecie robić wszystko na moich zasadach to będzie ok, jeśli nie... no to sorry, ale będzie trudno... Co jeszcze...Jestem bardzo nerwowa, więc łatwo wytrącić mnie z równowagi. To co? Będziecie współpracować?
-Tak-usłyszałam chór
-A i jeszcze coś... jeśli coś nie będzie wam pasować to mówcie śmiało, ok?-zapytałam a każdy pomachał głową na 'tak'.
Do sali wszedł Justin.
-Spóźniłem się-zapytał
Spojrzałam na Jaxa który kiwał głową że nie. Justin podszedł do niego i coś mu powiedział.
-Ok, to słuchajcie zatańczycie dziś do 'Beauty and a beat',ok? Zatańczcie tyle ile pamiętacie. Ty też Justin!-ustawili się a ja włączyłam muzykę.
Zaczęli tańczyć ale skończyli już na początku refrenu. Układ jest mi znajomy...
-Ok, zatańczcie jeszcze raz-stanęłam koło Jussa a Jax włączył muzykę.
Tańczyłam razem z nimi. Gdy oni przestali ja tańczyłam dalej. Skończyłam przed drugim refrenem. Spojrzałam na nich.
-Eee...skąd to znasz-zapytała ruda
-Kto był waszym choreografem-zapytałam nie zwracając uwagi na jej pytanie
-DeMoura-powiedział Juss
-Nick?
-Mhm.
Zaśmiałam się.
-I tańczył z wami, prawda?
-Skąd wiesz?
-Bo jest nierówno... brakuje jednego chłopaka.
-No dobra, a skąd znasz układ?
-Długa historia. Dobra Justin ty możesz jechać do domu, przyjedź na 16.
Justin uradowany wyszedł a my zaczęliśmy tańczyć jeszcze kilka razy ten sam układ. Nie wiadomo kiedy... była już 9.
-Dobra chwila przerwy. Zadzwonię do Nicka a wy krzyczcie coś, tylko nie jego imię-poinstruowałam a oni przytaknęli. Wybrałam odpowiedni numer i dałam na głośnik, czekałam aż odbierze.
-Halo?-usłyszałam jego głos
-Hej stary, słuchaj mam problem.
-Hej kochana! Dawno nie rozmawialiśmy. Co to za problem?
-Mam tutaj tancerzy i próbuję jakoś ich ogarnąć-dałam im znak żeby zaczęli krzyczeć-ale nie wychodzi...
-Zawsze to ja dzwoniłem i mówiłem 'potrzebuję nowy układ' a teraz role się odwróciły, wow. Gdzie jesteś?
-Tu w sali przy swoim starym teraz dziewczyn.
-Ok. Masz szczęście że akurat jestem w Londynie więc mogę wpaść i ci pomóc. Będę za 15 minut.
-Czekam-rozłączyłam się

***

Żeby nie nudzić się czekając, Jax prosił żebym nauczyła go kilku kroków więc go uczyłam.
-Przyszedł-powiedział jeden z tancerzy
Odwrócili się tak jak ustaliliśmy a Jax stanął koło lustra i założył kaptur na głowę. Do środka wszedł chłopak. Spojrzałam na niego.
-Nick-krzyknęłam i uwiesiłam się mu na szyi
-Lena, jak ja się za tobą stęskniłem-przytulił mnie jeszcze mocniej
-Och ja za tobą też, nic się nie zmieniłeś.
-Ty wcale. Dobra co to za problem-zapytał puszczając mnie.Podrapałam się po głowie-wow, wow, wow. A to co?!-złapał za moją rękę i spojrzał na pierścionek, zrobiłam minę 'no widzisz...tak wyszło'-nie mów! Oh kobieto gratuluję!-przytulił mnie-powiedz.. znam go?
-Nie wiem. Ale obiecuję że poznasz.
-Dobra wracajmy do interesów. To oni-wskazał na tancerzy
-Mhm... ale wydaję mi się że ich znasz!-spojrzał na mnie
-Nam też się tak wydaje-usłyszałam chór
Nick spojrzał w ich stronę i lekko rozchylił usta. Poszedł się z nimi przywitać. Jaxon podszedł do mnie i objął ramieniem po czym uśmiechnął się do mnie. Zdjęłam kaptur z jego głowy. Nick odwrócił się w naszą stronę. Przez chwilę patrzał na nas i się nie odzywał. Po chwili się otrząsnął.
-Jaxon? O stary, gratuluję-podszedł do niego i się przywitali
-Ale czego-zapytał lekko zdezorientowany Jax
-Noo...-kiwnął głową wskazując na mnie
-Debilu to nie on- walnęłam Nicka w ramię-później go poznasz!
-Oj to sorry, nie gratuluję. Czy... wkręcasz mnie! On ci się oświadczył?!
-No mówię że nie! Potem go poznasz! Dobra to pomożesz?
-Pewnie.Tylko nie rozumiem jednego...Na co ci moja pomoc skoro to twoje układy?
-Skończyłam już z tym. Nie pamiętam wszystkiego. Mam teraz lepsze rzeczy na głowie.
-Jak to jej układy-zapytał Jax
-Długa historia. To co? Zacznijmy trening-Nick się uśmiechnął-mogę się przebrać?
-Pewnie.

***

-Ok. Na dzisiaj to wszystko. Widzimy się jutro o 6. Jak coś to możecie przyjść. Będę tu z Justinem więc możecie przyjść i poćwiczyć. Dzięki za dzisiaj-powiedziałam
Tancerze wyszli, ćwiczyłam z Nick'iem kilka kroków gdy do sali wszedł Justin.
-Tańczymy? Zajebiście-ściągnął koszulkę i stanął koło nas
Spojrzałam na niego. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę! Justin szybko odwrócił głowę kiedy zorientował się że patrzę na niego.
-Justin pokaż oczy-powiedziałam ale on nie reagował-Pokaż oczy-warknęłam
Odwrócił się ze spuszczoną głową. Złapałam jego podbródek i zmusiłam do popatrzenia na mnie.
-Nie wierzę. Jaki z ciebie jest debil-krzyczałam-jak mogłeś się naćpać?!-przycisnęłam go do ściany
-Nie wiem o co ci chodzi?
-O to że ćpałeś! Czy ty jesteś normalny? Po co tu przychodziłeś? Liczyłeś że tego nie zauważę?-krzyczałam, chciałam uderzyć ale Nick mnie odciągnął i przytrzymał-Pierdole to! Mam w dupie twój koncert-podeszłam do torby i zaczęłam nerwowo pakować swoje rzeczy.Założyłam torbę na ramię i szłam w stronę wyjścia-sam sobie radź.
-Nie zostawisz mnie-Justin przyparł mnie do ściany, nasze ciała dzieliły milimetry.
-Jeżeli w taki sposób podchodzisz do tego to powodzenia-odepchnęłam go-w ogóle to musisz mieć nierówno pod sufitem żeby w takim stanie wsiąść za kierownicę!-wyszłam trzaskając drzwiami
-Lena stój-usłyszałam krzyk Jaxona
Pospiesznie otworzyłam drzwi od auta i wrzuciłam torbę do środka jednak nie zdążyłam wsiąść bo Jax mnie zatrzymał.
-Lena on tego nie chciał... Nie zrobił tego specjalnie. Przepraszam cię za niego.
-Jaxon nie możesz ciągle przepraszać mnie za niego.Tym razem przesadził! Nie mam zamiaru kontynuować tego całego cyrku. Jeśli Nick ma siłę to niech on to zrobi.
-Ale proszę cię...
-Nie. Jedziesz ze mną czy z Justinem?
-Pojadę z nim.
-To cześć. A Nick może spać tu z tancerzami. Cześć-wsiadłam i odjechałam

***

Gdy wchodziłam do domu z moich ust leciały same przekleństwa i teksty typu 'jakim debilem trzeba być żeby się najebać!'
-Hej-krzyknęłam i szłam w stronę schodów
-Hej-usłyszałam-chodź tu do nas
-Muszę? Jestem zmęczona-byłam już w połowie schodów
-No chodź-usłyszałam Luke'a
-To chwila. Pójdę się przebrać.
Weszłam do sypialni, wyciągnęłam ubrania z szafy i poszłam pod prysznic. Ubrana położyłam się na chwilę. Usłyszałam że drzwi się otwierają i zamykają.
-Czemu nie przychodzisz?
-Chciałam chwilę odpocząć. Wszystko mnie boli, nie mam sił żeby zejść na dół.
-Nie ma sprawy..-przerzucił mnie sobie przez ramię i schodził na dół
-Beau puszczaj!-krzyczałam śmiejąc się.
-Trzymaj młody-powiedział Beau puszczając mnie i tym samym sadzając na kolanach Luke'a
-Jak na treningu-dostałam buziaka
-Nie wkurwiaj mnie nawet...
-Co się stało?
-Ogólnie z tancerzami nic ale Jus przyszedł naćpany i się cieszył,dlatego jestem szybciej.
-Oj moja ty biedaczko kochana-przytulił mnie mocno- a właśnie, mamy dla ciebie niespodziankę.
-Co znowu?
-Sama zobacz-wskazał przed siebie, odwróciłam się
-Gina-rzuciłyśmy się na siebie-co tu robisz?
-Przyjechałam w odwiedziny, oczywiście jeśli ci to nie przeszkadza...?
-Ej,bo będę zazdrosny, mnie nie przytulasz tak długo-jęknął Luke
-Nie no co ty! Zawsze możesz wpadać-usłyszałam dzwonek-przepraszam na chwilę
Poszłam otworzyć. Gdy otworzyłam drzwi zaczęłam się śmiać.
-Słodko wyglądasz Justin-śmiałam się
-Lena przepraszam za to co zrobiłem. Nie chciałem!
-Eh...wchodźcie.
-Nie, nie. Weź tylko kwiaty i wróć do nas... Nie zostawiaj mnie-Justin zrobił maślane oczy
-No dobra ale jeszcze jeden taki numer i już żadne kwiatki nie pomogą.
-Dobra, dobra to my ci nie przeszkadzamy-powiedział Jax i zaczęli odchodzić
-Nick chodź na chwilę-poprosiłam a on wszedł, poprowadziłam go do salonu-obiecałam że poznasz. Luke Nick, Nick Luke.-przedstawiłam ich sobie i włożyłam kwiaty do wazonu.
-O stary gratuluję-poklepali się po plecach- Hej Tyna.
-To jest Jai i Beau,bracia Luke'a, to Daniel i James. A to jest Gina, moja przyszła teściowa.
-Dzień dobry-uśmiechnął się-dobra to ja nie przeszkadzam, do jutra.

***

-Halo-zapytałam gdy odebrałam
-Hej, mogłabyś przyjechać? Mam jeszcze kilka rzeczy dla ciebie.
-Em...No dobra, zaraz będę.
-A i jakbyś mogła to przyjedź z Justinem
-Nie wiem czy to dobry pomysł. Jest z nim dziś mały problem. Nawet wątpię czy wyjdzie z domu.
-Czemu?
-Przyszedł naćpany na próbę.
-Przywieź go, porozmawiam z nim. Powiedz mu że jak pojedzie to spotka go coś dobrego albo coś w tym stylu.
-Ok. To do zobaczenia-rozłączyłam się
-Coś się stało-zapytała Gina
-Przepraszam Was ale muszę jechać. Nie czekajcie na mnie z kolacją-pobiegłam na górę żeby się przebrać.
Ubrana wyszłam z domu i poszłam do domu obok. Drzwi otworzył Justin.
-Ubieraj się, jedziemy.
-Gdzie? Ja nigdzie nie jadę!
-Jak pojedziesz to zrobimy coś co lubisz-przejechałam palcem po jego gołej klatce.
Oczywiście kłamałam, bo jakoś musiałam go wyciągnąć z domu. Szybko złapał koszulkę i szedł za mną. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy. Przez całą drogę Justin trzymał rękę na moim kolanie i coś sobie podśpiewywał.
-Co to-zapytałam
-'Take You'. W końcu uczę się tekstów
-To śpiewaj, śpiewaj...
~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej hej. I jak się podoba rozdział?? Komentujcie!! Pamiętajcie o zasadzie :)Przepraszam za błędy ale rozdział jest nie sprawdzony! Do następnego. A jak się wam podoba Night Changes??

piątek, 21 listopada 2014

kilka spraw

Hej słuchajcie mam do Was kilka spraw...

1. Chciałabym żebyście zajrzeli na zakładki i tam się udzielali :)
2. Mimo że zasada jest 5komentarzy=następny rozdział chciałabym żeby tych komentarzy było więcej a nie te minimum. Nie chce robić 10 kom=next bo wtedy to byśmy czekaaaaaalllllliiiii i czekali.... Dlatego proszę was komentujcie! Każdy kto przeczyta rozdział niech doda komentarz to tylko chwila...
3. Zapraszam was również na mojego drugiego bloga http://stripper-dancer.blogspot.com/
4. Jeżeli macie do mnie jakieś pytania lub pomysły a boicie się napisać je na ride to mogę dać wam swój e-mail i możecie do mnie napisać.
5. Ja jestem naprawdę otwarta na wasze propozycje dotyczące Ride, jakieś pomysły, wszystko się liczy! I tu też tak jak w 4 punkcie :)
6. Ankieta: kilka dni temu ankieta "Jak ci się podoba Ride" znowu była uruchomiona. Zagłosowały dwie osoby. Ok. Jedna na 'jest genialny' a druga na 'nie podoba mi się'. Cieszę się że jesteście chociaż szczerzy. :)

Jak na razie to chyba tyle jeżeli coś to będę pisać i wy też piszcie! Jeżeli chcecie ten e-mail to napiszcie w komentarzu i podam.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 20

Rozdział dedykowany Kindze M.
~~~~~~~~~~~~~~~~
muzyka
***
Gdy wróciliśmy Lena spała, na szczęście! Chyba się nie budziła, najwyżej coś wymyślę. Luke poszedł spać do Leny a ja spałem w ich sypialni. Cały czas myślałem o tym co zrobiliśmy. Nie wiem jaka byłaby reakcja Leny na to ale chyba byłaby zła. Nie mogłem usnąć przez dobre 3 godziny. Mają strasznie nie wygodne łóżko, może to dlatego Lena nie może spać. Gdy się obudziłem na dole był tylko Luke. Zrobiliśmy szybkie śniadanie i czekaliśmy na resztę. Dołączali do nas po kolei, brakowało tylko Leny. Była już 13 ale stwierdziliśmy że nie będziemy jej budzić, niech się wyśpi chociaż ten jeden raz. Dyskutowaliśmy o tym co zrobiliśmy wczoraj, serio możemy powiedzieć że jesteśmy wyżyci. Mogliśmy zrobić to z nimi ostrzej ale cóż...następnym razem! Naszą debatę przerwał dzwonek do drzwi. Każdy był leniwy więc wypadło na mnie... Poszedłem otworzyć. Przed drzwiami stał Jaxon. 'Kurwa zamieszkaj tu, będzie ci łatwiej'-pomyślałem
-Hej,wchodź-zaprosiłem go do środka, no bo co miałem zrobić?
-Dzięki, Lena się szykuje?
-Lena śpi...
-Przecież jest prawie 14 a na 16 jest spotkanie!Gdzie ona jest?
-Chodź za mną-ale chwila jakie spotkanie? Ja nic nie wiem
Otworzyłem drzwi i wskazałem na łóżko.
-Em...możesz nas zostawić samych?-po co?!
-Pewnie-wyszedłem zamykając drzwi
Zszedłem na dół i kontynuowaliśmy rozmowę.

*Jaxon's POV*

Czy ona oszalała? Musi się uszykować, zjeść no i jeszcze czas na dojazd do Scootera! Muszę ją obudzić... Zacząłem ją szturchać. W końcu zaczęła się przebudzać, zaczęła mruczeć.
-Hej kochanie-uśmiechnęła się
-Szybko zmieniam status-zaśmiałem się
Gdy mnie zobaczyła zaczęła się śmiać.
-Sorry, myślałam że to Luke. Co tu robisz?
-Spoko,nic się nie stało, przyszedłem cię obudzić. Jest 14. O 15:20 wyjeżdżamy. Szykuj się!! Pomóc ci?
-Nie, nie. Ok, już.

***

-Stary weź moje auto-usłyszałem Justina
-Nie, pojadę swoim.
-No weź mój!
Usłyszałem dzwonek. Otworzyłem drzwi.
-Zadowolony-zapytała Lena, była chyba zażenowana swoim strojem
-Bardzo!-miała świetnie opięty tyłek
-Wow! Świetnie wyglądasz-uśmiechnął się Justin, to nie był normalny uśmiech ten był jednym z tych w stylu 'ale dupa, muszę ją przelecieć'. Dzieciak!Nigdy się nie zmieni!
-Młody zmień wyraz twarzy-rozkazałem
-Spierdalaj! Weź moje auto!
-Nie, pojadę swoim.
-Moim, jedziecie w moim interesie!
-Lena powiedz mu coś...
-Jedziemy moim!
To chyba było najlepsze rozwiązanie! Wyszliśmy z domu. Justin życzył nam powodzenia. Wsiedliśmy do Lamborghini. Oczywiście ja kierowałem. Dowiedziałem się że to auto Lena dostała od Justina... Ciekawe!! Poinstruowałem ją jak ma się zachowywać i z nim rozmawiać. Gdy dojechaliśmy akurat była 16. Zapukałem. Wpuścił nas ochroniarz. Przeszliśmy do biura, gdzie Scooter już czekał. Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać. Niestety nagle mój telefon zaczął dzwonić więc wyszedłem.

*Marlena's POV*

Jaxon wyszedł z pomieszczenia.
-Puki go nie ma, tu masz listę piosenek,wszystkie są z Believe Tour, możesz coś wyrzucić coś dodać, jak chcesz. Tu masz numery telefonów do stylistek, dadzą ci stroje dla tancerzy, może dla Justina też,nie wiem.Jeśli chcesz żeby ci pomogły to tylko im powiedz. Tu jest numer do dziewczyn od make up'u itd. Tu masz plakaty i ulotki o koncercie, musisz je rozwiesić! Potrzebujesz numery do tancerzy?-zapytał
-Mam, Jaxon miał dzwonić.
-A to ok, jeśli będziesz potrzebowała pomocy to dzwoń. Musisz znaleźć kontakt do wykonawców, na liście z piosenkami jest napisane która z kim. Busy już załatwione, zawiozą was na arenę, tu jest numer do kierowców. Tu są numery do ludzi z zespołu, wiedzą o wszystkim tylko zadzwoń i powiedz kiedy próby. A choreograf?
-właśnie siedzi przed tobą.
-Serio-uśmiechnął się
-Całkowicie.
-No to co, mogę ci tylko życzyć powodzenia. A i już ci mówię że możesz mieć problem z tancerzami. Są trochę chamscy.
-Mam swoje sposoby.
Do biura wszedł akurat Jaxon.
-To jak coś to dzwoń, powodzenia i do zobaczenia-pożegnaliśmy się. Wzięłam co musiałam i wyszliśmy.
-I jak-zapytał Jax
-Spoko. Która godzina?
-17:30, musimy się pospieszyć. Tancerze już czekają.
-Więc jedźmy.

***
Przed salą taneczną czekał na nas Justin. Przywitaliśmy się z nim.
-I jak poszło?
-Spisała się.
-To dobrze. Już czekają-pokazał na drzwi.
-Chętnie ich poznam.
Justin otworzył drzwi i wszedł pierwszy, druga ja i Jaxon ostatni. Usłyszałam gwizdy, dlaczego mam na sobie tą głupią kieckę?! Zmierzyłam wszystkich wzrokiem. Chłopacy zaczęli coś krzyczeć i w ogóle. Poczekałam aż skończą.
-Skończyłeś-zapytałam-jestem Marlena Ross, inaczej Lena. Pomogę Wam z choreografią na koncert. Zaczynamy od jutra. Trenujemy 10 godzin codziennie od 6 rano. Śpicie w domu obok. Nie rozpierdolcie nic i dbajcie o niego bo inaczej ja was rozpierdole. Jutro, punkt 6 rano tutaj. Nie toleruje spóźnień. Przyjdziesz minutę później nie masz po co wchodzić na salę, wracasz do domu, ja znajdę zastępstwo. Więc jutro widzimy się o 6 tutaj.
-Chyba cię Justin nie jebał-krzyknął jeden z tancerzy
-Prawie-usprawiedliwił się
-Za każdy taki tekst i gdy usłyszę jakieś 'ja' robicie po 100 pompek. Wszyscy. Wyśpijcie się. Czeka nas dużo pracy.
Wyszłam z pomieszczenia i czekałam aż Justin zrobi to samo. Po chwili wyszedł.
-To są ci twoi tancerze-zapytałam
-Mhm, a co?
-Ja pierdole, Scooter miał rację. Dobra, przyjeżdżasz tu jutro na 6.
-Ja też-zapytał Jaxon
-Jak chcesz. Możesz przyjechać ze mną trochę wcześniej.
-Ok to z tobą. Jedziemy do domu?
-No raczej, chce już ściągnąć to coś.
-Możesz teraz-stwierdził Justin
-Haha, ale śmieszne, jedziemy bo jeszcze muszę przejrzeć to co dał Scooter.
Droga powrotna zleciała nam szybko. Umówiliśmy się z Jaxonem ze jedziemy na 5:20. Gdy tylko weszłam do domu pobiegłam na górę się przebrać. W wygodnym stroju, czyli dresie, zeszłam na dół.
-Hej i jak spotkanie-zapytała Tyna
-Hej, dobrze. A gdzie chłopacy?
-W basenie... Spałaś dzisiaj?
-Tak, spałam u Beau'a.
-U Beau'a... czyli z Beau'em?!
-Nie wiem
-Jak możesz nie wiedzieć?
-Spałam.Pomożesz mi przejrzeć rzeczy?
-Ok, pewnie
Przyniosłam to co dał Scoot. Podzieliłyśmy wszystko.Tyna obiecała rozwiesić plakaty i rozdać ulotki. Właśnie chciałam dzwonić o stroje ale mój telefon zaczął dzwonić. Dzwonił Jaxon. Ciekawe o co chodzi... może tancerze coś odjebali...
-Co tam-zapytałam gdy przyłożyłam telefon do ucha
-Co robisz?
-Ogarniam rzeczy od Scoota.
-Pomóc?
-Jak chcesz.
-To może pojedziemy do garażu i tam? Przy okazji zobaczysz co u tancerzy.
-Dobry pomysł.
-To weź wszystko w plecak i pojedziemy moim motorem. Zaraz będę po ciebie.
-Ok-rozłączyłam się.
Spakowałam do plecaka listę piosenek, numery,laptop, luźne spodnie i koszulkę, w razie ćwiczeń, klucze i resztę potrzebnych rzeczy. Pobiegłam na górę i ubrałam się w rurki i bokserkę, zeszłam na dół. Ubrałam kurtkę i Nike'i. Założyłam plecak i wyszłam z domu żegnając się ze wszystkimi. Chciałam iść do garażu po kask ale Jax wyciągnął w moją stronę rękę właśnie z kaskiem. Uśmiechnęłam się i go założyłam. Wsiadłam na motor.
-Musisz się mnie trzymać-powiedział Jax
-Haha śmieszne, Jaxon wiem jak się siedzi na motorze, uwierz.
-Serio! Ja nie gryzę, nie bój się-puścił  mi oczko
Objęłam go i już mieliśmy ruszać ale usłyszałam że ktoś mnie woła więc dałam znak Jaxonowi żeby nie ruszał.
-Masz wolną sypialnię-zapytał Beau który trzymał telefon przy uchu.
-Tak, a co?
-Niespodzianka-puścił mi oczko i odszedł.
Spuściłam szybkę od kasku z powrotem i Jaxon ruszył. Droga zleciała szybko. Jax jechał bardzo dobrze.Gdy zaparkował na podjeździe zeszłam z motoru, cały czas go obejmowałam.Odkluczyłam drzwi i Jaxon wszedł pierwszy. Usłyszałam rozmowy.
-Poczekaj tu, ja wejdę i będę udawał że jestem sam-wyszeptał a ja przytaknęłam, stałam przy ścianie i podsłuchiwałam.
-Siemka-Jax wszedł do salonu.
-Hejka.
-O kim gadacie-po odgłosie stwierdzam że usiadł
-O tej suce zwanej naszą choreografką. Jaxon jak dzwoniłeś to mówiłeś że jest świetna i w ogóle. Myślałem że to jakaś dobra dupa która łatwo da się zaciągnąć do sypialni-jeden głos
-Nie pierdol,niezła dupa-drugi
-Ej,mówiłem prawdę,musicie tylko zmienić swoje nastawienie do niej i będzie ok. Ona serio jest zajebista-stwierdził Jax a ja automatycznie uśmiechnęłam się pod nosem
-Bym nie powiedział.Zwykła kurwa i tyle. Co z niej może być za choreografka?-znowu ten sam głos, pierwszy
-Świetna. Mówię serio. Z resztą przekonacie się sami na treningach-Jax 'bronił' mnie
-Ja tam nie wiem. Nie wygląda na dobrą.. Znaczy na parkiecie bo w łóżku to na pewno. Normalna suka. Ale przecież Justin tylko w takich gustuje-teraz to przesadził! Wyszłam zza ściany i stanęłam za kanapą na której siedzieli chłopacy, dziewczyny siedziały na przeciwko i gdy mnie zobaczyły zaczęły gestami kazać im się zamknąć. Skrzyżowałam ręce na piersi i czekałam aż skończy-W ogóle ta sukienka pasuje do niej idealnie. Tylko że burdel to w innym miejscu. Tu są prawdziwi świetni tancerze-no bo jebnę!- którzy nie potrzebują takiej kurwy na choreografkę. A wy co z tymi rękami-zapytał dziewczyny.
Zaczęłam bić brawo. Wystraszył się i odwrócił. Jego mina była bezcenna.
-Gratuluje twórczości, powinieneś pomyśleć o tym. Marnujesz się jako 'prawdziwy świetny tancerz', powinieneś zostać pisarzem! I wiesz... nie mogę się już doczekać żeby usłyszeć więcej takich pięknych wierszy-mówiłam z uśmiechem na twarzy-ale nie bój się! Dam ci szansę! Będziesz mógł zacząć szybko! Możecie podziękować koledze-spoważniałam-zapraszam jutro na 5-usłyszałam jęki- 4? Nie ma sprawy!...
-Nie, nie! Piąta, piąta!
-Widzimy się o 5 i posprzątajcie ten syf!-pomachałam im ze sztucznym uśmiechem wychodząc
Przeszłam do garażu a Jax  dołączył chwilę później.
-Kurwa-uderzyłam się w czoło z otwartej dłoni
-Co jest?
-Muszę zrobić zakupy. Przepraszam...
-Spoko. Jechać z tobą?
Na odpowiedź uśmiechnęłam się. Wsiedliśmy do Range Rovera i odjechaliśmy, dobrze że wzięłam kluczyki od aut...

***

Chłopacy rozpakowali zakupy. Tyna była coś nie w sosie...
-Oglądamy coś-zaproponowałam
-Co-zapytała
-Ekipę-wiem że to jej poprawi humor, uśmiechnęła się
Włączyłam 'ekipę' i wszyscy zasiedliśmy przed telewizorem zajadając się popcornem. Tyna siedziała wtulona w Jai'a. Słodko razem wyglądają... Cieszę się że są razem. Wiem że Jai nie pozwoli żeby Tynie stała się krzywda.. Przypomniało mi się coś więc wstałam i poszłam na górę. Włożyłam płytę od Scootera do odtwarzacza i muzyka wypełniła pomieszczenie. Wybrałam jedną na jutro i przeglądałam kolejne rzeczy. Usłyszałam dźwięk smsa.
-"Czy ja słyszę swój głos"- sms był od Jussa...
-"Nie podsłuchuj"-odpisałam
~~~~~~~~~~~~~~
No hej słuchajcie tak na szybko. Jest dedyk. Jak myślicie co w następnym??!! Piszcie w komentarzach... Jak się podoba?? Komentujcie bo niektórzy zapominają! Zapraszam was na nowe zakładki! Udzielajcie się!!Przepraszam za jakieś błędy jeśli są! Do następnego buziaki xx

niedziela, 2 listopada 2014

Zapraszam!!

zwiastun

Zapowiada się zajebiście. Świetne auta. Mustangi, Bugatti, Lambo... Będzie zajebiście! Obejrzyjcie zwiastun i resztę filmów oraz przeczytajcie artykuły! Przyglądajcie się uważnie trailerowi, spotkacie się z niektórymi akcjami z niego w ride! W tym sezonie!
Byle by do 10 kwietnia 2015!!!! Damy radę!  Możecie napisać w komach z jakimi. Jak myślicie?