muzyka
*następny dzień rano*
Jest 3:30. Wstałam ostrożnie żeby nie obudzić Luke'a. Spakowałam do torby spodnie, bluzkę, ręcznik, wodę i płytę. Ubrałam się tak:
Buty mam tam. Zjadłam śniadanie i się uczesałam. Wyszłam po cichu z domu. Jax właśnie wchodził na podjazd. Wsiedliśmy do Lambo i odjechaliśmy.
***
-Tak właściwie to czemu przyjechałeś ze mną-zapytałam zakładając dunksy.
-A czemu nie?-uśmiechnął się-będę przyjeżdżał tak z tobą codziennie, oczywiście jeśli się zgadzasz.
-Tak, spoko. Dla mnie to nie jest problem. Która godzina?
-4:57.Rozgrzana?
-Mhm.
Jak na zawołanie do sali zaczęli,dosłownie, wpadać tancerze. Nieźle. Punktualni. Albo się przestraszyli...
-Dobrze, więc skoro jesteśmy już wszyscy... tak jak obiecałam... za wczorajsze przepiękne wiersze... każdy na ziemię i po 100. Jaxon liczy.-puściłam mu oczko-dziewczyny robią 50 bo ostrzegały.
-Raz...dwa...trzy-Jax zaczął liczyć
Gdy oni robili pompki wyciągnęłam z torby płytę 'Believe'. Włożyłam ją do odtwarzacza i ustawiłam odpowiednią ścieżkę ale nie wcisnęłam 'play'. Poczekałam aż skończą.
-Rozciągnijcie się dobrze, macie 40 minut-tyle zostało do przyjazdu Justina, do godz. 6. Jax rozsiadł się wygodnie na ławeczce stojącej z przodu sali, przy lustrach przednich. Oni się rozciągali a ja gadałam z Jaxonem o koncercie. Obiecał mi pomóc... z tancerzami też.
-Ok, usiądźcie-powiedziałam po 30 minutach ich rozgrzewki.
Każdy posłuchał i usiadł.
-Słuchajcie najprawdopodobniej nie zapamiętam waszych imion, będę wam mówić niektórym po imieniu jeśli będę pamiętać a niektórym jakimś przezwiskiem. Będzie ci przeszkadzać jak będę mówić do ciebie ruda-zapytałam jedną dziewczynę
-Nie-uśmiechnęła się
- Ok,dalej. Koncert jest za niecałe 2 tygodnie więc myślę że ok. 10 dni będziemy tu w sali a potem przeniesiemy się na scenę. Za niecałe 10 minut będzie tutaj Justin, chce zobaczyć jak tańczycie. Em... Jeżeli coś nie będzie wam wychodziło to nie ma sprawy, mówcie to pomogę. I ok, rozumiem że mnie nie znacie, ja was też nie, ale ja mam wam pomóc. Jeżeli będziecie robić wszystko na moich zasadach to będzie ok, jeśli nie... no to sorry, ale będzie trudno... Co jeszcze...Jestem bardzo nerwowa, więc łatwo wytrącić mnie z równowagi. To co? Będziecie współpracować?
-Tak-usłyszałam chór
-A i jeszcze coś... jeśli coś nie będzie wam pasować to mówcie śmiało, ok?-zapytałam a każdy pomachał głową na 'tak'.
Do sali wszedł Justin.
-Spóźniłem się-zapytał
Spojrzałam na Jaxa który kiwał głową że nie. Justin podszedł do niego i coś mu powiedział.
-Ok, to słuchajcie zatańczycie dziś do 'Beauty and a beat',ok? Zatańczcie tyle ile pamiętacie. Ty też Justin!-ustawili się a ja włączyłam muzykę.
Zaczęli tańczyć ale skończyli już na początku refrenu. Układ jest mi znajomy...
-Ok, zatańczcie jeszcze raz-stanęłam koło Jussa a Jax włączył muzykę.
Tańczyłam razem z nimi. Gdy oni przestali ja tańczyłam dalej. Skończyłam przed drugim refrenem. Spojrzałam na nich.
-Eee...skąd to znasz-zapytała ruda
-Kto był waszym choreografem-zapytałam nie zwracając uwagi na jej pytanie
-DeMoura-powiedział Juss
-Nick?
-Mhm.
Zaśmiałam się.
-I tańczył z wami, prawda?
-Skąd wiesz?
-Bo jest nierówno... brakuje jednego chłopaka.
-No dobra, a skąd znasz układ?
-Długa historia. Dobra Justin ty możesz jechać do domu, przyjedź na 16.
Justin uradowany wyszedł a my zaczęliśmy tańczyć jeszcze kilka razy ten sam układ. Nie wiadomo kiedy... była już 9.
-Dobra chwila przerwy. Zadzwonię do Nicka a wy krzyczcie coś, tylko nie jego imię-poinstruowałam a oni przytaknęli. Wybrałam odpowiedni numer i dałam na głośnik, czekałam aż odbierze.
-Halo?-usłyszałam jego głos
-Hej stary, słuchaj mam problem.
-Hej kochana! Dawno nie rozmawialiśmy. Co to za problem?
-Mam tutaj tancerzy i próbuję jakoś ich ogarnąć-dałam im znak żeby zaczęli krzyczeć-ale nie wychodzi...
-Zawsze to ja dzwoniłem i mówiłem 'potrzebuję nowy układ' a teraz role się odwróciły, wow. Gdzie jesteś?
-Tu w sali przy swoim starym teraz dziewczyn.
-Ok. Masz szczęście że akurat jestem w Londynie więc mogę wpaść i ci pomóc. Będę za 15 minut.
-Czekam-rozłączyłam się
***
Żeby nie nudzić się czekając, Jax prosił żebym nauczyła go kilku kroków więc go uczyłam.
-Przyszedł-powiedział jeden z tancerzy
Odwrócili się tak jak ustaliliśmy a Jax stanął koło lustra i założył kaptur na głowę. Do środka wszedł chłopak. Spojrzałam na niego.
-Nick-krzyknęłam i uwiesiłam się mu na szyi
-Lena, jak ja się za tobą stęskniłem-przytulił mnie jeszcze mocniej
-Och ja za tobą też, nic się nie zmieniłeś.
-Ty wcale. Dobra co to za problem-zapytał puszczając mnie.Podrapałam się po głowie-wow, wow, wow. A to co?!-złapał za moją rękę i spojrzał na pierścionek, zrobiłam minę 'no widzisz...tak wyszło'-nie mów! Oh kobieto gratuluję!-przytulił mnie-powiedz.. znam go?
-Nie wiem. Ale obiecuję że poznasz.
-Dobra wracajmy do interesów. To oni-wskazał na tancerzy
-Mhm... ale wydaję mi się że ich znasz!-spojrzał na mnie
-Nam też się tak wydaje-usłyszałam chór
Nick spojrzał w ich stronę i lekko rozchylił usta. Poszedł się z nimi przywitać. Jaxon podszedł do mnie i objął ramieniem po czym uśmiechnął się do mnie. Zdjęłam kaptur z jego głowy. Nick odwrócił się w naszą stronę. Przez chwilę patrzał na nas i się nie odzywał. Po chwili się otrząsnął.
-Jaxon? O stary, gratuluję-podszedł do niego i się przywitali
-Ale czego-zapytał lekko zdezorientowany Jax
-Noo...-kiwnął głową wskazując na mnie
-Debilu to nie on- walnęłam Nicka w ramię-później go poznasz!
-Oj to sorry, nie gratuluję. Czy... wkręcasz mnie! On ci się oświadczył?!
-No mówię że nie! Potem go poznasz! Dobra to pomożesz?
-Pewnie.Tylko nie rozumiem jednego...Na co ci moja pomoc skoro to twoje układy?
-Skończyłam już z tym. Nie pamiętam wszystkiego. Mam teraz lepsze rzeczy na głowie.
-Jak to jej układy-zapytał Jax
-Długa historia. To co? Zacznijmy trening-Nick się uśmiechnął-mogę się przebrać?
-Pewnie.
***
-Ok. Na dzisiaj to wszystko. Widzimy się jutro o 6. Jak coś to możecie przyjść. Będę tu z Justinem więc możecie przyjść i poćwiczyć. Dzięki za dzisiaj-powiedziałam
Tancerze wyszli, ćwiczyłam z Nick'iem kilka kroków gdy do sali wszedł Justin.
-Tańczymy? Zajebiście-ściągnął koszulkę i stanął koło nas
Spojrzałam na niego. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę! Justin szybko odwrócił głowę kiedy zorientował się że patrzę na niego.
-Justin pokaż oczy-powiedziałam ale on nie reagował-Pokaż oczy-warknęłam
Odwrócił się ze spuszczoną głową. Złapałam jego podbródek i zmusiłam do popatrzenia na mnie.
-Nie wierzę. Jaki z ciebie jest debil-krzyczałam-jak mogłeś się naćpać?!-przycisnęłam go do ściany
-Nie wiem o co ci chodzi?
-O to że ćpałeś! Czy ty jesteś normalny? Po co tu przychodziłeś? Liczyłeś że tego nie zauważę?-krzyczałam, chciałam uderzyć ale Nick mnie odciągnął i przytrzymał-Pierdole to! Mam w dupie twój koncert-podeszłam do torby i zaczęłam nerwowo pakować swoje rzeczy.Założyłam torbę na ramię i szłam w stronę wyjścia-sam sobie radź.
-Nie zostawisz mnie-Justin przyparł mnie do ściany, nasze ciała dzieliły milimetry.
-Jeżeli w taki sposób podchodzisz do tego to powodzenia-odepchnęłam go-w ogóle to musisz mieć nierówno pod sufitem żeby w takim stanie wsiąść za kierownicę!-wyszłam trzaskając drzwiami
-Lena stój-usłyszałam krzyk Jaxona
Pospiesznie otworzyłam drzwi od auta i wrzuciłam torbę do środka jednak nie zdążyłam wsiąść bo Jax mnie zatrzymał.
-Lena on tego nie chciał... Nie zrobił tego specjalnie. Przepraszam cię za niego.
-Jaxon nie możesz ciągle przepraszać mnie za niego.Tym razem przesadził! Nie mam zamiaru kontynuować tego całego cyrku. Jeśli Nick ma siłę to niech on to zrobi.
-Ale proszę cię...
-Nie. Jedziesz ze mną czy z Justinem?
-Pojadę z nim.
-To cześć. A Nick może spać tu z tancerzami. Cześć-wsiadłam i odjechałam
***
Gdy wchodziłam do domu z moich ust leciały same przekleństwa i teksty typu 'jakim debilem trzeba być żeby się najebać!'
-Hej-krzyknęłam i szłam w stronę schodów
-Hej-usłyszałam-chodź tu do nas
-Muszę? Jestem zmęczona-byłam już w połowie schodów
-No chodź-usłyszałam Luke'a
-To chwila. Pójdę się przebrać.
Weszłam do sypialni, wyciągnęłam ubrania z szafy i poszłam pod prysznic. Ubrana położyłam się na chwilę. Usłyszałam że drzwi się otwierają i zamykają.
-Czemu nie przychodzisz?
-Chciałam chwilę odpocząć. Wszystko mnie boli, nie mam sił żeby zejść na dół.
-Nie ma sprawy..-przerzucił mnie sobie przez ramię i schodził na dół
-Beau puszczaj!-krzyczałam śmiejąc się.
-Trzymaj młody-powiedział Beau puszczając mnie i tym samym sadzając na kolanach Luke'a
-Jak na treningu-dostałam buziaka
-Nie wkurwiaj mnie nawet...
-Co się stało?
-Ogólnie z tancerzami nic ale Jus przyszedł naćpany i się cieszył,dlatego jestem szybciej.
-Oj moja ty biedaczko kochana-przytulił mnie mocno- a właśnie, mamy dla ciebie niespodziankę.
-Co znowu?
-Sama zobacz-wskazał przed siebie, odwróciłam się
-Gina-rzuciłyśmy się na siebie-co tu robisz?
-Przyjechałam w odwiedziny, oczywiście jeśli ci to nie przeszkadza...?
-Ej,bo będę zazdrosny, mnie nie przytulasz tak długo-jęknął Luke
-Nie no co ty! Zawsze możesz wpadać-usłyszałam dzwonek-przepraszam na chwilę
Poszłam otworzyć. Gdy otworzyłam drzwi zaczęłam się śmiać.
-Słodko wyglądasz Justin-śmiałam się
-Lena przepraszam za to co zrobiłem. Nie chciałem!
-Eh...wchodźcie.
-Nie, nie. Weź tylko kwiaty i wróć do nas... Nie zostawiaj mnie-Justin zrobił maślane oczy
-No dobra ale jeszcze jeden taki numer i już żadne kwiatki nie pomogą.
-Dobra, dobra to my ci nie przeszkadzamy-powiedział Jax i zaczęli odchodzić
-Nick chodź na chwilę-poprosiłam a on wszedł, poprowadziłam go do salonu-obiecałam że poznasz. Luke Nick, Nick Luke.-przedstawiłam ich sobie i włożyłam kwiaty do wazonu.
-O stary gratuluję-poklepali się po plecach- Hej Tyna.
-To jest Jai i Beau,bracia Luke'a, to Daniel i James. A to jest Gina, moja przyszła teściowa.
-Dzień dobry-uśmiechnął się-dobra to ja nie przeszkadzam, do jutra.
***
-Halo-zapytałam gdy odebrałam
-Hej, mogłabyś przyjechać? Mam jeszcze kilka rzeczy dla ciebie.
-Em...No dobra, zaraz będę.
-A i jakbyś mogła to przyjedź z Justinem
-Nie wiem czy to dobry pomysł. Jest z nim dziś mały problem. Nawet wątpię czy wyjdzie z domu.
-Czemu?
-Przyszedł naćpany na próbę.
-Przywieź go, porozmawiam z nim. Powiedz mu że jak pojedzie to spotka go coś dobrego albo coś w tym stylu.
-Ok. To do zobaczenia-rozłączyłam się
-Coś się stało-zapytała Gina
-Przepraszam Was ale muszę jechać. Nie czekajcie na mnie z kolacją-pobiegłam na górę żeby się przebrać.
Ubrana wyszłam z domu i poszłam do domu obok. Drzwi otworzył Justin.
-Ubieraj się, jedziemy.
-Gdzie? Ja nigdzie nie jadę!
-Jak pojedziesz to zrobimy coś co lubisz-przejechałam palcem po jego gołej klatce.
Oczywiście kłamałam, bo jakoś musiałam go wyciągnąć z domu. Szybko złapał koszulkę i szedł za mną. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy. Przez całą drogę Justin trzymał rękę na moim kolanie i coś sobie podśpiewywał.
-Co to-zapytałam
-'Take You'. W końcu uczę się tekstów
-To śpiewaj, śpiewaj...
~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej hej. I jak się podoba rozdział?? Komentujcie!! Pamiętajcie o zasadzie :)Przepraszam za błędy ale rozdział jest nie sprawdzony! Do następnego. A jak się wam podoba Night Changes??
wtorek, 25 listopada 2014
piątek, 21 listopada 2014
kilka spraw
Hej słuchajcie mam do Was kilka spraw...
1. Chciałabym żebyście zajrzeli na zakładki i tam się udzielali :)
2. Mimo że zasada jest 5komentarzy=następny rozdział chciałabym żeby tych komentarzy było więcej a nie te minimum. Nie chce robić 10 kom=next bo wtedy to byśmy czekaaaaaalllllliiiii i czekali.... Dlatego proszę was komentujcie! Każdy kto przeczyta rozdział niech doda komentarz to tylko chwila...
3. Zapraszam was również na mojego drugiego bloga http://stripper-dancer.blogspot.com/
4. Jeżeli macie do mnie jakieś pytania lub pomysły a boicie się napisać je na ride to mogę dać wam swój e-mail i możecie do mnie napisać.
5. Ja jestem naprawdę otwarta na wasze propozycje dotyczące Ride, jakieś pomysły, wszystko się liczy! I tu też tak jak w 4 punkcie :)
6. Ankieta: kilka dni temu ankieta "Jak ci się podoba Ride" znowu była uruchomiona. Zagłosowały dwie osoby. Ok. Jedna na 'jest genialny' a druga na 'nie podoba mi się'. Cieszę się że jesteście chociaż szczerzy. :)
Jak na razie to chyba tyle jeżeli coś to będę pisać i wy też piszcie! Jeżeli chcecie ten e-mail to napiszcie w komentarzu i podam.
1. Chciałabym żebyście zajrzeli na zakładki i tam się udzielali :)
2. Mimo że zasada jest 5komentarzy=następny rozdział chciałabym żeby tych komentarzy było więcej a nie te minimum. Nie chce robić 10 kom=next bo wtedy to byśmy czekaaaaaalllllliiiii i czekali.... Dlatego proszę was komentujcie! Każdy kto przeczyta rozdział niech doda komentarz to tylko chwila...
3. Zapraszam was również na mojego drugiego bloga http://stripper-dancer.blogspot.com/
4. Jeżeli macie do mnie jakieś pytania lub pomysły a boicie się napisać je na ride to mogę dać wam swój e-mail i możecie do mnie napisać.
5. Ja jestem naprawdę otwarta na wasze propozycje dotyczące Ride, jakieś pomysły, wszystko się liczy! I tu też tak jak w 4 punkcie :)
6. Ankieta: kilka dni temu ankieta "Jak ci się podoba Ride" znowu była uruchomiona. Zagłosowały dwie osoby. Ok. Jedna na 'jest genialny' a druga na 'nie podoba mi się'. Cieszę się że jesteście chociaż szczerzy. :)
Jak na razie to chyba tyle jeżeli coś to będę pisać i wy też piszcie! Jeżeli chcecie ten e-mail to napiszcie w komentarzu i podam.
poniedziałek, 17 listopada 2014
Rozdział 20
Rozdział dedykowany Kindze M.
~~~~~~~~~~~~~~~~
muzyka
***
Gdy wróciliśmy Lena spała, na szczęście! Chyba się nie budziła, najwyżej coś wymyślę. Luke poszedł spać do Leny a ja spałem w ich sypialni. Cały czas myślałem o tym co zrobiliśmy. Nie wiem jaka byłaby reakcja Leny na to ale chyba byłaby zła. Nie mogłem usnąć przez dobre 3 godziny. Mają strasznie nie wygodne łóżko, może to dlatego Lena nie może spać. Gdy się obudziłem na dole był tylko Luke. Zrobiliśmy szybkie śniadanie i czekaliśmy na resztę. Dołączali do nas po kolei, brakowało tylko Leny. Była już 13 ale stwierdziliśmy że nie będziemy jej budzić, niech się wyśpi chociaż ten jeden raz. Dyskutowaliśmy o tym co zrobiliśmy wczoraj, serio możemy powiedzieć że jesteśmy wyżyci. Mogliśmy zrobić to z nimi ostrzej ale cóż...następnym razem! Naszą debatę przerwał dzwonek do drzwi. Każdy był leniwy więc wypadło na mnie... Poszedłem otworzyć. Przed drzwiami stał Jaxon. 'Kurwa zamieszkaj tu, będzie ci łatwiej'-pomyślałem
-Hej,wchodź-zaprosiłem go do środka, no bo co miałem zrobić?
-Dzięki, Lena się szykuje?
-Lena śpi...
-Przecież jest prawie 14 a na 16 jest spotkanie!Gdzie ona jest?
-Chodź za mną-ale chwila jakie spotkanie? Ja nic nie wiem
Otworzyłem drzwi i wskazałem na łóżko.
-Em...możesz nas zostawić samych?-po co?!
-Pewnie-wyszedłem zamykając drzwi
Zszedłem na dół i kontynuowaliśmy rozmowę.
*Jaxon's POV*
Czy ona oszalała? Musi się uszykować, zjeść no i jeszcze czas na dojazd do Scootera! Muszę ją obudzić... Zacząłem ją szturchać. W końcu zaczęła się przebudzać, zaczęła mruczeć.
-Hej kochanie-uśmiechnęła się
-Szybko zmieniam status-zaśmiałem się
Gdy mnie zobaczyła zaczęła się śmiać.
-Sorry, myślałam że to Luke. Co tu robisz?
-Spoko,nic się nie stało, przyszedłem cię obudzić. Jest 14. O 15:20 wyjeżdżamy. Szykuj się!! Pomóc ci?
-Nie, nie. Ok, już.
***
-Stary weź moje auto-usłyszałem Justina
-Nie, pojadę swoim.
-No weź mój!
Usłyszałem dzwonek. Otworzyłem drzwi.
-Zadowolony-zapytała Lena, była chyba zażenowana swoim strojem
-Bardzo!-miała świetnie opięty tyłek
-Wow! Świetnie wyglądasz-uśmiechnął się Justin, to nie był normalny uśmiech ten był jednym z tych w stylu 'ale dupa, muszę ją przelecieć'. Dzieciak!Nigdy się nie zmieni!
-Młody zmień wyraz twarzy-rozkazałem
-Spierdalaj! Weź moje auto!
-Nie, pojadę swoim.
-Moim, jedziecie w moim interesie!
-Lena powiedz mu coś...
-Jedziemy moim!
To chyba było najlepsze rozwiązanie! Wyszliśmy z domu. Justin życzył nam powodzenia. Wsiedliśmy do Lamborghini. Oczywiście ja kierowałem. Dowiedziałem się że to auto Lena dostała od Justina... Ciekawe!! Poinstruowałem ją jak ma się zachowywać i z nim rozmawiać. Gdy dojechaliśmy akurat była 16. Zapukałem. Wpuścił nas ochroniarz. Przeszliśmy do biura, gdzie Scooter już czekał. Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać. Niestety nagle mój telefon zaczął dzwonić więc wyszedłem.
*Marlena's POV*
Jaxon wyszedł z pomieszczenia.
-Puki go nie ma, tu masz listę piosenek,wszystkie są z Believe Tour, możesz coś wyrzucić coś dodać, jak chcesz. Tu masz numery telefonów do stylistek, dadzą ci stroje dla tancerzy, może dla Justina też,nie wiem.Jeśli chcesz żeby ci pomogły to tylko im powiedz. Tu jest numer do dziewczyn od make up'u itd. Tu masz plakaty i ulotki o koncercie, musisz je rozwiesić! Potrzebujesz numery do tancerzy?-zapytał
-Mam, Jaxon miał dzwonić.
-A to ok, jeśli będziesz potrzebowała pomocy to dzwoń. Musisz znaleźć kontakt do wykonawców, na liście z piosenkami jest napisane która z kim. Busy już załatwione, zawiozą was na arenę, tu jest numer do kierowców. Tu są numery do ludzi z zespołu, wiedzą o wszystkim tylko zadzwoń i powiedz kiedy próby. A choreograf?
-właśnie siedzi przed tobą.
-Serio-uśmiechnął się
-Całkowicie.
-No to co, mogę ci tylko życzyć powodzenia. A i już ci mówię że możesz mieć problem z tancerzami. Są trochę chamscy.
-Mam swoje sposoby.
Do biura wszedł akurat Jaxon.
-To jak coś to dzwoń, powodzenia i do zobaczenia-pożegnaliśmy się. Wzięłam co musiałam i wyszliśmy.
-I jak-zapytał Jax
-Spoko. Która godzina?
-17:30, musimy się pospieszyć. Tancerze już czekają.
-Więc jedźmy.
***
Przed salą taneczną czekał na nas Justin. Przywitaliśmy się z nim.
-I jak poszło?
-Spisała się.
-To dobrze. Już czekają-pokazał na drzwi.
-Chętnie ich poznam.
Justin otworzył drzwi i wszedł pierwszy, druga ja i Jaxon ostatni. Usłyszałam gwizdy, dlaczego mam na sobie tą głupią kieckę?! Zmierzyłam wszystkich wzrokiem. Chłopacy zaczęli coś krzyczeć i w ogóle. Poczekałam aż skończą.
-Skończyłeś-zapytałam-jestem Marlena Ross, inaczej Lena. Pomogę Wam z choreografią na koncert. Zaczynamy od jutra. Trenujemy 10 godzin codziennie od 6 rano. Śpicie w domu obok. Nie rozpierdolcie nic i dbajcie o niego bo inaczej ja was rozpierdole. Jutro, punkt 6 rano tutaj. Nie toleruje spóźnień. Przyjdziesz minutę później nie masz po co wchodzić na salę, wracasz do domu, ja znajdę zastępstwo. Więc jutro widzimy się o 6 tutaj.
-Chyba cię Justin nie jebał-krzyknął jeden z tancerzy
-Prawie-usprawiedliwił się
-Za każdy taki tekst i gdy usłyszę jakieś 'ja' robicie po 100 pompek. Wszyscy. Wyśpijcie się. Czeka nas dużo pracy.
Wyszłam z pomieszczenia i czekałam aż Justin zrobi to samo. Po chwili wyszedł.
-To są ci twoi tancerze-zapytałam
-Mhm, a co?
-Ja pierdole, Scooter miał rację. Dobra, przyjeżdżasz tu jutro na 6.
-Ja też-zapytał Jaxon
-Jak chcesz. Możesz przyjechać ze mną trochę wcześniej.
-Ok to z tobą. Jedziemy do domu?
-No raczej, chce już ściągnąć to coś.
-Możesz teraz-stwierdził Justin
-Haha, ale śmieszne, jedziemy bo jeszcze muszę przejrzeć to co dał Scooter.
Droga powrotna zleciała nam szybko. Umówiliśmy się z Jaxonem ze jedziemy na 5:20. Gdy tylko weszłam do domu pobiegłam na górę się przebrać. W wygodnym stroju, czyli dresie, zeszłam na dół.
-Hej i jak spotkanie-zapytała Tyna
-Hej, dobrze. A gdzie chłopacy?
-W basenie... Spałaś dzisiaj?
-Tak, spałam u Beau'a.
-U Beau'a... czyli z Beau'em?!
-Nie wiem
-Jak możesz nie wiedzieć?
-Spałam.Pomożesz mi przejrzeć rzeczy?
-Ok, pewnie
Przyniosłam to co dał Scoot. Podzieliłyśmy wszystko.Tyna obiecała rozwiesić plakaty i rozdać ulotki. Właśnie chciałam dzwonić o stroje ale mój telefon zaczął dzwonić. Dzwonił Jaxon. Ciekawe o co chodzi... może tancerze coś odjebali...
-Co tam-zapytałam gdy przyłożyłam telefon do ucha
-Co robisz?
-Ogarniam rzeczy od Scoota.
-Pomóc?
-Jak chcesz.
-To może pojedziemy do garażu i tam? Przy okazji zobaczysz co u tancerzy.
-Dobry pomysł.
-To weź wszystko w plecak i pojedziemy moim motorem. Zaraz będę po ciebie.
-Ok-rozłączyłam się.
Spakowałam do plecaka listę piosenek, numery,laptop, luźne spodnie i koszulkę, w razie ćwiczeń, klucze i resztę potrzebnych rzeczy. Pobiegłam na górę i ubrałam się w rurki i bokserkę, zeszłam na dół. Ubrałam kurtkę i Nike'i. Założyłam plecak i wyszłam z domu żegnając się ze wszystkimi. Chciałam iść do garażu po kask ale Jax wyciągnął w moją stronę rękę właśnie z kaskiem. Uśmiechnęłam się i go założyłam. Wsiadłam na motor.
-Musisz się mnie trzymać-powiedział Jax
-Haha śmieszne, Jaxon wiem jak się siedzi na motorze, uwierz.
-Serio! Ja nie gryzę, nie bój się-puścił mi oczko
Objęłam go i już mieliśmy ruszać ale usłyszałam że ktoś mnie woła więc dałam znak Jaxonowi żeby nie ruszał.
-Masz wolną sypialnię-zapytał Beau który trzymał telefon przy uchu.
-Tak, a co?
-Niespodzianka-puścił mi oczko i odszedł.
Spuściłam szybkę od kasku z powrotem i Jaxon ruszył. Droga zleciała szybko. Jax jechał bardzo dobrze.Gdy zaparkował na podjeździe zeszłam z motoru, cały czas go obejmowałam.Odkluczyłam drzwi i Jaxon wszedł pierwszy. Usłyszałam rozmowy.
-Poczekaj tu, ja wejdę i będę udawał że jestem sam-wyszeptał a ja przytaknęłam, stałam przy ścianie i podsłuchiwałam.
-Siemka-Jax wszedł do salonu.
-Hejka.
-O kim gadacie-po odgłosie stwierdzam że usiadł
-O tej suce zwanej naszą choreografką. Jaxon jak dzwoniłeś to mówiłeś że jest świetna i w ogóle. Myślałem że to jakaś dobra dupa która łatwo da się zaciągnąć do sypialni-jeden głos
-Nie pierdol,niezła dupa-drugi
-Ej,mówiłem prawdę,musicie tylko zmienić swoje nastawienie do niej i będzie ok. Ona serio jest zajebista-stwierdził Jax a ja automatycznie uśmiechnęłam się pod nosem
-Bym nie powiedział.Zwykła kurwa i tyle. Co z niej może być za choreografka?-znowu ten sam głos, pierwszy
-Świetna. Mówię serio. Z resztą przekonacie się sami na treningach-Jax 'bronił' mnie
-Ja tam nie wiem. Nie wygląda na dobrą.. Znaczy na parkiecie bo w łóżku to na pewno. Normalna suka. Ale przecież Justin tylko w takich gustuje-teraz to przesadził! Wyszłam zza ściany i stanęłam za kanapą na której siedzieli chłopacy, dziewczyny siedziały na przeciwko i gdy mnie zobaczyły zaczęły gestami kazać im się zamknąć. Skrzyżowałam ręce na piersi i czekałam aż skończy-W ogóle ta sukienka pasuje do niej idealnie. Tylko że burdel to w innym miejscu. Tu są prawdziwi świetni tancerze-no bo jebnę!- którzy nie potrzebują takiej kurwy na choreografkę. A wy co z tymi rękami-zapytał dziewczyny.
Zaczęłam bić brawo. Wystraszył się i odwrócił. Jego mina była bezcenna.
-Gratuluje twórczości, powinieneś pomyśleć o tym. Marnujesz się jako 'prawdziwy świetny tancerz', powinieneś zostać pisarzem! I wiesz... nie mogę się już doczekać żeby usłyszeć więcej takich pięknych wierszy-mówiłam z uśmiechem na twarzy-ale nie bój się! Dam ci szansę! Będziesz mógł zacząć szybko! Możecie podziękować koledze-spoważniałam-zapraszam jutro na 5-usłyszałam jęki- 4? Nie ma sprawy!...
-Nie, nie! Piąta, piąta!
-Widzimy się o 5 i posprzątajcie ten syf!-pomachałam im ze sztucznym uśmiechem wychodząc
Przeszłam do garażu a Jax dołączył chwilę później.
-Kurwa-uderzyłam się w czoło z otwartej dłoni
-Co jest?
-Muszę zrobić zakupy. Przepraszam...
-Spoko. Jechać z tobą?
Na odpowiedź uśmiechnęłam się. Wsiedliśmy do Range Rovera i odjechaliśmy, dobrze że wzięłam kluczyki od aut...
***
Chłopacy rozpakowali zakupy. Tyna była coś nie w sosie...
-Oglądamy coś-zaproponowałam
-Co-zapytała
-Ekipę-wiem że to jej poprawi humor, uśmiechnęła się
Włączyłam 'ekipę' i wszyscy zasiedliśmy przed telewizorem zajadając się popcornem. Tyna siedziała wtulona w Jai'a. Słodko razem wyglądają... Cieszę się że są razem. Wiem że Jai nie pozwoli żeby Tynie stała się krzywda.. Przypomniało mi się coś więc wstałam i poszłam na górę. Włożyłam płytę od Scootera do odtwarzacza i muzyka wypełniła pomieszczenie. Wybrałam jedną na jutro i przeglądałam kolejne rzeczy. Usłyszałam dźwięk smsa.
-"Czy ja słyszę swój głos"- sms był od Jussa...
-"Nie podsłuchuj"-odpisałam
~~~~~~~~~~~~~~
No hej słuchajcie tak na szybko. Jest dedyk. Jak myślicie co w następnym??!! Piszcie w komentarzach... Jak się podoba?? Komentujcie bo niektórzy zapominają! Zapraszam was na nowe zakładki! Udzielajcie się!!Przepraszam za jakieś błędy jeśli są! Do następnego buziaki xx
~~~~~~~~~~~~~~~~
muzyka
***
Gdy wróciliśmy Lena spała, na szczęście! Chyba się nie budziła, najwyżej coś wymyślę. Luke poszedł spać do Leny a ja spałem w ich sypialni. Cały czas myślałem o tym co zrobiliśmy. Nie wiem jaka byłaby reakcja Leny na to ale chyba byłaby zła. Nie mogłem usnąć przez dobre 3 godziny. Mają strasznie nie wygodne łóżko, może to dlatego Lena nie może spać. Gdy się obudziłem na dole był tylko Luke. Zrobiliśmy szybkie śniadanie i czekaliśmy na resztę. Dołączali do nas po kolei, brakowało tylko Leny. Była już 13 ale stwierdziliśmy że nie będziemy jej budzić, niech się wyśpi chociaż ten jeden raz. Dyskutowaliśmy o tym co zrobiliśmy wczoraj, serio możemy powiedzieć że jesteśmy wyżyci. Mogliśmy zrobić to z nimi ostrzej ale cóż...następnym razem! Naszą debatę przerwał dzwonek do drzwi. Każdy był leniwy więc wypadło na mnie... Poszedłem otworzyć. Przed drzwiami stał Jaxon. 'Kurwa zamieszkaj tu, będzie ci łatwiej'-pomyślałem
-Hej,wchodź-zaprosiłem go do środka, no bo co miałem zrobić?
-Dzięki, Lena się szykuje?
-Lena śpi...
-Przecież jest prawie 14 a na 16 jest spotkanie!Gdzie ona jest?
-Chodź za mną-ale chwila jakie spotkanie? Ja nic nie wiem
Otworzyłem drzwi i wskazałem na łóżko.
-Em...możesz nas zostawić samych?-po co?!
-Pewnie-wyszedłem zamykając drzwi
Zszedłem na dół i kontynuowaliśmy rozmowę.
*Jaxon's POV*
Czy ona oszalała? Musi się uszykować, zjeść no i jeszcze czas na dojazd do Scootera! Muszę ją obudzić... Zacząłem ją szturchać. W końcu zaczęła się przebudzać, zaczęła mruczeć.
-Hej kochanie-uśmiechnęła się
-Szybko zmieniam status-zaśmiałem się
Gdy mnie zobaczyła zaczęła się śmiać.
-Sorry, myślałam że to Luke. Co tu robisz?
-Spoko,nic się nie stało, przyszedłem cię obudzić. Jest 14. O 15:20 wyjeżdżamy. Szykuj się!! Pomóc ci?
-Nie, nie. Ok, już.
***
-Stary weź moje auto-usłyszałem Justina
-Nie, pojadę swoim.
-No weź mój!
Usłyszałem dzwonek. Otworzyłem drzwi.
-Zadowolony-zapytała Lena, była chyba zażenowana swoim strojem
-Bardzo!-miała świetnie opięty tyłek
-Wow! Świetnie wyglądasz-uśmiechnął się Justin, to nie był normalny uśmiech ten był jednym z tych w stylu 'ale dupa, muszę ją przelecieć'. Dzieciak!Nigdy się nie zmieni!
-Młody zmień wyraz twarzy-rozkazałem
-Spierdalaj! Weź moje auto!
-Nie, pojadę swoim.
-Moim, jedziecie w moim interesie!
-Lena powiedz mu coś...
-Jedziemy moim!
To chyba było najlepsze rozwiązanie! Wyszliśmy z domu. Justin życzył nam powodzenia. Wsiedliśmy do Lamborghini. Oczywiście ja kierowałem. Dowiedziałem się że to auto Lena dostała od Justina... Ciekawe!! Poinstruowałem ją jak ma się zachowywać i z nim rozmawiać. Gdy dojechaliśmy akurat była 16. Zapukałem. Wpuścił nas ochroniarz. Przeszliśmy do biura, gdzie Scooter już czekał. Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać. Niestety nagle mój telefon zaczął dzwonić więc wyszedłem.
*Marlena's POV*
Jaxon wyszedł z pomieszczenia.
-Puki go nie ma, tu masz listę piosenek,wszystkie są z Believe Tour, możesz coś wyrzucić coś dodać, jak chcesz. Tu masz numery telefonów do stylistek, dadzą ci stroje dla tancerzy, może dla Justina też,nie wiem.Jeśli chcesz żeby ci pomogły to tylko im powiedz. Tu jest numer do dziewczyn od make up'u itd. Tu masz plakaty i ulotki o koncercie, musisz je rozwiesić! Potrzebujesz numery do tancerzy?-zapytał
-Mam, Jaxon miał dzwonić.
-A to ok, jeśli będziesz potrzebowała pomocy to dzwoń. Musisz znaleźć kontakt do wykonawców, na liście z piosenkami jest napisane która z kim. Busy już załatwione, zawiozą was na arenę, tu jest numer do kierowców. Tu są numery do ludzi z zespołu, wiedzą o wszystkim tylko zadzwoń i powiedz kiedy próby. A choreograf?
-właśnie siedzi przed tobą.
-Serio-uśmiechnął się
-Całkowicie.
-No to co, mogę ci tylko życzyć powodzenia. A i już ci mówię że możesz mieć problem z tancerzami. Są trochę chamscy.
-Mam swoje sposoby.
Do biura wszedł akurat Jaxon.
-To jak coś to dzwoń, powodzenia i do zobaczenia-pożegnaliśmy się. Wzięłam co musiałam i wyszliśmy.
-I jak-zapytał Jax
-Spoko. Która godzina?
-17:30, musimy się pospieszyć. Tancerze już czekają.
-Więc jedźmy.
***
Przed salą taneczną czekał na nas Justin. Przywitaliśmy się z nim.
-I jak poszło?
-Spisała się.
-To dobrze. Już czekają-pokazał na drzwi.
-Chętnie ich poznam.
Justin otworzył drzwi i wszedł pierwszy, druga ja i Jaxon ostatni. Usłyszałam gwizdy, dlaczego mam na sobie tą głupią kieckę?! Zmierzyłam wszystkich wzrokiem. Chłopacy zaczęli coś krzyczeć i w ogóle. Poczekałam aż skończą.
-Skończyłeś-zapytałam-jestem Marlena Ross, inaczej Lena. Pomogę Wam z choreografią na koncert. Zaczynamy od jutra. Trenujemy 10 godzin codziennie od 6 rano. Śpicie w domu obok. Nie rozpierdolcie nic i dbajcie o niego bo inaczej ja was rozpierdole. Jutro, punkt 6 rano tutaj. Nie toleruje spóźnień. Przyjdziesz minutę później nie masz po co wchodzić na salę, wracasz do domu, ja znajdę zastępstwo. Więc jutro widzimy się o 6 tutaj.
-Chyba cię Justin nie jebał-krzyknął jeden z tancerzy
-Prawie-usprawiedliwił się
-Za każdy taki tekst i gdy usłyszę jakieś 'ja' robicie po 100 pompek. Wszyscy. Wyśpijcie się. Czeka nas dużo pracy.
Wyszłam z pomieszczenia i czekałam aż Justin zrobi to samo. Po chwili wyszedł.
-To są ci twoi tancerze-zapytałam
-Mhm, a co?
-Ja pierdole, Scooter miał rację. Dobra, przyjeżdżasz tu jutro na 6.
-Ja też-zapytał Jaxon
-Jak chcesz. Możesz przyjechać ze mną trochę wcześniej.
-Ok to z tobą. Jedziemy do domu?
-No raczej, chce już ściągnąć to coś.
-Możesz teraz-stwierdził Justin
-Haha, ale śmieszne, jedziemy bo jeszcze muszę przejrzeć to co dał Scooter.
Droga powrotna zleciała nam szybko. Umówiliśmy się z Jaxonem ze jedziemy na 5:20. Gdy tylko weszłam do domu pobiegłam na górę się przebrać. W wygodnym stroju, czyli dresie, zeszłam na dół.
-Hej i jak spotkanie-zapytała Tyna
-Hej, dobrze. A gdzie chłopacy?
-W basenie... Spałaś dzisiaj?
-Tak, spałam u Beau'a.
-U Beau'a... czyli z Beau'em?!
-Nie wiem
-Jak możesz nie wiedzieć?
-Spałam.Pomożesz mi przejrzeć rzeczy?
-Ok, pewnie
Przyniosłam to co dał Scoot. Podzieliłyśmy wszystko.Tyna obiecała rozwiesić plakaty i rozdać ulotki. Właśnie chciałam dzwonić o stroje ale mój telefon zaczął dzwonić. Dzwonił Jaxon. Ciekawe o co chodzi... może tancerze coś odjebali...
-Co tam-zapytałam gdy przyłożyłam telefon do ucha
-Co robisz?
-Ogarniam rzeczy od Scoota.
-Pomóc?
-Jak chcesz.
-To może pojedziemy do garażu i tam? Przy okazji zobaczysz co u tancerzy.
-Dobry pomysł.
-To weź wszystko w plecak i pojedziemy moim motorem. Zaraz będę po ciebie.
-Ok-rozłączyłam się.
Spakowałam do plecaka listę piosenek, numery,laptop, luźne spodnie i koszulkę, w razie ćwiczeń, klucze i resztę potrzebnych rzeczy. Pobiegłam na górę i ubrałam się w rurki i bokserkę, zeszłam na dół. Ubrałam kurtkę i Nike'i. Założyłam plecak i wyszłam z domu żegnając się ze wszystkimi. Chciałam iść do garażu po kask ale Jax wyciągnął w moją stronę rękę właśnie z kaskiem. Uśmiechnęłam się i go założyłam. Wsiadłam na motor.
-Musisz się mnie trzymać-powiedział Jax
-Haha śmieszne, Jaxon wiem jak się siedzi na motorze, uwierz.
-Serio! Ja nie gryzę, nie bój się-puścił mi oczko
Objęłam go i już mieliśmy ruszać ale usłyszałam że ktoś mnie woła więc dałam znak Jaxonowi żeby nie ruszał.
-Masz wolną sypialnię-zapytał Beau który trzymał telefon przy uchu.
-Tak, a co?
-Niespodzianka-puścił mi oczko i odszedł.
Spuściłam szybkę od kasku z powrotem i Jaxon ruszył. Droga zleciała szybko. Jax jechał bardzo dobrze.Gdy zaparkował na podjeździe zeszłam z motoru, cały czas go obejmowałam.Odkluczyłam drzwi i Jaxon wszedł pierwszy. Usłyszałam rozmowy.
-Poczekaj tu, ja wejdę i będę udawał że jestem sam-wyszeptał a ja przytaknęłam, stałam przy ścianie i podsłuchiwałam.
-Siemka-Jax wszedł do salonu.
-Hejka.
-O kim gadacie-po odgłosie stwierdzam że usiadł
-O tej suce zwanej naszą choreografką. Jaxon jak dzwoniłeś to mówiłeś że jest świetna i w ogóle. Myślałem że to jakaś dobra dupa która łatwo da się zaciągnąć do sypialni-jeden głos
-Nie pierdol,niezła dupa-drugi
-Ej,mówiłem prawdę,musicie tylko zmienić swoje nastawienie do niej i będzie ok. Ona serio jest zajebista-stwierdził Jax a ja automatycznie uśmiechnęłam się pod nosem
-Bym nie powiedział.Zwykła kurwa i tyle. Co z niej może być za choreografka?-znowu ten sam głos, pierwszy
-Świetna. Mówię serio. Z resztą przekonacie się sami na treningach-Jax 'bronił' mnie
-Ja tam nie wiem. Nie wygląda na dobrą.. Znaczy na parkiecie bo w łóżku to na pewno. Normalna suka. Ale przecież Justin tylko w takich gustuje-teraz to przesadził! Wyszłam zza ściany i stanęłam za kanapą na której siedzieli chłopacy, dziewczyny siedziały na przeciwko i gdy mnie zobaczyły zaczęły gestami kazać im się zamknąć. Skrzyżowałam ręce na piersi i czekałam aż skończy-W ogóle ta sukienka pasuje do niej idealnie. Tylko że burdel to w innym miejscu. Tu są prawdziwi świetni tancerze-no bo jebnę!- którzy nie potrzebują takiej kurwy na choreografkę. A wy co z tymi rękami-zapytał dziewczyny.
Zaczęłam bić brawo. Wystraszył się i odwrócił. Jego mina była bezcenna.
-Gratuluje twórczości, powinieneś pomyśleć o tym. Marnujesz się jako 'prawdziwy świetny tancerz', powinieneś zostać pisarzem! I wiesz... nie mogę się już doczekać żeby usłyszeć więcej takich pięknych wierszy-mówiłam z uśmiechem na twarzy-ale nie bój się! Dam ci szansę! Będziesz mógł zacząć szybko! Możecie podziękować koledze-spoważniałam-zapraszam jutro na 5-usłyszałam jęki- 4? Nie ma sprawy!...
-Nie, nie! Piąta, piąta!
-Widzimy się o 5 i posprzątajcie ten syf!-pomachałam im ze sztucznym uśmiechem wychodząc
Przeszłam do garażu a Jax dołączył chwilę później.
-Kurwa-uderzyłam się w czoło z otwartej dłoni
-Co jest?
-Muszę zrobić zakupy. Przepraszam...
-Spoko. Jechać z tobą?
Na odpowiedź uśmiechnęłam się. Wsiedliśmy do Range Rovera i odjechaliśmy, dobrze że wzięłam kluczyki od aut...
***
Chłopacy rozpakowali zakupy. Tyna była coś nie w sosie...
-Oglądamy coś-zaproponowałam
-Co-zapytała
-Ekipę-wiem że to jej poprawi humor, uśmiechnęła się
Włączyłam 'ekipę' i wszyscy zasiedliśmy przed telewizorem zajadając się popcornem. Tyna siedziała wtulona w Jai'a. Słodko razem wyglądają... Cieszę się że są razem. Wiem że Jai nie pozwoli żeby Tynie stała się krzywda.. Przypomniało mi się coś więc wstałam i poszłam na górę. Włożyłam płytę od Scootera do odtwarzacza i muzyka wypełniła pomieszczenie. Wybrałam jedną na jutro i przeglądałam kolejne rzeczy. Usłyszałam dźwięk smsa.
-"Czy ja słyszę swój głos"- sms był od Jussa...
-"Nie podsłuchuj"-odpisałam
~~~~~~~~~~~~~~
No hej słuchajcie tak na szybko. Jest dedyk. Jak myślicie co w następnym??!! Piszcie w komentarzach... Jak się podoba?? Komentujcie bo niektórzy zapominają! Zapraszam was na nowe zakładki! Udzielajcie się!!Przepraszam za jakieś błędy jeśli są! Do następnego buziaki xx
niedziela, 2 listopada 2014
Zapraszam!!
zwiastun
Zapowiada się zajebiście. Świetne auta. Mustangi, Bugatti, Lambo... Będzie zajebiście! Obejrzyjcie zwiastun i resztę filmów oraz przeczytajcie artykuły! Przyglądajcie się uważnie trailerowi, spotkacie się z niektórymi akcjami z niego w ride! W tym sezonie!
Byle by do 10 kwietnia 2015!!!! Damy radę! Możecie napisać w komach z jakimi. Jak myślicie?
Zapowiada się zajebiście. Świetne auta. Mustangi, Bugatti, Lambo... Będzie zajebiście! Obejrzyjcie zwiastun i resztę filmów oraz przeczytajcie artykuły! Przyglądajcie się uważnie trailerowi, spotkacie się z niektórymi akcjami z niego w ride! W tym sezonie!
Byle by do 10 kwietnia 2015!!!! Damy radę! Możecie napisać w komach z jakimi. Jak myślicie?
piątek, 24 października 2014
rozdział 19
Rozdział dedykowany Paulinie R. Najlepszego na wczoraj dla nas ;)
~~~~~~~~~~~~~~
muzyka
-Ludzie schowajcie oliwkę-krzyknął Roman
-A ty swoje wielkie czoło-krzyknął mu Hobbs
Spojrzałam w stronę grilla, na słowa Hobbsa Tej opluł się piwem a Rome się zmieszał i zamknął
-Dziś tylko ekipa-zapytał Hobbs
-Tylko-zaśmiałam się
-O co chodzi z tym domem?
-Długa historia...
-Teraz przez ciebie nie mam nikogo do pomocy.
-Ej, Elena chodź tu-krzyknęłam a ona podeszła więc znowu zwróciłam się do Hobbsa-jak to nie?
-O co c'mon-wtrąciła się
-Wracasz do policji-klepnęłam ją w ramie i odeszłam
Tej i Roman znowu kłócili się o jakieś pierdoły.Ciekawe co teraz??
-O co tym razem poszło-zapytałam gdy stanęłam koło nich
-On twierdzi że ja nie umiem jeździć-poskarżył się Tej
-Ech...już myślałam że o to kto ma większego chuja...przypominam ci że to dopiero twoja druga akcja za kółkiem. Było dobrze-teraz odeszłam od nich.podeszłam do Ryana
-Nic się nie zmienili-westchnął
-Dokładnie. A ty się zmieniłeś?
-Tak troszkę. A ty?
-Tak troszkę...-puściłam mu oczko i zwołałam wszystkich
-Co jest-zapytała Kelsey
-Dziewczyny...jedziecie na urlop...
*kolejny dzień*
Dziewczyny zostawiły mi klucze od domu i wszystkich aut i poleciały z Leonem na jakąś wyspę. Oczywiście w nocy prawie nie mogłam spać. Dowiedziałam się że w poniedziałek mam spotkanie z byłym managerem Justina. Czyli zaczynam tydzień od spotkania z jakimś sztywniakiem...Ciekawie.Siedzę sobie w salonie a wszyscy śpią. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi więc poszłam otworzyć.
-Hej-krzyknęli Justin i Jaxon
-Hej, trochę ciszej, wszyscy śpią, wchodźcie-prawie szeptałam
Goście weszli do salonu. Jaxon postawił na stole ładnie zapakowane pudełko, spojrzałam na nie i z powrotem na nich.
-Co to?
-Dla ciebie-wyszczerzył się Juss i podał mi pudełko, delikatnie je otworzyłam-tak na jutro.
-Nigdy się w to nie ubiorę. Nie ma mowy...
-Obiecałaś że pomożesz.
-A co ma do pomagania przy koncercie fakt że mam się ubrać w kieckę w której będę wyglądać jak dziwka?
-Będziesz miała lepszy kontakt ze Scooterem-wyjaśnił Jax
-Mam z nim pogadać a nie się bzykać.
-Nie będziesz się z nim bzykać. Będę go hamować-wyszczerzył się Jaxon
-Tss... chwila, TY??
-No tak, przecież jadę z tobą.
-A Justin?
-Ja nie jadę, nie chcę go widzieć
-Czy tobie coś się w głowie poprzewracało-krzyknęłam
-Co to za krzyki-zapytał zaspany Jai
-Oj, przepraszam jeśli cię obudziłam-przywitałam się
-Spoko i tak już nie spałem-mówił i witał się z chłopakami a potem usiadł
-Justin nie możesz tak mówić i tak go spotkasz, na pewno przyjdzie na koncert albo próby.
-Mam go w dupie.
-Ja pierdole, z tobą gadać. Dobra pojadę z Jaxonem a ty siedź w domu. A na którą?
-16, zdążysz się wcisnąć w tą kieckę.
-Spierdalaj, ja jej nie zakładam, nie ma mowy.
-Jaka kiecka-zapytał Jai
-Jax pokaż mu, powiedz czy nie będę wyglądać w niej jak kurwa?
Jaxon pokazał sukienkę. Mina Jaia była bezcenna. Jakby ktoś jebnął mu z liścia. Spojrzał na sukienkę i na mnie.
-O kurwa...
-Dziękuję że chociaż ty mnie popierasz.
-Brat nie wyzywaj jej bo Luke ci jebnie-zaśmiał się Beau-uuu a co to za kiecka?
-Dla Leny na jutro.
-Niezła. A ty się w nią wciśniesz w ogóle?
-Nie wiem.
-To spróbuj, jak nie to jedziemy na zakupy
-Beau nie spałam od kilku dni, nie mam sił na latanie po sklepach.
-Czyli musisz się w nią zmieścić.
-Ugh, nie cierpię cię-wyrwałam mu sukienkę z rąk i szłam w stronę łazienki.
-Pomóc ci-usłyszałam krzyk Beau'a za sobą
Wróciłam się do salonu. Pokazałam mu środkowy palec i poszłam do łazienki. Ubrałam się w sukienkę. Ja pierdole jaka krótka, ale ładna.
Wyszłam z toalety i przeszłam do salonu.
-Mówiłem że będzie dobra-zaśmiał się Jaxon
-Zabiję cię o ile wcześniej się nie uduszę.
Teraz wszyscy spojrzeli na mnie
-O laska, nawet masz cycki-zaśmiał się Jai
-Hah, dzięki...
-Kto ma cycki-zapytała zaspana Tyna- o ja pierdole jak wam się udało przekonać ją żeby założyła sukienkę? Próbuje już dobre 2 lata i nic.
-Podziękuj Beau'owi, jego zasługa.
-Ale myślałem że będziesz miała trochę grubsze nogi- przyznał się Jax
Zabiję ich gdy będą spać! UGH!
-Hej skarbie-powiedział Luke i dał TYNIE buziaka w policzek
-Ekhm!-odchrząknęłam
Luke spojrzał na mnie i na Tyne. Wytarł jej policzek i podszedł do mnie. Przyjrzał mi się. wszyscy zaczęli się śmiać
-Hej skarbie-dał mi buziaka-wyglądasz jakoś inaczej...
-Ekh, sukienka, ekh-odchrząknął Beau
-Ach tak, bardzo ładna.
***
Byłam już u Liama a teraz jestem z Tej'em w garażu. Mój komputerowy geniusz szuka mi kontaktu do tancerzy. Ja przesłuchuję niektóre piosenki Jussa. Rozpierdala mnie fakt że Tej śpiewał z Justinem. Włączyłam sobie jeden filmik z koncertu. Przyglądałam się uważnie choreografii. Nie wiem czemu ale wydaje mi się że znam ten układ... dziwne.
-Trzymaj-Tej podał mi kartkę
-Co to?
-Imiona, nazwiska, adresy zamieszkania i numery telefonów tancerzy i całego zespołu
-Kurwa żartujesz?!
-Nie.
-Dzięki, dzięki,dzięki!!!
-Nie ma sprawy! Możesz zawsze na mnie liczyć-uśmiechnął się
-Zawsze?-uniosłam jedną brew
-Nie lubię tej miny, o co chodzi?
-Jutro ci powiem-uśmiechnęłam się szeroko
Nagle mój telefon zaczął dzwonić więc odebrałam
-Hej, gdzie jesteś-usłyszałam głos Jaxona
-Hej, w garaży, a co?
-Zaraz będę.
-Ok?
Nie usłyszałam już odpowiedzi bo Jax się rozłączył. Ciekawe czemu przyjeżdża..
-Wiesz że czeka cię dużo pracy-zapytał Tej
-Wiem
-Jesteś tego pewna?
-Tak, obiecałam więc dotrzymam słowa, jak zwykle.
-Gdybyś potrzebowała pomocy to mów! Pomożemy ci-uśmiechnął się
-Wiem i dziękuję wam za to.
-Ooo, chodź tu do mnie-rozłożył ramiona, podeszłam do niego i się przytuliliśmy
W mojej głowie ponownie pojawiło się pytanie które mnie dręczyło 'dlaczego ona, a nie ja?'. No dlaczego? Niech ktoś mi to wytłumaczy! Zawsze starałam się chronić ekipę, żeby byli bezpieczni... A teraz? Wszystko jebło. Najgorsze jest to że Liam się tak załamał. Może znali się krótko ale bardzo się lubili. Byłam tak bardzo zajęta akcją że nawet tego nie zauważyłam... Nie zauważyłam że byli parą. Mogę sobie tylko wyobrazić co czuje Liam.
-Nie myśl o tym-wyszeptał
-Ale o czym?
-Przestań zamartwiać się śmiercią Carly, to nie twoja wina.
-Ty nic nie rozumiesz! Zawsze starałam się chronić was wszystkich. A teraz umknął mi jeden moment i jest po wszystkim-wyrwałam się
-Złość piękności szkodzi-usłyszałam za sobą
-Cześć Jaxon-zaśmiał się Tej
-Hej stary. Gotowa?
-Mi to już nic nie zaszkodzi... Na co-zapytałam i wzięłam łyka wody
-Zabieram się na manicure-usłyszałam i wyplułam wszystko co miałam w ustach
-O nie, nie ma mowy! Wystarczy że ubieram tą sukienkę!
-A właśnie, przywiozłem ci buty do niej. No tylko spokojnie.
-Nie!! Nie jadę na żaden manicure!
-No dobra, dobra! Ok! Nic na siłę.
-Dziękuję. Trzymaj, dasz to Justinowi, niech chociaż tancerzy załatwi-podałam mu karteczkę
-Ja to załatwię. Młody źle się czuje...
-Mhm...
***
Jestem tak cholernie zmęczona. Nie spałam od kilku dni i mam dosyć. Byłam już wykąpana... Jeszcze jutro te spotkanie. Ja pierdole. Mam nadzieję że ten facet jest chociaż trochę normalny. Ostatnio strasznie schudłam bo prawie nic nie jem... Zauważyłam że Daniel od kilku dni chodzi w tych samych ciuchach... Dzisiaj znowu. Ciekawe czemu? Akurat szłam na górę kiedy zauważyłam Daniela.
-Daniel?
-Tak?
-Powiedz... bo...em... zauważyłam że od kilku dni ... chodzisz w tych samych ciuchach, nie masz czystych?
-No właśnie nie...
-Acha...
Poszłam d salonu gdzie właśnie byli wszyscy, Daniel też.
-Słuchajcie, macie zadanie specjalne-oparłam się o ścianę
-Jakie-usłyszałam chór
-Pójdziecie do siebie i do kosza wrzucicie wszystkie swoje brudy, zrobię pranie bo niektórzy nie mają już w czym chodzić-spojrzałam na Daniela
Wszyscy pobiegli na góre. Było tak jak myślałam... chłopacy zaczęli biegać pomiędzy sypialniami z wrzaskami typu 'Ej, czy to twoja koszulka?', 'co to robi u mnie skoro to twoje?' itd. Po 15 minutach ubrania wszystkich były w koszach. Zebrałyśmy wszystkie , oczywiście Tyna mi pomogła, i poszłyśmy z nimi do pralni. Wstawiłyśmy trzy prania i czekałyśmy aż się wypierze... Poszłam do Beau'a który był w swojej sypialni. Zapukałam i gdy usłyszałam pozwolenie weszłam. Beau leżał na łóżku i przeglądał coś w komputerze.
-Hej, wchodź. Kładź się-poklepał miejsce koło siebie na łóżku,podeszłam i się położyłam
-Co oglądasz?
-A nic ciekawego-na ekranie migła strona którą szybko zamknął-a ty co-uśmiechnął się
-Jestem cholernie zmęczona-ziewnęłam na potwierdzenie
-Długo już tak nie śpisz w nocy?
-Kilka dni...
-Może masz niewygodne łóżko?... Albo partnera-zaśmiał się- Spróbuj zasnąć, może akurat-zamknęłam oczy
-Kurwa wygodne te łóżko
-Hihi, to śpij. Dobranoc księżniczko-poczułam całusa na karku
-Nie mów tak do mnie
-No dobra,dobra. Śpij.
Beau objął mnie lekko. Czułam ciepło bijące od jego ciała które było blisko mnie, za blisko! Odsunęłam się. Nawet nie wiem kiedy...zasnęłam..
*Beau's POV*
No w końcu usnęła, już myślałem że to się nigdy nie wydarzy! Jest taka słodka gdy śpi. Zazdroszczę Luke'owi... Szczerze? Chętnie przeleciałbym ją jeszcze raz. Ale to potem... Wyszedłem po cichu z pokoju i zamknąłem za sobą drzwi. Pobiegłem na dół gdzie była reszta.
-Ok, usnęła-powiedziałem
Wszyscy przytaknęli. Jai wziął laptopa a James resztę sprzętu. Wyszliśmy z domu i zakluczyliśmy drzwi. Mam tylko nadzieję że Lena się nie obudzi... Musimy to szybko załatwić. Najważniejsze jest to że Tyna nas nie wkopie bo nie ma nic przeciwko temu, wie że dzięki temu się wyżywamy, lubimy to, sprawia nam to cholerną przyjemność... Luke'owi też...
~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~
muzyka
-Ludzie schowajcie oliwkę-krzyknął Roman
-A ty swoje wielkie czoło-krzyknął mu Hobbs
Spojrzałam w stronę grilla, na słowa Hobbsa Tej opluł się piwem a Rome się zmieszał i zamknął
-Dziś tylko ekipa-zapytał Hobbs
-Tylko-zaśmiałam się
-O co chodzi z tym domem?
-Długa historia...
-Teraz przez ciebie nie mam nikogo do pomocy.
-Ej, Elena chodź tu-krzyknęłam a ona podeszła więc znowu zwróciłam się do Hobbsa-jak to nie?
-O co c'mon-wtrąciła się
-Wracasz do policji-klepnęłam ją w ramie i odeszłam
Tej i Roman znowu kłócili się o jakieś pierdoły.Ciekawe co teraz??
-O co tym razem poszło-zapytałam gdy stanęłam koło nich
-On twierdzi że ja nie umiem jeździć-poskarżył się Tej
-Ech...już myślałam że o to kto ma większego chuja...przypominam ci że to dopiero twoja druga akcja za kółkiem. Było dobrze-teraz odeszłam od nich.podeszłam do Ryana
-Nic się nie zmienili-westchnął
-Dokładnie. A ty się zmieniłeś?
-Tak troszkę. A ty?
-Tak troszkę...-puściłam mu oczko i zwołałam wszystkich
-Co jest-zapytała Kelsey
-Dziewczyny...jedziecie na urlop...
*kolejny dzień*
Dziewczyny zostawiły mi klucze od domu i wszystkich aut i poleciały z Leonem na jakąś wyspę. Oczywiście w nocy prawie nie mogłam spać. Dowiedziałam się że w poniedziałek mam spotkanie z byłym managerem Justina. Czyli zaczynam tydzień od spotkania z jakimś sztywniakiem...Ciekawie.Siedzę sobie w salonie a wszyscy śpią. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi więc poszłam otworzyć.
-Hej-krzyknęli Justin i Jaxon
-Hej, trochę ciszej, wszyscy śpią, wchodźcie-prawie szeptałam
Goście weszli do salonu. Jaxon postawił na stole ładnie zapakowane pudełko, spojrzałam na nie i z powrotem na nich.
-Co to?
-Dla ciebie-wyszczerzył się Juss i podał mi pudełko, delikatnie je otworzyłam-tak na jutro.
-Nigdy się w to nie ubiorę. Nie ma mowy...
-Obiecałaś że pomożesz.
-A co ma do pomagania przy koncercie fakt że mam się ubrać w kieckę w której będę wyglądać jak dziwka?
-Będziesz miała lepszy kontakt ze Scooterem-wyjaśnił Jax
-Mam z nim pogadać a nie się bzykać.
-Nie będziesz się z nim bzykać. Będę go hamować-wyszczerzył się Jaxon
-Tss... chwila, TY??
-No tak, przecież jadę z tobą.
-A Justin?
-Ja nie jadę, nie chcę go widzieć
-Czy tobie coś się w głowie poprzewracało-krzyknęłam
-Co to za krzyki-zapytał zaspany Jai
-Oj, przepraszam jeśli cię obudziłam-przywitałam się
-Spoko i tak już nie spałem-mówił i witał się z chłopakami a potem usiadł
-Justin nie możesz tak mówić i tak go spotkasz, na pewno przyjdzie na koncert albo próby.
-Mam go w dupie.
-Ja pierdole, z tobą gadać. Dobra pojadę z Jaxonem a ty siedź w domu. A na którą?
-16, zdążysz się wcisnąć w tą kieckę.
-Spierdalaj, ja jej nie zakładam, nie ma mowy.
-Jaka kiecka-zapytał Jai
-Jax pokaż mu, powiedz czy nie będę wyglądać w niej jak kurwa?
Jaxon pokazał sukienkę. Mina Jaia była bezcenna. Jakby ktoś jebnął mu z liścia. Spojrzał na sukienkę i na mnie.
-O kurwa...
-Dziękuję że chociaż ty mnie popierasz.
-Brat nie wyzywaj jej bo Luke ci jebnie-zaśmiał się Beau-uuu a co to za kiecka?
-Dla Leny na jutro.
-Niezła. A ty się w nią wciśniesz w ogóle?
-Nie wiem.
-To spróbuj, jak nie to jedziemy na zakupy
-Beau nie spałam od kilku dni, nie mam sił na latanie po sklepach.
-Czyli musisz się w nią zmieścić.
-Ugh, nie cierpię cię-wyrwałam mu sukienkę z rąk i szłam w stronę łazienki.
-Pomóc ci-usłyszałam krzyk Beau'a za sobą
Wróciłam się do salonu. Pokazałam mu środkowy palec i poszłam do łazienki. Ubrałam się w sukienkę. Ja pierdole jaka krótka, ale ładna.
Wyszłam z toalety i przeszłam do salonu.
-Mówiłem że będzie dobra-zaśmiał się Jaxon
-Zabiję cię o ile wcześniej się nie uduszę.
Teraz wszyscy spojrzeli na mnie
-O laska, nawet masz cycki-zaśmiał się Jai
-Hah, dzięki...
-Kto ma cycki-zapytała zaspana Tyna- o ja pierdole jak wam się udało przekonać ją żeby założyła sukienkę? Próbuje już dobre 2 lata i nic.
-Podziękuj Beau'owi, jego zasługa.
-Ale myślałem że będziesz miała trochę grubsze nogi- przyznał się Jax
Zabiję ich gdy będą spać! UGH!
-Hej skarbie-powiedział Luke i dał TYNIE buziaka w policzek
-Ekhm!-odchrząknęłam
Luke spojrzał na mnie i na Tyne. Wytarł jej policzek i podszedł do mnie. Przyjrzał mi się. wszyscy zaczęli się śmiać
-Hej skarbie-dał mi buziaka-wyglądasz jakoś inaczej...
-Ekh, sukienka, ekh-odchrząknął Beau
-Ach tak, bardzo ładna.
***
Byłam już u Liama a teraz jestem z Tej'em w garażu. Mój komputerowy geniusz szuka mi kontaktu do tancerzy. Ja przesłuchuję niektóre piosenki Jussa. Rozpierdala mnie fakt że Tej śpiewał z Justinem. Włączyłam sobie jeden filmik z koncertu. Przyglądałam się uważnie choreografii. Nie wiem czemu ale wydaje mi się że znam ten układ... dziwne.
-Trzymaj-Tej podał mi kartkę
-Co to?
-Imiona, nazwiska, adresy zamieszkania i numery telefonów tancerzy i całego zespołu
-Kurwa żartujesz?!
-Nie.
-Dzięki, dzięki,dzięki!!!
-Nie ma sprawy! Możesz zawsze na mnie liczyć-uśmiechnął się
-Zawsze?-uniosłam jedną brew
-Nie lubię tej miny, o co chodzi?
-Jutro ci powiem-uśmiechnęłam się szeroko
Nagle mój telefon zaczął dzwonić więc odebrałam
-Hej, gdzie jesteś-usłyszałam głos Jaxona
-Hej, w garaży, a co?
-Zaraz będę.
-Ok?
Nie usłyszałam już odpowiedzi bo Jax się rozłączył. Ciekawe czemu przyjeżdża..
-Wiesz że czeka cię dużo pracy-zapytał Tej
-Wiem
-Jesteś tego pewna?
-Tak, obiecałam więc dotrzymam słowa, jak zwykle.
-Gdybyś potrzebowała pomocy to mów! Pomożemy ci-uśmiechnął się
-Wiem i dziękuję wam za to.
-Ooo, chodź tu do mnie-rozłożył ramiona, podeszłam do niego i się przytuliliśmy
W mojej głowie ponownie pojawiło się pytanie które mnie dręczyło 'dlaczego ona, a nie ja?'. No dlaczego? Niech ktoś mi to wytłumaczy! Zawsze starałam się chronić ekipę, żeby byli bezpieczni... A teraz? Wszystko jebło. Najgorsze jest to że Liam się tak załamał. Może znali się krótko ale bardzo się lubili. Byłam tak bardzo zajęta akcją że nawet tego nie zauważyłam... Nie zauważyłam że byli parą. Mogę sobie tylko wyobrazić co czuje Liam.
-Nie myśl o tym-wyszeptał
-Ale o czym?
-Przestań zamartwiać się śmiercią Carly, to nie twoja wina.
-Ty nic nie rozumiesz! Zawsze starałam się chronić was wszystkich. A teraz umknął mi jeden moment i jest po wszystkim-wyrwałam się
-Złość piękności szkodzi-usłyszałam za sobą
-Cześć Jaxon-zaśmiał się Tej
-Hej stary. Gotowa?
-Mi to już nic nie zaszkodzi... Na co-zapytałam i wzięłam łyka wody
-Zabieram się na manicure-usłyszałam i wyplułam wszystko co miałam w ustach
-O nie, nie ma mowy! Wystarczy że ubieram tą sukienkę!
-A właśnie, przywiozłem ci buty do niej. No tylko spokojnie.
-Nie!! Nie jadę na żaden manicure!
-No dobra, dobra! Ok! Nic na siłę.
-Dziękuję. Trzymaj, dasz to Justinowi, niech chociaż tancerzy załatwi-podałam mu karteczkę
-Ja to załatwię. Młody źle się czuje...
-Mhm...
***
Jestem tak cholernie zmęczona. Nie spałam od kilku dni i mam dosyć. Byłam już wykąpana... Jeszcze jutro te spotkanie. Ja pierdole. Mam nadzieję że ten facet jest chociaż trochę normalny. Ostatnio strasznie schudłam bo prawie nic nie jem... Zauważyłam że Daniel od kilku dni chodzi w tych samych ciuchach... Dzisiaj znowu. Ciekawe czemu? Akurat szłam na górę kiedy zauważyłam Daniela.
-Daniel?
-Tak?
-Powiedz... bo...em... zauważyłam że od kilku dni ... chodzisz w tych samych ciuchach, nie masz czystych?
-No właśnie nie...
-Acha...
Poszłam d salonu gdzie właśnie byli wszyscy, Daniel też.
-Słuchajcie, macie zadanie specjalne-oparłam się o ścianę
-Jakie-usłyszałam chór
-Pójdziecie do siebie i do kosza wrzucicie wszystkie swoje brudy, zrobię pranie bo niektórzy nie mają już w czym chodzić-spojrzałam na Daniela
Wszyscy pobiegli na góre. Było tak jak myślałam... chłopacy zaczęli biegać pomiędzy sypialniami z wrzaskami typu 'Ej, czy to twoja koszulka?', 'co to robi u mnie skoro to twoje?' itd. Po 15 minutach ubrania wszystkich były w koszach. Zebrałyśmy wszystkie , oczywiście Tyna mi pomogła, i poszłyśmy z nimi do pralni. Wstawiłyśmy trzy prania i czekałyśmy aż się wypierze... Poszłam do Beau'a który był w swojej sypialni. Zapukałam i gdy usłyszałam pozwolenie weszłam. Beau leżał na łóżku i przeglądał coś w komputerze.
-Hej, wchodź. Kładź się-poklepał miejsce koło siebie na łóżku,podeszłam i się położyłam
-Co oglądasz?
-A nic ciekawego-na ekranie migła strona którą szybko zamknął-a ty co-uśmiechnął się
-Jestem cholernie zmęczona-ziewnęłam na potwierdzenie
-Długo już tak nie śpisz w nocy?
-Kilka dni...
-Może masz niewygodne łóżko?... Albo partnera-zaśmiał się- Spróbuj zasnąć, może akurat-zamknęłam oczy
-Kurwa wygodne te łóżko
-Hihi, to śpij. Dobranoc księżniczko-poczułam całusa na karku
-Nie mów tak do mnie
-No dobra,dobra. Śpij.
Beau objął mnie lekko. Czułam ciepło bijące od jego ciała które było blisko mnie, za blisko! Odsunęłam się. Nawet nie wiem kiedy...zasnęłam..
*Beau's POV*
No w końcu usnęła, już myślałem że to się nigdy nie wydarzy! Jest taka słodka gdy śpi. Zazdroszczę Luke'owi... Szczerze? Chętnie przeleciałbym ją jeszcze raz. Ale to potem... Wyszedłem po cichu z pokoju i zamknąłem za sobą drzwi. Pobiegłem na dół gdzie była reszta.
-Ok, usnęła-powiedziałem
Wszyscy przytaknęli. Jai wziął laptopa a James resztę sprzętu. Wyszliśmy z domu i zakluczyliśmy drzwi. Mam tylko nadzieję że Lena się nie obudzi... Musimy to szybko załatwić. Najważniejsze jest to że Tyna nas nie wkopie bo nie ma nic przeciwko temu, wie że dzięki temu się wyżywamy, lubimy to, sprawia nam to cholerną przyjemność... Luke'owi też...
~~~~~~~~~~~~~~~~
No hej!!
Witam was po długiej przerwie ale poprostu nie miałam neta i nie miałam jak dodać rozdziału! Za niedługo pojawią się nowe zakładki więc zapraszam was do zaglądania!! Wczoraj świętowaliśmy z Pauliną więc spk. Dziś piątek!!
Przepraszam za błędy
Przepraszam za błędy
Jak myślicie o co chodzi z tym co myśli Beau?
Piszcie w komentarzach!!
I pamiętajcie :
5 komentarzy=następny rozdział!!
Do następnego!!
Do następnego!!
+ZDALIŚMY!!!!!!!!!!!!!!!
wtorek, 30 września 2014
rozdział 18
Dedykacja dla Dagmary G.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
muzyka
***
Właśnie jedziemy autostradą i próbujemy jakoś do nich dojechać. Tej stoi na moście razem z Hanem, Gisele,Jaxonem, Liamem i Carly i kontroluje sytuacje, trochę tak jak planowaliśmy. Oczywiście mamy ze sobą kontakt. Ja, Rome, Tyna, Bri, Dom i Letty jedziemy.
-Pospieszcie się, zaatakowali konwój-usłyszeliśmy Tej'a-ej Lena, jest z nimi Ry.
-Trzymamy się planu-rozkazałam
Przyspieszyliśmy i jechaliśmy dalej.
-ok. Słyszeliście ją, do dzieła. Oni już tu jadą-poinformował nas Tej
*brak Pov*
(Lena jest za Doma a za Letty- Ryan,wyglądało to tak --------->>>>>>)
Tej spojrzał przez lornetkę chcąc sprawdzić sytuację
-Musimy wymyślić nowy plan......oni mają czołg-powiedział Tej
-Słucham czy ktoś tu powiedział 'czołg'-dramatyzował Roman-jest jakiś plan B?
-Plan B?! Tu potrzeba planu C, D i E. Brakuje alfabetu!-drama Teja
-Hej, robimy to na czym znamy się najlepiej. Improwizujemy!-rozkazał Bri.
Każdy zmienił bieg i zawrócił zmieniając tym pas ruchu. Przyspieszają i jadą coraz szybciej. Gisele, Han i Jaxon wsiedli na motory i też zaczęli jechać. Zajęli się samochodem który jechał za czołgiem. Kierowca próbował strącić Gisele o ciężarówkę. Han wpadł na samochód i gwałtownie skręcił ratując tym Gisele. Jaxon wjechał na jeepa, chyba nie chciał zniszczyć Hondy i przystawił kierowcy pistolet do głowy, opanowali sytuację. Czołg przejechał na drugą stronę niszcząc 'mur', teraz jechał 'pod prąd'. Niszczył wiele aut. Lena, Dom i Bri przejechali przejazd natomiast Tyna i Roman zdąrzyli przejechać na drugą stronę i teraz jechali za czołgiem.
-Ściągnijcie ich na siebie-rozkazała Lena
Po kilku próbach Roman wyprzedził czołg i lekko go blokował. Nagle armata czołgu zniżyła się i wycelowała w Mustanga Romana
-W dupę-krzyknął Rome i ostro wyhamował
Z armaty wystrzelił pocisk, czołg przejechał przez ogień pchając samochód Rome'a
-Roman trzymaj sie-krzyknęła Tyna
Samochód nie chciał odpalić. Czołg zaczął zgniatać tył auta.
-Niech ktoś coś zrobi, czołg pieprzy mnie w dupe-krzyknął Rome
Roman odwinął kawałek liny i zaczął oplatać nią lufę czołgu. W ostatniej chwili przeskoczył na auto Tyny bo jego Mustang nie nadawał się już do niczego bo czołg zgniótł go całkowicie. Rome wsiadł do auta.
-Ten Mustang byłby niezłą kotwicą-stwierdził Dom
-Już się robi-przytaknęła Tyna
Zaczęła podbijać swoim autem Mustanga. Próbowała go zrzucić. Nagle Ryan wyszedł z czołgu i powoli i ostrożnie zaczął przechodzić na lufę chcąc odwinąć linę.Mustang musiał spaść bo tył czołgu się podniósł wyrzucając Ryana. Lena przyspieszyła i skręciła do środka, wyszła przez okno i gdy auto uderzyło w barierę wyleciała. W powietrzu złapała Ryana i po chwili spadli na auto.
-O jezu-powiedział Hobbs gdy zobaczył cały ten rozpierdol
***
*Marlena's POV*
Jesteśmy w bazie wojskowej, dokładnie tej którą mieli zaatakować. Tej wyciągnął z auta 'broń' i położył ją na stole. Wszyscy z ekipy Shawa tu są. Co prawda na razie są w innym pomieszczeniu. Jestem trochę poobijana od tego upadku ale najważniejsze że uratowałam Ryana. Nagle podszedł do mnie uratowany Ry.
-Dlaczego to zrobiłaś-zapytał
-Nie chciałam żebyś zginął-mówiłam patrząc w jeden punkt na ścianie
-Skąd wiedziałaś że ten wóz zamortyzuje nasz upadek?
-Nie wiedziałam.
Nagle do pomieszczenia wszedł Hobbs z Shawem i resztą
-Musicie tego posłuchać-stwierdził
Shaw zaczął coś pierdolić ale jakoś nie słuchałam. Tylko jedno zdanie przykuło moją uwagę. Było kierowane do Briana. 'Zadzwoń do Mii'. Bri zadzwonił ale po chwili wkurwiony szybko przyjebał w ryj Shaw'owi. Chłopacy szybko go odciągnęli. Shaw zaczął znowu coś pierdolić. Dom był skupiony. Nagle Riley rozkuła wszystkich na polecenie Hobbsa. Już wychodzili z walizką z chipem. Shaw się odwrócił.
-Idziesz ze mną-zapytał
Miałam nadzieję że Ryan się nie zgodzi. Nie, ja to wiem.
-Oczywiście! Nie przepuściłabym takiej okazji-usłyszałam Riley
A to ździra! Od początku coś mi w niej nie pasowało. To stąd oni wiedzieli co my robimy, że będziemy na torze i to dlatego ten chuj wiedział co robię! Wtyczka... nie popuszczę im! W końcu wyszli.
-Dlaczego miałeś zadzwonić-zapytał Liam
-Porwali Mię-Bri był wkurwiony ale i smutny
-Nie daruję tej kurwie-stwierdziłam i zaczęłam się zbierać-Tej masz więcej tych zabawek-pokazałam na broń
-No pewnie-uśmiechnął się łobuzersko
Roman jeszcze jej nie widział więc podszedł, wziął ją do ręki i zaczął się przymierzać.
-Nie dotykaj, to nie zabawka-Tej podbiegł do niego
-W czym problem-zapytał lekko oburzony Rome, będzie kłótnia
-To rozciągliwa lina tytanowa-wytłumaczył mu spokojnie
-Czyli?
-Używa się jej przy budowie mostów, nie znasz się-Tej wyrwał mu przedmiot z ręki-ich wersja jest niezła ale moja to arcydzieło. Podrasowałem silnik i dodałem zbiornik tylny.
-Muszę go wypróbować-Rome odebrał Tejowi broń
-To nie dla głombów-kłócił się Tej i próbował zabrać mu broń
-Znam się na dużych splówach!
-Nie odróżniasz nawet dupy od głowy.
Westchnęłam i wymamrotałam sobie pod nosem 'zero profesjonalizmu'.
-Skończcie już te babskie pierdoły. Tej rozdaj to tak żeby na jedno auto była chociaż jedna. Ruszamy dupy i jedziemy po Mię do cholery-wkurwiłam się
-pomogę wam-zaoferował Ryan
Wsiedliśmy i pojechaliśmy.
***
*Ryan's POV*
Odzyskaliśmy Mię. Lena pobiła się z Riley ale ostatecznie Lena wygrała nie zostawiając nawet śladu po policjantce. Jesteśmy z całą ekipą już prawie na końcu pasa startowego na lotnisku. Samolot płonie. Ale chwila... tu nie ma wszystkich! Brakuje trójki: Doma, Leny i Carly. Co prawda niby wyjechał samochód z samolotu ale zaliczył dachowanie i obstawiam że teraz na pewno płonie razem z samolotem. Wpatruję się w ogień z niedowierzaniem, niedowierzaniem w to że oni zginęli. Jednak po chwili zobaczyłem że z ognia wychodzą dwie postacie. Letty i ja szliśmy pospiesznie w ich stronę. Dom i Lena. Dzięki Bogu! oni żyją! Przytuliliśmy się i wróciliśmy do pozostałych. Ale gdzie Carly?
*Marlena's POV*
-Gdzie Carly-zapytałam gdy staliśmy wszyscy razem
-Myślałem że jest z wami-powiedział Han
Podeszłam do Liama i mocno go przytuliłam a on się rozpłakał. Uspokajałam go. Oddałam go pod opiekę ekipy a sama wróciłam do Doma.
-To jest warte miliardy-zapytał Dom i podniósł walizkę
-Podajcie swoją cenę-stwierdził Hobbs
Spojrzeliśmy się z Domem na siebie i z powrotem na Hobbsa.
-1327-powiedzieliśmy zgodnie
Hobbs nie zrozumiał na początku o co chodzi a wszyscy zaczęli przybijać sobie piątki.
*następny dzień*
Jest już ok.12 a ja nadal nie wyszłam z sypialni. W nocy w ogóle nie spałam. Nie mogłam. Chłopacy obiecali mi że zaopiekują się Liamem. Jest kompletnie zdołowany. Przez ten krótki czas bardzo zżył się z Carly. Może nawet byli parą... Kręcę się po pokoju bez celu. Usiadłam na łóżku i objęłam kolana rękami. Przed oczami cały czas widziałam wczorajszą akcję. Próbowałam to wszystko jakoś poskładać w całość i zrozumieć kiedy zginęła Carly. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Nagle ktoś objął mnie ramionami.
-Musisz coś zjeść, chodź na dół-mówił ktoś siedzący obok, nawet nie chciałam wiedzieć kto to
-Dlaczego ona, a nie ja-zapytałam patrząc nadal na ścianę
-Nie możesz tak mówić-zobaczyłam twarz Beau'a przed swoją
-Taka jest prawda-zerwałam się
-Może tak miało być...
-Pójdziesz ze mną do chłopaków?
-Pewnie. Chodź.
Ubrałam bluzę i wyszliśmy. Gdy już byliśmy w domu sąsiadów ruszyłam prosto do sypialni Liama. Weszłam gdy usłyszałam pozwolenie. Liam stał na balkonie oparty o balustradę. Podeszłam do niego. Moją uwagę przykuły posiniaczone ręce Liama i papieros w jego dłoni. Wyrwałam go i wzięłam do ust. Jak się nie mylę to Liam nie może palić.
-Powiesz mi jak to się stało-zapytałam niepewnie
-Zaczęło podrywać tył auta bo samolot się wznosił, stykaliśmy się z drugim autem. Tamten kierowca wyszedł z auta przez okno i złapał ją za szyję. Zaczął ją wyciągać z samochodu. Szybko się wydostałem z auta, chciałem ją ratować. Samochody się zachwiały, trzymałem ją żeby nie spadła, ale ona puściła moją rękę i spadając strzeliła kilka razy. Odwróciłem się a za mną leżał martwy kierowca. To przez niego ona... chciałem go dobić więc zacząłem go uderzać.
-Nie zadręczaj się, ona chciała cię ratować.
-To wszystko przez niego...
-Teraz twoja złość już nic nie da.
***
-Tylko tym razem nie przypal-rzucił Tej do Romana który stał przy grillu.
-Nigdy nie przypalam.
Teraz chociaż na chwilę możemy poczuć się jak na samym początku.... w 1327.
~~~~~~~~~~~~~~`
A tu takie żebyście wiedzieli jak to mniej więcej wyglądało
Hej hej mam nadzieję że się podoba wyrażajcie opinię w komach. Sorka jak są błędy!komentujcie bo będzie się działo. Dzięki za życzonka!! Komentujcie pamiętajcie o zasadzie! 5kom=następny rozdział
do następnego, miłego tygodnia buziaki
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
muzyka
***
Właśnie jedziemy autostradą i próbujemy jakoś do nich dojechać. Tej stoi na moście razem z Hanem, Gisele,Jaxonem, Liamem i Carly i kontroluje sytuacje, trochę tak jak planowaliśmy. Oczywiście mamy ze sobą kontakt. Ja, Rome, Tyna, Bri, Dom i Letty jedziemy.
-Pospieszcie się, zaatakowali konwój-usłyszeliśmy Tej'a-ej Lena, jest z nimi Ry.
-Trzymamy się planu-rozkazałam
Przyspieszyliśmy i jechaliśmy dalej.
-ok. Słyszeliście ją, do dzieła. Oni już tu jadą-poinformował nas Tej
*brak Pov*
(Lena jest za Doma a za Letty- Ryan,wyglądało to tak --------->>>>>>)
Tej spojrzał przez lornetkę chcąc sprawdzić sytuację
-Musimy wymyślić nowy plan......oni mają czołg-powiedział Tej
-Słucham czy ktoś tu powiedział 'czołg'-dramatyzował Roman-jest jakiś plan B?
-Plan B?! Tu potrzeba planu C, D i E. Brakuje alfabetu!-drama Teja
-Hej, robimy to na czym znamy się najlepiej. Improwizujemy!-rozkazał Bri.
Każdy zmienił bieg i zawrócił zmieniając tym pas ruchu. Przyspieszają i jadą coraz szybciej. Gisele, Han i Jaxon wsiedli na motory i też zaczęli jechać. Zajęli się samochodem który jechał za czołgiem. Kierowca próbował strącić Gisele o ciężarówkę. Han wpadł na samochód i gwałtownie skręcił ratując tym Gisele. Jaxon wjechał na jeepa, chyba nie chciał zniszczyć Hondy i przystawił kierowcy pistolet do głowy, opanowali sytuację. Czołg przejechał na drugą stronę niszcząc 'mur', teraz jechał 'pod prąd'. Niszczył wiele aut. Lena, Dom i Bri przejechali przejazd natomiast Tyna i Roman zdąrzyli przejechać na drugą stronę i teraz jechali za czołgiem.
-Ściągnijcie ich na siebie-rozkazała Lena
Po kilku próbach Roman wyprzedził czołg i lekko go blokował. Nagle armata czołgu zniżyła się i wycelowała w Mustanga Romana
-W dupę-krzyknął Rome i ostro wyhamował
Z armaty wystrzelił pocisk, czołg przejechał przez ogień pchając samochód Rome'a
-Roman trzymaj sie-krzyknęła Tyna
Samochód nie chciał odpalić. Czołg zaczął zgniatać tył auta.
-Niech ktoś coś zrobi, czołg pieprzy mnie w dupe-krzyknął Rome
Roman odwinął kawałek liny i zaczął oplatać nią lufę czołgu. W ostatniej chwili przeskoczył na auto Tyny bo jego Mustang nie nadawał się już do niczego bo czołg zgniótł go całkowicie. Rome wsiadł do auta.
-Ten Mustang byłby niezłą kotwicą-stwierdził Dom
-Już się robi-przytaknęła Tyna
Zaczęła podbijać swoim autem Mustanga. Próbowała go zrzucić. Nagle Ryan wyszedł z czołgu i powoli i ostrożnie zaczął przechodzić na lufę chcąc odwinąć linę.Mustang musiał spaść bo tył czołgu się podniósł wyrzucając Ryana. Lena przyspieszyła i skręciła do środka, wyszła przez okno i gdy auto uderzyło w barierę wyleciała. W powietrzu złapała Ryana i po chwili spadli na auto.
-O jezu-powiedział Hobbs gdy zobaczył cały ten rozpierdol
***
*Marlena's POV*
Jesteśmy w bazie wojskowej, dokładnie tej którą mieli zaatakować. Tej wyciągnął z auta 'broń' i położył ją na stole. Wszyscy z ekipy Shawa tu są. Co prawda na razie są w innym pomieszczeniu. Jestem trochę poobijana od tego upadku ale najważniejsze że uratowałam Ryana. Nagle podszedł do mnie uratowany Ry.
-Dlaczego to zrobiłaś-zapytał
-Nie chciałam żebyś zginął-mówiłam patrząc w jeden punkt na ścianie
-Skąd wiedziałaś że ten wóz zamortyzuje nasz upadek?
-Nie wiedziałam.
Nagle do pomieszczenia wszedł Hobbs z Shawem i resztą
-Musicie tego posłuchać-stwierdził
Shaw zaczął coś pierdolić ale jakoś nie słuchałam. Tylko jedno zdanie przykuło moją uwagę. Było kierowane do Briana. 'Zadzwoń do Mii'. Bri zadzwonił ale po chwili wkurwiony szybko przyjebał w ryj Shaw'owi. Chłopacy szybko go odciągnęli. Shaw zaczął znowu coś pierdolić. Dom był skupiony. Nagle Riley rozkuła wszystkich na polecenie Hobbsa. Już wychodzili z walizką z chipem. Shaw się odwrócił.
-Idziesz ze mną-zapytał
Miałam nadzieję że Ryan się nie zgodzi. Nie, ja to wiem.
-Oczywiście! Nie przepuściłabym takiej okazji-usłyszałam Riley
A to ździra! Od początku coś mi w niej nie pasowało. To stąd oni wiedzieli co my robimy, że będziemy na torze i to dlatego ten chuj wiedział co robię! Wtyczka... nie popuszczę im! W końcu wyszli.
-Dlaczego miałeś zadzwonić-zapytał Liam
-Porwali Mię-Bri był wkurwiony ale i smutny
-Nie daruję tej kurwie-stwierdziłam i zaczęłam się zbierać-Tej masz więcej tych zabawek-pokazałam na broń
-No pewnie-uśmiechnął się łobuzersko
Roman jeszcze jej nie widział więc podszedł, wziął ją do ręki i zaczął się przymierzać.
-Nie dotykaj, to nie zabawka-Tej podbiegł do niego
-W czym problem-zapytał lekko oburzony Rome, będzie kłótnia
-To rozciągliwa lina tytanowa-wytłumaczył mu spokojnie
-Czyli?
-Używa się jej przy budowie mostów, nie znasz się-Tej wyrwał mu przedmiot z ręki-ich wersja jest niezła ale moja to arcydzieło. Podrasowałem silnik i dodałem zbiornik tylny.
-Muszę go wypróbować-Rome odebrał Tejowi broń
-To nie dla głombów-kłócił się Tej i próbował zabrać mu broń
-Znam się na dużych splówach!
-Nie odróżniasz nawet dupy od głowy.
Westchnęłam i wymamrotałam sobie pod nosem 'zero profesjonalizmu'.
-Skończcie już te babskie pierdoły. Tej rozdaj to tak żeby na jedno auto była chociaż jedna. Ruszamy dupy i jedziemy po Mię do cholery-wkurwiłam się
-pomogę wam-zaoferował Ryan
Wsiedliśmy i pojechaliśmy.
***
*Ryan's POV*
Odzyskaliśmy Mię. Lena pobiła się z Riley ale ostatecznie Lena wygrała nie zostawiając nawet śladu po policjantce. Jesteśmy z całą ekipą już prawie na końcu pasa startowego na lotnisku. Samolot płonie. Ale chwila... tu nie ma wszystkich! Brakuje trójki: Doma, Leny i Carly. Co prawda niby wyjechał samochód z samolotu ale zaliczył dachowanie i obstawiam że teraz na pewno płonie razem z samolotem. Wpatruję się w ogień z niedowierzaniem, niedowierzaniem w to że oni zginęli. Jednak po chwili zobaczyłem że z ognia wychodzą dwie postacie. Letty i ja szliśmy pospiesznie w ich stronę. Dom i Lena. Dzięki Bogu! oni żyją! Przytuliliśmy się i wróciliśmy do pozostałych. Ale gdzie Carly?
*Marlena's POV*
-Gdzie Carly-zapytałam gdy staliśmy wszyscy razem
-Myślałem że jest z wami-powiedział Han
Podeszłam do Liama i mocno go przytuliłam a on się rozpłakał. Uspokajałam go. Oddałam go pod opiekę ekipy a sama wróciłam do Doma.
-To jest warte miliardy-zapytał Dom i podniósł walizkę
-Podajcie swoją cenę-stwierdził Hobbs
Spojrzeliśmy się z Domem na siebie i z powrotem na Hobbsa.
-1327-powiedzieliśmy zgodnie
Hobbs nie zrozumiał na początku o co chodzi a wszyscy zaczęli przybijać sobie piątki.
*następny dzień*
Jest już ok.12 a ja nadal nie wyszłam z sypialni. W nocy w ogóle nie spałam. Nie mogłam. Chłopacy obiecali mi że zaopiekują się Liamem. Jest kompletnie zdołowany. Przez ten krótki czas bardzo zżył się z Carly. Może nawet byli parą... Kręcę się po pokoju bez celu. Usiadłam na łóżku i objęłam kolana rękami. Przed oczami cały czas widziałam wczorajszą akcję. Próbowałam to wszystko jakoś poskładać w całość i zrozumieć kiedy zginęła Carly. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Nagle ktoś objął mnie ramionami.
-Musisz coś zjeść, chodź na dół-mówił ktoś siedzący obok, nawet nie chciałam wiedzieć kto to
-Dlaczego ona, a nie ja-zapytałam patrząc nadal na ścianę
-Nie możesz tak mówić-zobaczyłam twarz Beau'a przed swoją
-Taka jest prawda-zerwałam się
-Może tak miało być...
-Pójdziesz ze mną do chłopaków?
-Pewnie. Chodź.
Ubrałam bluzę i wyszliśmy. Gdy już byliśmy w domu sąsiadów ruszyłam prosto do sypialni Liama. Weszłam gdy usłyszałam pozwolenie. Liam stał na balkonie oparty o balustradę. Podeszłam do niego. Moją uwagę przykuły posiniaczone ręce Liama i papieros w jego dłoni. Wyrwałam go i wzięłam do ust. Jak się nie mylę to Liam nie może palić.
-Powiesz mi jak to się stało-zapytałam niepewnie
-Zaczęło podrywać tył auta bo samolot się wznosił, stykaliśmy się z drugim autem. Tamten kierowca wyszedł z auta przez okno i złapał ją za szyję. Zaczął ją wyciągać z samochodu. Szybko się wydostałem z auta, chciałem ją ratować. Samochody się zachwiały, trzymałem ją żeby nie spadła, ale ona puściła moją rękę i spadając strzeliła kilka razy. Odwróciłem się a za mną leżał martwy kierowca. To przez niego ona... chciałem go dobić więc zacząłem go uderzać.
-Nie zadręczaj się, ona chciała cię ratować.
-To wszystko przez niego...
-Teraz twoja złość już nic nie da.
***
-Tylko tym razem nie przypal-rzucił Tej do Romana który stał przy grillu.
-Nigdy nie przypalam.
Teraz chociaż na chwilę możemy poczuć się jak na samym początku.... w 1327.
~~~~~~~~~~~~~~`
A tu takie żebyście wiedzieli jak to mniej więcej wyglądało
do następnego, miłego tygodnia buziaki
wtorek, 23 września 2014
informacja
hej hej!!
Słuchajcie wiem że jest 5 komów i czekacie na nexta ale nwm kiedy się pojawi ponieważ ten tydzień jest trochę szalony... W niedzielę mam urodziny no i wiecie... przygotowania. Zapraszam was do zaglądania na zakładkę 'bohaterowie', będę dodawać nowe osoby gdy się pojawią.Pojawią się też inne zakładki oczywiście. Witam nowych czytelników.... Ankę, hejka Kajtek i wszystkich pozostałych :) Będę starała się dodawać do każdego rozdziału muzykę!! Cieszę się i dziękuję Daguś że czytasz wszystkie notki i mam nadzieję że coraz więcej osób będzie to robić. Zachęcam was do komentowania bo rozdziały się teraz rozkręcają... będzie się działo!!!! Kłótnie, groźby, dużo krwi i przede wszystkim NOWI GOŚCIE!!!!Zapraszam was też bardzo serdecznie na stripper!!!! To co? Do następnego, pozdrawiam. Miłego tygodnia xx.
Dziś otrzęsiny... pierwszaczki szykujcie się!!!!!!!!!!!!! hihi PAPA
Słuchajcie wiem że jest 5 komów i czekacie na nexta ale nwm kiedy się pojawi ponieważ ten tydzień jest trochę szalony... W niedzielę mam urodziny no i wiecie... przygotowania. Zapraszam was do zaglądania na zakładkę 'bohaterowie', będę dodawać nowe osoby gdy się pojawią.Pojawią się też inne zakładki oczywiście. Witam nowych czytelników.... Ankę, hejka Kajtek i wszystkich pozostałych :) Będę starała się dodawać do każdego rozdziału muzykę!! Cieszę się i dziękuję Daguś że czytasz wszystkie notki i mam nadzieję że coraz więcej osób będzie to robić. Zachęcam was do komentowania bo rozdziały się teraz rozkręcają... będzie się działo!!!! Kłótnie, groźby, dużo krwi i przede wszystkim NOWI GOŚCIE!!!!Zapraszam was też bardzo serdecznie na stripper!!!! To co? Do następnego, pozdrawiam. Miłego tygodnia xx.
Dziś otrzęsiny... pierwszaczki szykujcie się!!!!!!!!!!!!! hihi PAPA
Subskrybuj:
Posty (Atom)






