Słuchajcie!
Jest sprawa!
Wszystkie Directioners czekają na koncert chłopców w Polsce.
Więc....
Wpadłam na pomysł nakręcenia filmiku dla chłopców.
Jest ich pełno na YouTube ale oczywiście tylko Polska go nie nakręciła...
Więc tu macie info: http://t.co/GcUkBW8u12
Jeżeli zbierzemy się, nakręcimy i wgl.
Ja mam 3 osoby... Mam nadzieję, że pomożecie!
Przeczytajcie i tweetujcie z linkiem do TwitLongera :)
Jeżeli macie znajomych directioners dajcie im do przeczytania to info!
Dziewczyny i Chłopacy!
Pokażmy im, że zasługujemy na koncert, że jesteśmy najlepszymi fanami na świecie!
I tweetujcie z #VideoFor1D.
Proszę Was o pomoc!
Kocham Was!
wtorek, 19 maja 2015
poniedziałek, 18 maja 2015
rozdział 28
muzyka
-Where are u now- zaśpiewałam równo z wykonawcą
-Skąd to znasz-zapytał zdezorientowany
-Znalazłam kartkę z tekstem gdy poszłam po twój telefon-uśmiechnęłam się szeroko-jest naprawdę świetna. Tylko czemu mi nie powiedziałeś?
-Myślałem, że będziesz zła, że zamiast szykować się do koncertu ja nagrywam.
-Masz rację, jestem trochę zła. Ale z drugiej strony to bardzo dobry powrót w branżę!
No co? Jestem z niego dumna! Po prostu. Kawał dobrej roboty. A to, że przez chwilę nie szykował się... nadrobi! Da radę. Spotkałam kilku znajomych... Faydee'ego, Caluma i bandę, Nicki, Jason też był i Nick. Martin się spisał! Impreza jest naprawdę świetna. Leżę sobie na leżaku a obok mnie, na drugim Iggy. Pijemy Cosmo a promienie słońca padają na nas. Jest bardzo gorąco...
-Właściwie to skąd znasz Justina-zapytała blondynka
-Cóż... Jesteśmy sąsiadami- powiedziałam a ona się zaśmiała
-Szczęściara z ciebie... Wspaniały chłopak, przystojny sąsiad, świetna praca...Żyć nie umierać...
Chwila! 'Świetna praca'?! Chyba nie chodzi jej o wyścigi i samochody!
-Co masz na myśli mówiąc 'świetna praca'?
-Och, przepraszam. Martin powiedział mi, że jesteś choreografką. I w ogóle czym się zajmujesz... Przepraszam, że w ogóle się go zapytałam...
-Nic nie szkodzi. Wszystko ok...
Uff...W takich momentach jestem wdzięczna Martinowi za jego dyskrecję.
-Więc jak idą przygotowania do koncertu-wypaliła nagle. To też wie od Martina?-Tak-odpowiedziała jakby czytała w moich myślach.
-Jestem trochę w tyle... ale dam radę-uśmiechnęłam się- co jeszcze ci o mnie powiedział?
-No więc...
-Where are u now- zaśpiewałam równo z wykonawcą
-Skąd to znasz-zapytał zdezorientowany
-Znalazłam kartkę z tekstem gdy poszłam po twój telefon-uśmiechnęłam się szeroko-jest naprawdę świetna. Tylko czemu mi nie powiedziałeś?
-Myślałem, że będziesz zła, że zamiast szykować się do koncertu ja nagrywam.
-Masz rację, jestem trochę zła. Ale z drugiej strony to bardzo dobry powrót w branżę!
No co? Jestem z niego dumna! Po prostu. Kawał dobrej roboty. A to, że przez chwilę nie szykował się... nadrobi! Da radę. Spotkałam kilku znajomych... Faydee'ego, Caluma i bandę, Nicki, Jason też był i Nick. Martin się spisał! Impreza jest naprawdę świetna. Leżę sobie na leżaku a obok mnie, na drugim Iggy. Pijemy Cosmo a promienie słońca padają na nas. Jest bardzo gorąco...
-Właściwie to skąd znasz Justina-zapytała blondynka
-Cóż... Jesteśmy sąsiadami- powiedziałam a ona się zaśmiała
-Szczęściara z ciebie... Wspaniały chłopak, przystojny sąsiad, świetna praca...Żyć nie umierać...
Chwila! 'Świetna praca'?! Chyba nie chodzi jej o wyścigi i samochody!
-Co masz na myśli mówiąc 'świetna praca'?
-Och, przepraszam. Martin powiedział mi, że jesteś choreografką. I w ogóle czym się zajmujesz... Przepraszam, że w ogóle się go zapytałam...
-Nic nie szkodzi. Wszystko ok...
Uff...W takich momentach jestem wdzięczna Martinowi za jego dyskrecję.
-Więc jak idą przygotowania do koncertu-wypaliła nagle. To też wie od Martina?-Tak-odpowiedziała jakby czytała w moich myślach.
-Jestem trochę w tyle... ale dam radę-uśmiechnęłam się- co jeszcze ci o mnie powiedział?
-No więc...
***
-Lena trzymaj kluczyki i papiery od auta. Ja już lecę bo Jaxon po mnie przyjechał-Justin przerwał moją rozmowę z Iggy
-Chwila! Gdzie?! Po co mi te kluczyki?-byłam zdezorientowana
-Muszę pilnie jechać do rodziny. To naprawdę ważne. Samochód ci zostawiam, żebyś miała czym wrócić do domu.
-Nic mi nie powiedziałeś, że gdzieś jedziesz.
-Wiem, przepraszam... Ale to mega pilne.
-I znów nie będziesz się szykował do koncertu..-byłam wściekła. Jesteśmy cholernie w tyle a on gdzieś jedzie?!
-Lena wracam jutro, postaram się zdążyć na trening. Obiecuję!
-Ja cię kiedyś uduszę!-potrząsnęłam głową
-Też cię kocham-uścisnął mnie- A! Dzwonił do mnie Louis i prosił, żebyś zajrzała do nich jak wrócisz. Ty nie odbierałaś więc zadzwonił do mnie.
-Ok, leć już. Udanego wyjazdu.
-Dzięki. Kocham Cię-cmoknął mnie w policzek i szybkim krokiem ruszył w stronę wyjścia.
Nie zdążyłam schować papierów i kluczy do torebki, gdy Luke już był koło mnie.
-Ty chyba naprawdę chcesz, żebym był zazdrosny-zrobił jedną ze swoich słodkich min.
-Niczego innego nie pragnę-puściłam mu oczko a on mnie pocałował
-To jest właśnie to o czym ci mówiłam-powiedziała Iggy
Luke usiadł na leżaku, na którym odpoczywałam.
-I kogo tu obgadujecie-zapytał
-Wybieramy najprzystojniejszego chłopaka imprezy-zaśmiała się Iggy
-O, i na którym miejscu jestem?
-Setnym-zaśmiałam się a Luke udał urażonego.
Nie zdążyłam schować papierów i kluczy do torebki, gdy Luke już był koło mnie.
-Ty chyba naprawdę chcesz, żebym był zazdrosny-zrobił jedną ze swoich słodkich min.
-Niczego innego nie pragnę-puściłam mu oczko a on mnie pocałował
-To jest właśnie to o czym ci mówiłam-powiedziała Iggy
Luke usiadł na leżaku, na którym odpoczywałam.
-I kogo tu obgadujecie-zapytał
-Wybieramy najprzystojniejszego chłopaka imprezy-zaśmiała się Iggy
-O, i na którym miejscu jestem?
-Setnym-zaśmiałam się a Luke udał urażonego.
***
Jest ok. 23. Luke z chłopakami poszli do domu już dawno. Ja dopiero wracam. Martin i Iggy próbowali mnie jeszcze zatrzymać, ale argument 'o 6 zaczynam trening' zadziałał i mnie puścili. Zaparkowałam na podjeździe chłopaków i wyszłam z auta. Jest zimno. Szybko przeszłam do drzwi domu i zapukałam.
-O hej, wchodź-uśmiechnął się loczek
-Louis dzwonił i...
-Tak, tak. Wiem wszystko-przerwał mi-to ja kazałem mu zadzwonić.
-A co się dzieje?
-Siadaj-wskazał stołek barowy-napijesz się czegoś?
-Herbaty poproszę.
-Więc...Martwimy się z chłopakami o Liam'a-mówił i szykował szklanki oraz napój-sama wiesz jaki był załamany, cichy po tym co się stało...A teraz znowu jest taki cholernie żywy, czasem nadpobudliwy.
-Może po prostu ochłonął? Zrozumiał sytuację i się uspokoił. Zaczął normalnie funkcjonować.
-Nie. On nie był taki wcześniej...
-Coś podejrzewacie?
Harry otworzył usta ale nic nie odpowiedział bo do kuchni wszedł Liam.
-Lena, witaj!
-Hej.
-Co siedzicie tu tak sami? Chodźcie do nas!
Loczek wziął kubki z herbatą i szliśmy za Liamem. Gdy weszliśmy do salonu Luke spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
-Hej wszystkim-powiedziałam
-Hej-usłyszałam chór
Usiadłam pomiędzy nogami Luke'a opierając się plecami o jego klatkę. Harry podał mi kubek.
-Może pogramy w karty?-zaproponował Calum-w pokera?
-Rozbieranego-zapytałam
-Pewnie-uśmiechnął się cwaniacko.
-Dawaj karty.
-Ja gram z Leną-krzyknął Luke
-Będzie striptiz-zaśmiał się Louis
Usiedliśmy wszyscy na podłodze. Chłopacy się podzielili. Niall i Louis przynieśli każdemu piwo. Ustaliliśmy, że jedna osoba z pary gra a druga się rozbiera...No i zaczęliśmy grać. Przez kilka kolejek miałam najmocniejsze karty, więc pozbawiłam chłopaków niektórych części garderoby.
-Ej to nie fair-zaprotestował Louis
-Czemu-spojrzeliśmy na niego
-Ja chcę zamianę par! Lena gra najlepiej!
-Dlatego z nią gram-Luke cmoknął mnie w policzek a ja się uśmiechnęłam.
-Gdzie nauczyłaś się takiej sztuki-zapytał Calum
-Cóż...Często graliśmy z Troy'em i zawsze wygrywał. Podpatrzyłam, podpytałam go i się nauczyłam.
-Jest aż taki dobry?
-Nikt nie chce z nim grać-zaśmiał się Luke
-Czemu?
-Jest magikiem...
-O hej, wchodź-uśmiechnął się loczek
-Louis dzwonił i...
-Tak, tak. Wiem wszystko-przerwał mi-to ja kazałem mu zadzwonić.
-A co się dzieje?
-Siadaj-wskazał stołek barowy-napijesz się czegoś?
-Herbaty poproszę.
-Więc...Martwimy się z chłopakami o Liam'a-mówił i szykował szklanki oraz napój-sama wiesz jaki był załamany, cichy po tym co się stało...A teraz znowu jest taki cholernie żywy, czasem nadpobudliwy.
-Może po prostu ochłonął? Zrozumiał sytuację i się uspokoił. Zaczął normalnie funkcjonować.
-Nie. On nie był taki wcześniej...
-Coś podejrzewacie?
Harry otworzył usta ale nic nie odpowiedział bo do kuchni wszedł Liam.
-Lena, witaj!
-Hej.
-Co siedzicie tu tak sami? Chodźcie do nas!
Loczek wziął kubki z herbatą i szliśmy za Liamem. Gdy weszliśmy do salonu Luke spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
-Hej wszystkim-powiedziałam
-Hej-usłyszałam chór
Usiadłam pomiędzy nogami Luke'a opierając się plecami o jego klatkę. Harry podał mi kubek.
-Może pogramy w karty?-zaproponował Calum-w pokera?
-Rozbieranego-zapytałam
-Pewnie-uśmiechnął się cwaniacko.
-Dawaj karty.
-Ja gram z Leną-krzyknął Luke
-Będzie striptiz-zaśmiał się Louis
Usiedliśmy wszyscy na podłodze. Chłopacy się podzielili. Niall i Louis przynieśli każdemu piwo. Ustaliliśmy, że jedna osoba z pary gra a druga się rozbiera...No i zaczęliśmy grać. Przez kilka kolejek miałam najmocniejsze karty, więc pozbawiłam chłopaków niektórych części garderoby.
-Ej to nie fair-zaprotestował Louis
-Czemu-spojrzeliśmy na niego
-Ja chcę zamianę par! Lena gra najlepiej!
-Dlatego z nią gram-Luke cmoknął mnie w policzek a ja się uśmiechnęłam.
-Gdzie nauczyłaś się takiej sztuki-zapytał Calum
-Cóż...Często graliśmy z Troy'em i zawsze wygrywał. Podpatrzyłam, podpytałam go i się nauczyłam.
-Jest aż taki dobry?
-Nikt nie chce z nim grać-zaśmiał się Luke
-Czemu?
-Jest magikiem...
***
-Dobra ja się zbieram-wstałam gdy skończyliśmy grę
-No co ty! Będziesz sama w dużym domu! Zostań!
-Nie, Jaxon dotrzyma mi towarzystwa.
-Ale Jaxona nie ma-uśmiechnął się Harry
-Jak to?
-No pojechał coś załatwić, powiedział, że przyjedzie rano, żeby zawieść cię na trening.
-Nie no zajebiście! Nie mam kluczy...
-Czyli zostajesz u nas! Dam ci jakieś dresy-Niall uśmiechnął się słodko.
-Nie. Dam ci koszulkę-sprzeciwił się Zayn.
Chłopacy zaczęli kłótnię o to kto da mi ciuchy do spania. Ale porażka!
-Ej! Może ja dam Lenie ubrania-powiedział Luke
-Nie! Idę po dresy-Niall ruszył na górę a my zaczęliśmy się śmiać
-Lena idziesz zapalić?-zaproponował Zayn
-Ok.
Wyszliśmy przed dom. Zapaliliśmy swojego papierosa i paliliśmy w ciszy. Ta chwila nie trwała długo bo było jeszcze zimniej więc uciekaliśmy do domu.
-Dobra czas do łóżek dzieci-zarządził Louis
-Ja cię porywam. Śpisz u mnie.-w oczach Luke'a widziałam iskry. Jak dziecko, jak dziecko...
-Pozmywam-powiedział Liam i poszedł do kuchni
-Lena-usłyszałam syknięcie
Odwróciłam głowę i zobaczyłam Hazzę, który kazał mi iść za nim. Więc poszłam. Jak się okazało zaprowadził mnie do czyjejś sypialni.
-Ja już szukałem, ale może ty coś znajdziesz-powiedział gdy zamykał drzwi.
Obstawiam, że to pokój Liama. Zaczęłam szukać pod łóżkiem i na biurku. Postanowiłam skorzystać z doświadczenia i zaczęłam przeglądać szafki nocne. Otworzyłam dolną szufladę. Papiery, płyty, jakieś kable i... BINGO! Schowałam jeden woreczek do kieszeni i zamknęłam szufladę. Wyszliśmy z pokoju gdy, jak się okazało, Liam wchodził na schody. Harry prowadził mnie gdzieś. Otworzył przede mną drzwi i gdy mijałam go zapytał bezgłośnie 'masz coś' na co skinęłam lekko głową. Weszłam do sypialni i zobaczyłam dresy na łóżku. Złapałam je i chciałam otwierać drzwi do, jak zgaduję, łazienki ale Luke zrobił to za mnie. Stał w bokserkach, dopiero co wykąpany a kropelki wody spływały jeszcze z włosów po torsie. Ach...kocham taki widok.
-Pomóc ci?-zapytał
-Um..Co? Co?-zapytałam gdy oderwałam wzrok od jego torsu
-Pytałem czy ci pomóc...w kąpieli
-Ach..Nie, nie. Dziękuję.
-Proszę bardzo.
Przepuścił mnie w drzwiach po czym wyszedł i zamknął za sobą drzwi. Dla pewności zamknęłam je na klucz. Podeszłam do umywalki i wyciągnęłam z kieszeni woreczek. Przyjrzałam się proszkowi... Poproszę chłopaków o sprawdzenie tego. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Umyłam dokładnie ciało i włosy. Owinęłam ręcznikiem włosy a drugim wytarłam się do sucha. Ubrałam bieliznę i dresy oraz koszulkę Niall'a. Schowałam woreczek w spodenki i gdy zebrałam swoje ubrania wyszłam z łazienki. Położyłam się koło śpiącego już Luke'a i analizowałam dzisiejszy dzień: zebranie, impreza, ten fotograf, wyjazd braci Bieber, poker, nadzy chłopacy...Hmm...Nie najgorzej! Po kilku minutach usnęłam
***
Obudził mnie budzik. 5 rano. Nie chce mi się wstawać ale muszę. Przeszłam do łazienki tak, aby nie obudzić Luke'a. Przebrałam się we wczorajszy strój. Ogarnęłam trochę włosy i twarz, i wyszłam. Zeszłam na dół i pokierowałam się do kuchni, z której dochodziły jakieś hałasy.
-Kurwa Calum!-odwróciłam wzrok, żeby nie patrzeć na niego.
-Dzień dobry.
-Ubierz się!
-Ale tak mi dobrze.
-Idź się ubierz-usłyszałam Liama-co zjesz?
-Um.. Nie chcę nic. Zaraz będę iść
-Zwariowałaś! Nigdzie nie pójdziesz dopóki czegoś nie zjesz! Naleśniki? Jajecznica?
-Ugh..Jajecznica.
Liam zaczął przyrządzać posiłek, szło mu to dobrze i sprawnie. Calum wrócił ubrany i pomagał mu. Gdy ja chciałam pomóc kazali mi siedzieć i się nie ruszać... Co chwilę spoglądałam na zegarek... Robiło się coraz później a Jaxona jak nie było, tak nie ma... Po chwili Liam postawił przede mną talerz z górą jajecznicy.
-Ale ja tego nie zjem! To za dużo!-spojrzałam na nich
-Wcinaj! Zjedz chociaż połowę.
Eh...Więc zaczęłam jeść. Chłopacy usiedli koło mnie i jedli. Co chwilę ktoś przychodził. Dziwiło mnie to, że tak wcześnie wstają. Gdy nie mogłam zjeść już więcej odsunęłam od siebie talerz. Liam zmarszczył brwi.
-Mało zjadłaś...
-Więcej nie zmieszczę. Dziękuję-uśmiechnęłam się a on zrezygnował
Wybrałam numer Jaxona w telefonie i zadzwoniłam. Jeden sygnał, drugi, trzeci... I nic. Nie odbierał. spróbowałam jeszcze dwa razy i zrezygnowałam. Była 5:45... Kurwa, gdzie jesteś Jaxon?!
-Dobra chłopaki ja muszę iść.
-Ale Jaxona nie ma...
-No, sama muszę jechać. Dziękuję wam za wszystko! Podziękujcie ode mnie Niall'owi za dresy. Pa-pożegnałam się i wyszłam...Cóż...jedynym rozwiązaniem jest zabranie rzeczy na trening z domu. Przeszłam na swój podjazd i otworzyłam drzwi. Po cichutku przeszłam na górę aby nikogo nie obudzić. Weszłam do swojej sypialni. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej torbę do której włożyłam potrzebne rzeczy. Zamknęłam szafę i odwróciłam się, żeby zobaczyć Luke'a. Ale to był błąd! To co zobaczyłam uderzyło we mnie, zasmuciło ale i wywołało wściekłość. W moim łóżku, koło Luke'a leżała jakaś blondynka! O nie! Nie będzie sprowadzał do mojego domu dziwek! Byłam wściekła i musiałam się wyżyć. Nie pozwolę na takie schadzki w moim domu. Nie będzie robił co chce! Złapałam nożyczki. Otworzyłam szafę i zaczęłam ciąć jego koszule.
Gdy nie miałam już co ciąć, odłożyłam nożyczki, zamknęłam szafę i zabierając torbę wyszłam z pokoju, a potem z domu. Wsiadłam do auta i odjechałam.
Gdy nie miałam już co ciąć, odłożyłam nożyczki, zamknęłam szafę i zabierając torbę wyszłam z pokoju, a potem z domu. Wsiadłam do auta i odjechałam.
***
Po 5 godzinach treningu zrobiliśmy sobie przerwę. Zaczynam martwić się o Jaxona bo wciąż go nie ma. Postanowiłam sprawdzić telefon, jednak do sali wszedł Niall.
-Musimy pogadać-syknął i łapiąc mnie za nadgarstek wyprowadził z sali.
-Ała-zaczęłam rozmasowywać nadgarstek.
-Po pierwsze trzymaj, zostawiłaś go u nas-podał mi telefon.
-Oh, dziękuję.
-A po drugie... Lena co ty kurwa robisz?! Dzwonił jakiś facet do ciebie ale Liam nie rozumiał co on gada i ja z nim rozmawiałem, ale kurwa mniejsza o to! Dlaczego, do chuja, zdradzasz Luke'a?!
Nagle mój telefon poinformował nas, że dostałam smsa. Zignorowałam minę Niall'a, która mówiła abym to zostawiła, i sprawdziłam.
"Chcesz jeszcze zobaczyć Jaxona?"
~~~~~~~~~~
wiem że nie ma odpowiedniej ilości komów ale muszę dodać żeby wyrobić się w czasie. Chciałabym skończyć ride do wakacji więc proszę was o to abyście czytali i komentowali żeby rozdziały pojawiały się częściej. Znajdziecie mnie również na Wattpadzie ale tam muszę nadrobić... Więc komentujcie wszyscy i do następnego. Zaglądajcie na twittera ROD!
Przepraszam jeśli są błędy!
Jak myślicie co się stało z Jaxonem?
Kto za tym stoi?
Dlaczego?
Czy wszystko będzie dobrze?
Komentujcie!
czwartek, 2 kwietnia 2015
Rozdział 27
Ważna notka pod rozdziałem
~~~~~~~~~~
***
Weszliśmy do sali, w której jeszcze nie byłem. Był w niej ogromny stół i pełno krzeseł. Na jednej ścianie wisiał ekran, podobny do tego w sali kinowej. Z boku kilka stojaków z tablicami, jakaś szafka i regał, a na nim pełno segregatorów. Ciekawe co w nich jest...
-Siadaj-Lena uśmiechnęła się i wskazała jedno z krzeseł przy ekranie.
-Co to za sala-zapytałem siadając
-Cóż...mamy tutaj większe spotkania z ekipą, czasem jeszcze gliny...Taka sala zebrań.
Zauważyłem, że humor jej się trochę poprawił. Podeszła do szafki i coś w niej szukała. Ostatecznie wyciągnęła z niej pisak i podeszła do tablicy. Zostawiła tam przedmiot i usiadła koło mnie. Spojrzeliśmy się na siebie i zaśmialiśmy.
-Może kawy? Albo wody-pytała
-Nie, nie. Uspokój się i siedź!-zaśmiałem się-um... Mogę cię o coś zapytać?
-Oczywiście.
-Do kogo dzwoniłaś?-ciekawość wygrała
-Zobaczysz-puściła mi oczko.
Drzwi do sali się otworzyły i zobaczyliśmy Lou oraz Justina.
-Hej-krzyknęli
-Hej, a wy co tacy roześmiani-zapytałem
-Justin opowiedział mi dowcip-Lou wciąż się śmiała
-Ach Justin... Siadajcie. Napijecie się czegoś?-zapytała Lena
-Wody-powiedzieli zgodnie
Lena podeszła do szafy, wyciągnęła z niej szklanki i butelki z wodą. Postawiła wszystko na stole w takim rozmieszczeniu, żeby każdy miał swobodny dostęp do szklanki. Przypomniało mi się coś ważnego! Wyciągnąłem z torby plik papierów i położyłem go na stole, przed fotelem Leny.
-Co to-zapytała
-Chyba twoje notatki...Wziąłem ze stolika.
-Dziękuję-powiedziała i cmoknęła mnie w policzek.
-Długo tak będziemy czekać-ach ten niecierpliwy Justin
Jak na zawołanie do sali zaczęli wchodzić ludzie. Każdy zajął jakieś miejsce a Leny telefon zawibrował na stole. Spojrzała na mnie i powiedziała bezgłośnie "sprawdź".
-Witam wszystkich i dziękuję, że się zjawiliście. Jak każdy wie spotkanie dotyczy koncertu obecnego tu Justina.-mówiła Lena ale ja się wyłączyłem
Wziąłem jej telefon, odblokowałem go i sprawdziłem wiadomość.
"Dziś robię u siebie imprezę, będą wszyscy.
Liczę, że przyjdziesz ;). Przyprowadź Justina.
To będzie dla niego dobre wejście w branżę.
U mnie o 17.
Do zobaczenia. xx"
Sms był od Martina. 'To będzie dla niego dobre wejście w branżę'. Haha....dobre! Przeleciałem wzrokiem po zebranych tu ludziach. Już wiem z kim Lena rozmawiała...Widzę tu cały zespół, współ wykonawców, z reszta to chyba styliści itp. Wszyscy, którzy są potrzebni. Brawo! Postanowiłem, że znowu zacznę słuchać. Więc się skupiłem.
-W jednej z przerw będę musiała poprawić mu make-up, poprawka włosów...
-Mhm... Czyli dłuższa przerwa. Justin ty coś potrzebujesz?
-No skoro ma być taka przerwa to chciałbym sobie wtedy powtórzyć teksty trochę i kroki.
-Ok... Czyli ile czasu potrzebujecie na to?
-Jakieś 15 minut?
Spojrzałem na Lenę. Chwilę się nad czymś zastanawiała.
-Załatwione. 15 minut przerwy. Nie ma sprawy.
***
-O 17 jest impreza u Martina. Liczy, że przyjdziesz i weźmiesz Justina-powiedziałem gdy wszyscy już poszli.
-Czemu?
-Mają być wszyscy...I 'to będzie dla niego dobre wejście w branżę'
-On nie wchodzi, on wraca-prychnęła
Uśmiechnąłem się do niej i patrzyłem jak zbiera wszystkie kartki i chowa do torby. Zauważyłem, że myśli o czymś intensywnie ale i jest niespokojna.
-Co się dzieje-zapytałem
-A dlaczego myślisz, że coś się dzieje?-coś chyba nie chce o tym gadać
-Widzę...
-Po prostu jestem zmęczona. To wszystko. Możemy jechać?
-Pewnie. Daj torbę.
Widzę, że jest zmęczona. Ale na pewno nie myślała o zmęczeniu. No proszę... Wziąłem jej torebkę i poszliśmy do auta. Usiadłem za kierownicą i ruszyłem.
-To o czym myślałaś-nie dam się spławić
-Już ci mówiłam.
-Lena, do cholery, nikt nie myśli o zmęczeniu.
Spojrzała na mnie i włączyła radio, ustawiła je na tyle głośno, żeby mnie zagłuszyło. Przez chwilę się nie odzywałem i pozwoliłem jej słuchać. Nie! Nie dam się tak łatwo. Guzikiem na kierownicy ściszyłem radio i spojrzałem na nią. Odwróciła głowę w moją stronę. Jej oczy były wielkie, czarne.
-Może powinnaś wziąć dzień wolnego-rzuciłem
-Nie mogę.
-Dlaczego?-tak łatwo nie odpuszczę
-Po prostu nie mogę.
-Dlaczego-spojrzałem na nią
-Patrz na drogę.
-To odpowiedz.
-Mam dużo do zrobienia.
-To o czym myślałaś-nie dam się spławić
-Już ci mówiłam.
-Lena, do cholery, nikt nie myśli o zmęczeniu.
Spojrzała na mnie i włączyła radio, ustawiła je na tyle głośno, żeby mnie zagłuszyło. Przez chwilę się nie odzywałem i pozwoliłem jej słuchać. Nie! Nie dam się tak łatwo. Guzikiem na kierownicy ściszyłem radio i spojrzałem na nią. Odwróciła głowę w moją stronę. Jej oczy były wielkie, czarne.
-Może powinnaś wziąć dzień wolnego-rzuciłem
-Nie mogę.
-Dlaczego?-tak łatwo nie odpuszczę
-Po prostu nie mogę.
-Dlaczego-spojrzałem na nią
-Patrz na drogę.
-To odpowiedz.
-Mam dużo do zrobienia.
***
*Marlena's POV*
Mam dosyć. Co to, jakieś przesłuchanie? Gdy tylko zajechaliśmy na podjazd wyszłam z auta. Jaxon krzyczał coś za mną. Szybko weszłam do domu i poszłam na górę. Wygrzebałam z jednej torby sukienkę i przebrałam się.
Zeszłam na dół po schodach. Justin był w kuchni.
-Za 2 godziny masz być gotowy i jedziemy na imprezę-rzuciłam w jego stronę i wyszłam z domu. Przeszłam do domu chłopaków. Gdy weszłam na podjazd zauważyłam, że Luke i zespół grają w garażu. Podeszłam i patrzałam. Gdy skończyli grać piosenkę Luke podszedł do mnie.
-Hej-uśmiechnęłam się
-Hej-cmoknął mnie-chcesz posłuchać?
-Mogę.
-Siadaj-pomógł mi usiąść na masce auta stojącego przed garażem.
Uśmiechnął się do mnie słodko i podszedł do chłopaków. Coś im powiedział, ale nie wiem co, po czym Ashton uderzył pałeczkami o siebie trzy razy i zaczęli grać. Patrzyłam na nich i nie mogłam uwierzyć jacy są dobrzy. Spojrzałam na Luke'a i pomyślałam 'wow i pomyśleć, że jeszcze kilka tygodni temu spałam koło niego'. Co chwilę podchodził do mnie i nachylał się nade mną. Podobało mi się jak grają. Kolejna piosenka...i kolejna. Dlaczego mam wrażenie, że jakby opisują mnie?! Luke nachylił się nade mną tak mocno, że musiałam się położyć na masce. Pocałował mnie delikatnie po czym odepchnęłam go. Grali dalej a ja odruchowo spojrzałam w bok. Zauważyłam na podjeździe białego Mustang.
On nie był Tyny... Drzwi się otworzyły a ja prawie jebłam...
-Fay!-krzyknęłam
-Lena-uścisnął mnie gdy wszedł na podjazd chłopaków
-Co tu robisz?
-Chłopacy po mnie zadzwonili. Podobno Luke się załamał-spojrzał na mnie pytająco.
-Nic nie wiem na ten temat-wzruszyłam ramionami, a to ciekawe...
-Wszystko ok?-w jego głosie słychać było troskę.
-W jak najlepszym porządku.
-Ale przyjechałem też na imprezę. Wiesz...u Garrixa.
-Ach tak. Też tam będę.
-To świetnie! Przepraszam cię ale chłopacy się wściekną, że tak długo...
-Tak pewnie. Leć, pogadamy na imprezie.
-Do zobaczenia.
***
-Jesteś gotowy?-zapytałam Justina gdy weszłam do domu
-Tak, tak.
-Ok, to ja lecę się przebrać i jedziemy-ruszyłam w stronę schodów.
-Przynieś mi telefon! Jest u mnie na szafce nocnej-krzyknął za mną
-Ok!
Wbiegłam do pokoju i szybko się przebrałam.
Poprawiłam trochę włosy i poszłam po telefon Jusa. Weszłam do jego sypialni. Podeszłam do szafki i złapałam telefon. Cholera! Zrzuciłam kartki z tekstami! Szybko je pozbierałam, ale jedna przykuła moją uwagę... Nie była ode mnie. Nie było tytułu tylko słowa. Co to, do cholery, jest? Przeleciałam szybko wzrokiem po słowach i odłożyłam je na stolik. Wyszłam z pokoju i poszłam na dół. Podałam Justinowi telefon i żegnając się z Jaxonem wyszliśmy z domu. Justin wsiadł za kierownicę, a ja koło niego. Odpalił silnik i Land Rover ruszył. Pogrążyłam się w myślach... Tak wiele się ostatnio dzieje. Nie mam na nic czasu. Nawet nie wiem co u dziewczyn...A co u ekipy to już w ogóle. Tak myślę... Kurwa zgodziłam się na tą dłuższą przerwę ale trzeba by to czymś wypełnić. Nie mogę zrobić 15 minut przerwy w środku koncertu... Trzeba coś wstawić...Ale co? O tym nie pomyślałam.
-Lena słyszysz-Justin szturchnął mnie łokciem
-Yyy, co, co?-byłam zdezorientowana. On coś w ogóle mówił?
-Pytałem się jak dalej jechać. Ostatnio jakoś nie jesteś sobą... Co się dzieje? Masz problemy?-tak kurwa, z twoim koncertem.
-W prawo, potem cały czas prosto.
-Ok-skręcił i skupił się na drodze.
Na szczęście nie pytał dalej. Chyba już wiem co zrobię... Rozwiązanie jest przecież takie proste. Po krótkiej chwili pogrążyłam się w rozmowie z Justinem. Prawie się zagapiłam.
-To tutaj. Wjedź na podjazd-wskazałam palcem ogromny dom po prawej.
-O w mordę.
Justin wysiadł z auta i zanim zabrałam swoją torebkę i telefon drzwi z mojej strony były już otwarte. Jaki dżentelmen. Podał mi rękę i pomógł wysiąść z auta. Przeszliśmy bokiem na tyły domu skąd grała głośna muzyka. Już było dużo ludzi, a znając Martina, to na pewno nie wszyscy.
-Jak miło was widzieć-krzyknął na nasz widok.
-Witaj-cmoknęliśmy się w policzki.
-Hej-z Justinem było 'typowo męskie przywitanie'-niezła chata.
-Dzięki, zapraszam do baru-zaciągnął nas do szklanego baru z mnóstwem alkoholu.
-Martin-krzyknął jeden z gości, który właśnie do nas podszedł-uuu! A co to za piękność-spojrzał na mnie znad okularów.
-Chris to moja przyjaciółka, Lena-przedstawił mnie Martin
-My się znamy-powiedziałam chłodno
-Na prawdę? Nie przypominam sobie.
-Ułożyłam ci 3 choreografie.
-Wciąż nie pamiętam. Ale miło mi cię poznać-złożył na mojej dłoni lekki pocałunek.Szpaner-czy pozwolisz abym ci towarzyszył podczas zabawy?
-Nie, dziękuję. Mam świetnych towarzyszy-Justin chyba zrozumiał o co chodzi bo mnie objął i przyciągnął do siebie.
-Lena!Och jak miło cię znowu widzieć-powiedziała Iggy ściskając mnie-a ty nie zarywaj do niej-upomniała Chrisa-jak zwykle świetnie wyglądasz-uśmiechnęła się
***
Chris mnie rozjebał! Na prawdę! Chce mi się z niego tak śmiać, że ja pierdolę. Jus chyba sobie poradzi beze mnie...
-Lena jak ci się podoba nowość-zapytał Martin
-Świetna, gratuluję ci!
-Ale czego? To nie moje.
Wsłuchałam się w słowa... Martin głową wskazał za mnie. Odwróciłam się.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No hej!!!!
Witam Was z nowym rozdziałem.
Jak się Wam podoba??
Jak myślicie o co chodzi z tą piosenką? Czyja jest?
A z kim rozmawiała Lena w tamtym rozdziale? O kogo chodziło? O kogoś kto się pojawił na spotkaniu...
Na właściciela poprawnej odpowiedzi czeka dedyk.
A teraz tak z innej beczki.
PANIE I PANOWIE...
DNIA 10 KWIETNIA DO KIN WCHODZĄ "SZYBCY I WŚCIEKLI 7"
JEŻELI CHCECIE MNIEJ WIĘCEJ WIEDZIEĆ CO BĘDZIE SIĘ DZIAŁO W RIDE, LUB JESTEŚCIE FANAMI SERII, JAK JA,
ZAPRASZAM DO KINA.
JA JADĘ NA 18:30 DO CINEMA DO BYDGOSZCZY
MOŻE SIĘ SPOTKAMY ;).
Przepraszam, jeśli są błędy.
KOCHAM WAS XX
Jeżeli przeczytałeś/-aś rozdział-skomentuj
wtorek, 31 marca 2015
wtorek, 17 marca 2015
Rozdział 26
MEGA WAŻNA notka pod rozdziałem!
~~~~~~~~~~~~
*Beau's POV*
Mam już dosyć tego co dzieje się w domu. Mama cały czas pociesza chłopaków. Mimo, że to moi bracia nie pomagam jej. Mówi im, że to nie ich wina ale każdy wie, że jest w tym tylko połowa prawdy. Dlaczego połowa? To proste. Ok, zgadzam się z nią ale wtedy gdy jest to kierowane do Jai'a. Ale gdy do Luke'a-nie. Codziennie słyszę to samo. "Kochanie to nie twoja wina". Nawet teraz, gdy wszyscy siedzimy w salonie, mam dosyć. Wszyscy znaczy chłopacy i Gina. Nie wiem gdzie jest Tyna, a Lena pewnie siedzi z Jaxonem. Gdy patrzę na Luke'a stwierdzam, że dobrze się stało. Może i Hemmings trochę przesadził ale należało mu się. Luke opowiadał nam co się stało ale ja wiem, że czegoś nie powiedział. Ale spokojnie...dowiem się co. Jak tak myślę o tym wszystkim to może Lenie faktycznie byłoby lepiej z kimś innym. Na pewno z Jaxonem o 100%. No ale przecież nie powiem tego wszystkiego Luke'owi. Rzuciłby się na mnie z pięściami a jemu wystarczy już siniaków na gębie. Więc stałem oparty o ścianę i słuchałem.
-Ależ chłopcy spokojnie, to nie wasza wina. Trochę wiary w siebie, zobaczycie, że wszystko się ułoży. Nie obwiniajcie się bo to wcale nie jest wasza wina!-powtarzała Gina
-Mamo, proszę cię, przestań wciskać im kity-nie wytrzymałem
-Beau, skarbie, o czym ty mówisz?
-Wszyscy wiemy, że to co mówisz to ściema! Ok, Jai u ciebie to prawda, to nie twoja wina ale u ciebie Luke nie ma o czym gadać! To tylko i wyłącznie twoja pierdolona wina!
-Stary o czym ty gadasz-zapytał James
-Naprawdę nie wiecie? Przecież Lena nie odeszła bo tak jej się podobało. To twoja wina-wskazałem na Luke'a- i dobrze o tym wiesz. To ty zacząłeś te bajki, że ona cię zdradza i potem dolewałeś jeszcze oliwy do ognia. Po co pierdoliłeś to że niby z każdym cię zdradza?! Liczyłeś, że będzie tańczyć jak jej zagrasz? Że rzuci ci się w ramiona i będzie cię błagać? To nie ten typ dziewczyny. Ona sobie poradzi bez ciebie ale ty bez niej już sobie nie radzisz i nie będziesz. Bardzo dobrze zrobiła, że pierdolnęła w ciebie tym jebanym pierścionkiem i cię zostawiła!
-Beau-zaczęła mama
-Nie! Taka jest prawda i wiesz co?-mówiłem patrząc na Luke'a- nie dziwię się że cię z...-nagle urwałem gdy uświadomiłem sobie co chciałem powiedzieć. Prawie się wygadałem. Prawie powiedziałem że go zdradziła...ze mną- nie dziwię się, że cię zostawiła i nie zdziwię się jeśli nie wróci... Bynajmniej nie do ciebie.-powiedziałem i poszedłem na górę.
Ulżyło mi. Ulżyło mi że mu wygarnąłem. Nawet jeśli to mój brat niech nie liczy że będę go cały czas pocieszał. To nie przedszkole. Może i przesadziłem ale ktoś musiał mu to powiedzieć.
*Marlena's POV*
Po chwili usłyszałam brawa. Odwróciłam się...
Nie mogę uwierzyć w to co widzę .
-Nieźle, naprawdę nieźle!-powiedziała do mnie blondynka-może zaśpiewasz dziś ze mną, co ty na to?
-Um... no nie wiem.
-Oj no dawaj!
Uśmiechnęłam się tylko lekko i zaczęłyśmy omawiać szczegóły. Po ok. 10 minutach byliśmy już w komplecie. Przez cały czas Josh trzymał mnie koło siebie i obejmował. Martin i Kevin patrzyli na nas jakoś dziwnie ale to tylko dlatego że nie wiedzieli o całej sytuacji z Brooksem. Do rozpoczęcia imprezy było coraz mniej czasu. Jednak trochę zaniepokoiło mnie zachowanie Zayn'a.. Siedział sam przy barze smutny i bawił się słomką do napojów. Podeszłam do baru.
-Dwa Martini-powiedziałam do Kevina siadając koło Zayn'a.
-Już się robi-uśmiechnął się więc odpowiedziałam mu tym samym.
-Ej co jest? Coś się stało?-zapytałam Zayn'a
-Nie, nie... Wszystko ok.
-Zayn nie jest wszystko ok, przecież widzę że jesteś smutny. Mów co jest?
-Po prostu trochę gorzej się czuję-uśmiechnął się lekko i spojrzał na Kevina który postawił przed nami drinki.
-Na pewno?
-Tak, spokojnie. Dam radę się dobrze bawić. Mam nadzieję że mi w tym pomożesz, hmm?
-Pewnie!Zdrówko!-wznieśliśmy toast i rozmawialiśmy jeszcze trochę dopóki nie musiałam iść się przygotować.
***
-Witamy w najgorętszym miejscu w Londynie i na świecie! Dzisiaj, razem stworzymy najlepszą imprezę waszego życia. Najlepsze drinki serwuje Kevin a ja muzykę. Tylko dzisiaj, tylko u nas niesamowity duet. Dziewczyny gotowe? A wy? Zaczynamy!-krzyknął Martin.
Światła zostały skierowane na nas a muzyka została włączona. Klub był pełen ludzi co dodawało trochę stresu. Ja zaczynałam. Szło całkiem nieźle. Klaskałyśmy obie w dłonie a ja śpiewałam. Stuknęłam lekko palcem w głowę gdy było 'crazy'. Ulżyło mi gdy skończyłam swoją zwrotkę. Tak jak było ustalone zjeżdżałam powoli plecami po ścianie. Martin stał za konsolą i co jakiś czas dodawał efekty specjalne. Rozluźniłam się po krótkiej chwili i tańczyłyśmy to co ustaliłyśmy. Kręciłyśmy biodrami, głową, a ręką błądziłyśmy po ciele. Gdy znowu była moja zwrotka stałyśmy obok Martina i robiłyśmy shake'i. Spojrzałam na ludzi znajdujących się w klubie i automatycznie się uśmiechnęłam gdy zobaczyłam jak chłopacy się dobrze bawią i jak tańczą a Luke uśmiecha się do mnie i obserwuje każdy mój ruch, jednak chwilę później uśmiech zniknął z mojej twarzy, gdy kawałek dalej zobaczyłam twarz Beau'a i resztę. Nie! Obiecałam to sobie i chłopakom. Nic ani nikt nie powstrzyma mnie przed dobrą zabawą! I pokażę im to. Zaczęłam jeździć ręką po koszulce Martina a po chwili podciągnęłam ją lekko do góry na co panie w klubie zaczęły wiwatować. Oparłam się ręką o ramię Martina i patrzałam na niego. Robiłyśmy słodkie miny i śpiewałyśmy refren.
-I'm gonna love ya, I'm gonna love ya, Gonna love ya, gonna love ya.Like a black widow, baby.
Przyznam że jeszcze nigdy nie byłam taka rozluźniona. To nie mój świat... ale podoba mi się. Iggy śpiewała swoje a za mną stanął Martin. Położył swoje ręce na moich biodrach i przyciągnął bliżej siebie po czym zaczęliśmy kiwać biodrami na boki. Złapałam w dłonie rogi jego koszulki i ściągnęłam mu ją a on odpowiedział mruknięciem. Odwróciłam się twarzą do niego i zjeżdżałam w dół, odwróciłam się z powrotem i puściłam oczko Luke'owi który stał przy samej scenie. Wstałam na nogi i robiliśmy przez chwilę falę udając że rapujemy. Podeszłam do Iggy a Martin wrócił za konsolę. Oparłyśmy się o siebie plecami i kręcąc biodrami schodziłyśmy w dół. Dodatkowo kręciłam koszulką Martina którą miałam w ręku. Po chwili puściłam ją tak by spadła gdzieś na scenę a nie w tłum.
-Bl-bl-bla-black widow, baby-zaśpiewałyśmy razem a światła zgasły i z głośników zaczęła lecieć kolejna piosenka, ludzie zaczęli wiwatowć.
Zeszłyśmy szybko ze sceny i się przytuliłyśmy. Poszłyśmy do baru się czegoś napić.
-No moje panie...Chętnie byłbym tam zamiast Martina... Co sobie życzycie?
-Twoją specjalność-powiedziałam-Kevin!-zawołałam a on się odwrócił- może kiedyś-puściłam mu oczko a on się uśmiechnął.
-Byłaś naprawdę niezła! Cieszę się że mi pomogłaś-mówiła Iggy
-Nie przesadzaj! Zwykłe wygłupy...
-Ale profesjonalne! Na prawdę!
-Cieszę się! Ale ty za to wyglądasz prześwietnie!-jej strój był naprawdę świetny
-Teraz to ty nie przesadzaj-uśmiechnęła się
-No kochanie bo aż byłem zazdrosny!-dostałam buziaka od Luke'a, który właśnie podszedł do nas
-Nie ma o co. A właściwie to... czy mi się wydawało czy Calum się na mnie cały czas gapił?
-To przez górę. Uwielbia laski w panterce. Ale spokojnie nie oddam cię-przytulił mnie.
Gdy Kev podał nam drinki wypiłyśmy je i poszłyśmy potańczyć. Tańczyłam z Luke'iem bardzo blisko siebie. Brakowało mi tego od kilku dni...Brakowało mi tej bliskości. Po chwili dołączył do nas Martin, bo jak się okazało, za konsolą zastąpił go Zayn.
-No dziewczyny byłyście wspaniałe. Wielkie gratulacje! W ogóle to chyba lubisz mnie rozbierać, co?-zaśmiał się
-Jak widać... A właśnie... Mam nadzieję, że puścisz coś swojego, prawda?
-Dla ciebie wszystko. Bawcie się dobrze. Wracam na stanowisko.
Zatańczyliśmy jeszcze do dwóch piosenek, do których dołączyła do nas reszta. Zostawiłam ich i poszłam się czegoś napić. Ale gdy zobaczyłam ile ludzi stoi przy barze postanowiłam że chwilę poczekam. Weszłam na bar i zeskoczyłam stając koło Kevina.
-Pomóc-zapytałam
W odpowiedzi uśmiechnął się. Dwie babki zamówiły sobie wódkę, więc to było proste. Zaraz po nich przyszedł czas na jakiegoś faceta.
-Co podać-zapytałam
-Dwie tequile i jedna dla ciebie.
Na szczęście mogłam pomóc Kevinowi bo nauczył mnie jak się robi drinki. Przygotowałam 3 tequile i podałam je. Stuknęliśmy się kieliszkami i wypiliśmy. Facet zapłacił i powiedział że reszta dla mnie. Schowałam pieniądze do kasy i obsługiwałam dalej. Wódka, błękitny księżyc,piwo, sex on the beach, tequila, whiskey sauer, martini dry, tornado, błękitna laguna, gin fizz, soki, itd. Wszystko, dosłownie wszystko. Do każdego się uśmiechałam. Faceci stawiali mi drinki, dawali wysokie napiwki. Ale Kev nauczył mnie co zrobić jeśli nie chcesz się upić a nie chcesz też odmawiać. Więc korzystałam z tej wiedzy. Dopiero po ok. 20 minutach trochę się uspokoiło. Chciało mi się śmiać gdy zobaczyłam braci Bieber przy barze.
-A wam co podać?
-Madras i Tornado-uśmiechnął się Justin- a dla ciebie co sobie życzysz.
Wlałam wszystko co potrzebne do shakera. Gdy Tornado było gotowe, expresowo przygotowałam drugiego drinka i postawiłam je przed chłopakami. Sobie nalałam tylko trochę soku i wypiłam razem z nimi.
-Mam dla ciebie wiadomość-uśmiechnął się Jaxon
-Jaką?
-Jutro masz spotkanie ze współwykonawcami i przyjeżdżają b-boye.
-Jaxon chociaż przez jeden wieczór nie chcę myśleć o koncercie. Wam też to radzę-mówiłam i nalewałam wódkę w trzy kieliszki, po czym postawiłam dwa przed nimi a trzeci trzymałam w ręku-na mój koszt. Zdrówko-i wypiliśmy.
***
Impreza rozkręciła się jeszcze bardziej, a ja razem z nią. Piłam drink za drinkiem. Już byłam trochę wstawiona ale jeszcze nie było nawet połowy imprezy. Beau i chłopacy chyba poszli bo nie wpadłam na nich. Jest dopiero parę minut po 1 w nocy. Bawię się świetnie razem z Luke'iem. Justin, Jaxon, Zayn, Niall, Ashton i Calum też nieźle szaleją. Albo mi się wydaje albo Luke i Michael są nieźle wstawieni. Ale cóż... raz się żyje. Nagle z głośników zaczęło lecieć 'Turn Up The Speakers'... Zaczęliśmy skakać i wariować. Martin nakręcał ludzi jeszcze bardziej a oni mu ulegali. Był w swoim świecie. Potańczyłam trochę z Justin'em, Calum'em i Naill'em. Zayn chyba czuje się już lepiej.A Lou....kobieta się rozkręciła! Chyba bardziej niż ja! Podobno dzisiaj impreza kończy się o 5. Jeszcze trochę czasu zostało. Iggy też szaleje razem z nami. Jest dobrze i nikogo nie brakuje. Cóż, Martinowi chyba jest lepiej bez koszulki bo od ponad godziny nie ma jej na sobie. Jak dla mnie świetnie. Iggy miała jeszcze śpiewać ale jak stwierdziła 'woli bawić się z nami niż śpiewać'. W końcu gdy ją urobiliśmy żeby poszła, złapała mnie za rękę i ciągnęła za sobą.
-O nie!Nie, nie, nie! Nigdzie nie idę!-próbowałam się wyrwać
-Oj no chodź!
-Nie! Mogę iść tylko do Martina!
-Eh...No dobra!
Iggy wzięła mikrofon i zaczęła śpiewać 'Fancy'. Stanęłam koło Martina i udawaliśmy że śpiewamy. Po ok. minucie znowu zaczęłyśmy tańczyć i kręcić biodrami.
***
*Jaxon's POV*
-Stary serio dziękuję, że się nią zaopiekowałeś-powiedziałem i napiłem się kawy, którą Martin przed chwilą przede mną postawił
-Ej, ona jest dla mnie jak starsza siostra. Dla niej wszystko!-uśmiechnął się
-Naprawdę fajnie mieszkasz! Um... Właściwie to wiesz może ile wypiła?
-Nie wiem, ale raczej dużo. Nie była w najlepszym stanie gdy się kładła... A właśnie... Wiesz może o jaki pokój chodzi? Jak się kładła zaczęła coś gadać o jakimś ciemnym pokoju i o tobie i Justinie.
-Nie, nie wiem...Albo...dobra nie wiem
-Heej-usłyszałem słodki zachrypnięty głos Leny
-Hej kochana-powiedzieliśmy zgodnie z Martin'em
-Trzymaj-Garrix uśmiechnął się do niej i podał szklankę z jakimś proszkiem na kaca.
-W torbie masz ubranie, przebierz się i zaraz jedziemy na spotkanie.
-Ugh...ok.
-Niestety nie udało mi się załatwić dwóch osób.
Lena podeszła do mnie. Widać że jest zmęczona. Powiedziałem jej kogo a ona, ku mojemu zdziwieniu, uśmiechnęła się. Wzięła telefon i wybrała jakiś numer po czym przyłożyła telefon do ucha.
-Hej kochana! Słuchaj masz może czas? Muszę z tobą porozmawiać...Tak chodzi o chłopaka...Mhm..ok. Wiedziałam że mogę na ciebie liczyć. Do zobaczenia-zabrała telefon i po sekundzie ponownie zaczęła z kimś rozmawiać. Gdy skończyła powiedziała tylko:
-Już.
I poszła.
~~~~~~~~~~
No hej!
Więc sprawa wygląda tak:
Wrócę, nie będę usuwać ride ale wy musicie się dostosować do zasad (patrzcie zakładka "zasady") i mi pomóc. Zdrowie nie jest w moim przypadku najlepsze dlatego liczę na waszą pomoc.
To że nie usuwam ride to oczywiście jest też wasza zasługa ale największe podziękowania należą się mojemu koledze Filipowi.
Co sądzicie o rozdziale?
Komentujcie! Piszcie! Nie bójcie się!
Nie wiem kiedy będzie next...
Przepraszam jeśli są błędy.
Do następnego.
Kocham Was xx
Jeśli przeczytałeś/-aś rozdział=skomentuj!!!
~~~~~~~~~~~~
*Beau's POV*
Mam już dosyć tego co dzieje się w domu. Mama cały czas pociesza chłopaków. Mimo, że to moi bracia nie pomagam jej. Mówi im, że to nie ich wina ale każdy wie, że jest w tym tylko połowa prawdy. Dlaczego połowa? To proste. Ok, zgadzam się z nią ale wtedy gdy jest to kierowane do Jai'a. Ale gdy do Luke'a-nie. Codziennie słyszę to samo. "Kochanie to nie twoja wina". Nawet teraz, gdy wszyscy siedzimy w salonie, mam dosyć. Wszyscy znaczy chłopacy i Gina. Nie wiem gdzie jest Tyna, a Lena pewnie siedzi z Jaxonem. Gdy patrzę na Luke'a stwierdzam, że dobrze się stało. Może i Hemmings trochę przesadził ale należało mu się. Luke opowiadał nam co się stało ale ja wiem, że czegoś nie powiedział. Ale spokojnie...dowiem się co. Jak tak myślę o tym wszystkim to może Lenie faktycznie byłoby lepiej z kimś innym. Na pewno z Jaxonem o 100%. No ale przecież nie powiem tego wszystkiego Luke'owi. Rzuciłby się na mnie z pięściami a jemu wystarczy już siniaków na gębie. Więc stałem oparty o ścianę i słuchałem.
-Ależ chłopcy spokojnie, to nie wasza wina. Trochę wiary w siebie, zobaczycie, że wszystko się ułoży. Nie obwiniajcie się bo to wcale nie jest wasza wina!-powtarzała Gina
-Mamo, proszę cię, przestań wciskać im kity-nie wytrzymałem
-Beau, skarbie, o czym ty mówisz?
-Wszyscy wiemy, że to co mówisz to ściema! Ok, Jai u ciebie to prawda, to nie twoja wina ale u ciebie Luke nie ma o czym gadać! To tylko i wyłącznie twoja pierdolona wina!
-Stary o czym ty gadasz-zapytał James
-Naprawdę nie wiecie? Przecież Lena nie odeszła bo tak jej się podobało. To twoja wina-wskazałem na Luke'a- i dobrze o tym wiesz. To ty zacząłeś te bajki, że ona cię zdradza i potem dolewałeś jeszcze oliwy do ognia. Po co pierdoliłeś to że niby z każdym cię zdradza?! Liczyłeś, że będzie tańczyć jak jej zagrasz? Że rzuci ci się w ramiona i będzie cię błagać? To nie ten typ dziewczyny. Ona sobie poradzi bez ciebie ale ty bez niej już sobie nie radzisz i nie będziesz. Bardzo dobrze zrobiła, że pierdolnęła w ciebie tym jebanym pierścionkiem i cię zostawiła!
-Beau-zaczęła mama
-Nie! Taka jest prawda i wiesz co?-mówiłem patrząc na Luke'a- nie dziwię się że cię z...-nagle urwałem gdy uświadomiłem sobie co chciałem powiedzieć. Prawie się wygadałem. Prawie powiedziałem że go zdradziła...ze mną- nie dziwię się, że cię zostawiła i nie zdziwię się jeśli nie wróci... Bynajmniej nie do ciebie.-powiedziałem i poszedłem na górę.
Ulżyło mi. Ulżyło mi że mu wygarnąłem. Nawet jeśli to mój brat niech nie liczy że będę go cały czas pocieszał. To nie przedszkole. Może i przesadziłem ale ktoś musiał mu to powiedzieć.
*Marlena's POV*
Po chwili usłyszałam brawa. Odwróciłam się...
Nie mogę uwierzyć w to co widzę .
-Nieźle, naprawdę nieźle!-powiedziała do mnie blondynka-może zaśpiewasz dziś ze mną, co ty na to?
-Um... no nie wiem.
-Oj no dawaj!
Uśmiechnęłam się tylko lekko i zaczęłyśmy omawiać szczegóły. Po ok. 10 minutach byliśmy już w komplecie. Przez cały czas Josh trzymał mnie koło siebie i obejmował. Martin i Kevin patrzyli na nas jakoś dziwnie ale to tylko dlatego że nie wiedzieli o całej sytuacji z Brooksem. Do rozpoczęcia imprezy było coraz mniej czasu. Jednak trochę zaniepokoiło mnie zachowanie Zayn'a.. Siedział sam przy barze smutny i bawił się słomką do napojów. Podeszłam do baru.
-Dwa Martini-powiedziałam do Kevina siadając koło Zayn'a.
-Już się robi-uśmiechnął się więc odpowiedziałam mu tym samym.
-Ej co jest? Coś się stało?-zapytałam Zayn'a
-Nie, nie... Wszystko ok.
-Zayn nie jest wszystko ok, przecież widzę że jesteś smutny. Mów co jest?
-Po prostu trochę gorzej się czuję-uśmiechnął się lekko i spojrzał na Kevina który postawił przed nami drinki.
-Na pewno?
-Tak, spokojnie. Dam radę się dobrze bawić. Mam nadzieję że mi w tym pomożesz, hmm?
-Pewnie!Zdrówko!-wznieśliśmy toast i rozmawialiśmy jeszcze trochę dopóki nie musiałam iść się przygotować.
***
-Witamy w najgorętszym miejscu w Londynie i na świecie! Dzisiaj, razem stworzymy najlepszą imprezę waszego życia. Najlepsze drinki serwuje Kevin a ja muzykę. Tylko dzisiaj, tylko u nas niesamowity duet. Dziewczyny gotowe? A wy? Zaczynamy!-krzyknął Martin.
Światła zostały skierowane na nas a muzyka została włączona. Klub był pełen ludzi co dodawało trochę stresu. Ja zaczynałam. Szło całkiem nieźle. Klaskałyśmy obie w dłonie a ja śpiewałam. Stuknęłam lekko palcem w głowę gdy było 'crazy'. Ulżyło mi gdy skończyłam swoją zwrotkę. Tak jak było ustalone zjeżdżałam powoli plecami po ścianie. Martin stał za konsolą i co jakiś czas dodawał efekty specjalne. Rozluźniłam się po krótkiej chwili i tańczyłyśmy to co ustaliłyśmy. Kręciłyśmy biodrami, głową, a ręką błądziłyśmy po ciele. Gdy znowu była moja zwrotka stałyśmy obok Martina i robiłyśmy shake'i. Spojrzałam na ludzi znajdujących się w klubie i automatycznie się uśmiechnęłam gdy zobaczyłam jak chłopacy się dobrze bawią i jak tańczą a Luke uśmiecha się do mnie i obserwuje każdy mój ruch, jednak chwilę później uśmiech zniknął z mojej twarzy, gdy kawałek dalej zobaczyłam twarz Beau'a i resztę. Nie! Obiecałam to sobie i chłopakom. Nic ani nikt nie powstrzyma mnie przed dobrą zabawą! I pokażę im to. Zaczęłam jeździć ręką po koszulce Martina a po chwili podciągnęłam ją lekko do góry na co panie w klubie zaczęły wiwatować. Oparłam się ręką o ramię Martina i patrzałam na niego. Robiłyśmy słodkie miny i śpiewałyśmy refren.
-I'm gonna love ya, I'm gonna love ya, Gonna love ya, gonna love ya.Like a black widow, baby.
Przyznam że jeszcze nigdy nie byłam taka rozluźniona. To nie mój świat... ale podoba mi się. Iggy śpiewała swoje a za mną stanął Martin. Położył swoje ręce na moich biodrach i przyciągnął bliżej siebie po czym zaczęliśmy kiwać biodrami na boki. Złapałam w dłonie rogi jego koszulki i ściągnęłam mu ją a on odpowiedział mruknięciem. Odwróciłam się twarzą do niego i zjeżdżałam w dół, odwróciłam się z powrotem i puściłam oczko Luke'owi który stał przy samej scenie. Wstałam na nogi i robiliśmy przez chwilę falę udając że rapujemy. Podeszłam do Iggy a Martin wrócił za konsolę. Oparłyśmy się o siebie plecami i kręcąc biodrami schodziłyśmy w dół. Dodatkowo kręciłam koszulką Martina którą miałam w ręku. Po chwili puściłam ją tak by spadła gdzieś na scenę a nie w tłum.
-Bl-bl-bla-black widow, baby-zaśpiewałyśmy razem a światła zgasły i z głośników zaczęła lecieć kolejna piosenka, ludzie zaczęli wiwatowć.
Zeszłyśmy szybko ze sceny i się przytuliłyśmy. Poszłyśmy do baru się czegoś napić.
-No moje panie...Chętnie byłbym tam zamiast Martina... Co sobie życzycie?
-Twoją specjalność-powiedziałam-Kevin!-zawołałam a on się odwrócił- może kiedyś-puściłam mu oczko a on się uśmiechnął.
-Byłaś naprawdę niezła! Cieszę się że mi pomogłaś-mówiła Iggy
-Nie przesadzaj! Zwykłe wygłupy...
-Ale profesjonalne! Na prawdę!
-Cieszę się! Ale ty za to wyglądasz prześwietnie!-jej strój był naprawdę świetny
-Teraz to ty nie przesadzaj-uśmiechnęła się
-No kochanie bo aż byłem zazdrosny!-dostałam buziaka od Luke'a, który właśnie podszedł do nas
-Nie ma o co. A właściwie to... czy mi się wydawało czy Calum się na mnie cały czas gapił?
-To przez górę. Uwielbia laski w panterce. Ale spokojnie nie oddam cię-przytulił mnie.
Gdy Kev podał nam drinki wypiłyśmy je i poszłyśmy potańczyć. Tańczyłam z Luke'iem bardzo blisko siebie. Brakowało mi tego od kilku dni...Brakowało mi tej bliskości. Po chwili dołączył do nas Martin, bo jak się okazało, za konsolą zastąpił go Zayn.
-No dziewczyny byłyście wspaniałe. Wielkie gratulacje! W ogóle to chyba lubisz mnie rozbierać, co?-zaśmiał się
-Jak widać... A właśnie... Mam nadzieję, że puścisz coś swojego, prawda?
-Dla ciebie wszystko. Bawcie się dobrze. Wracam na stanowisko.
Zatańczyliśmy jeszcze do dwóch piosenek, do których dołączyła do nas reszta. Zostawiłam ich i poszłam się czegoś napić. Ale gdy zobaczyłam ile ludzi stoi przy barze postanowiłam że chwilę poczekam. Weszłam na bar i zeskoczyłam stając koło Kevina.
-Pomóc-zapytałam
W odpowiedzi uśmiechnął się. Dwie babki zamówiły sobie wódkę, więc to było proste. Zaraz po nich przyszedł czas na jakiegoś faceta.
-Co podać-zapytałam
-Dwie tequile i jedna dla ciebie.
Na szczęście mogłam pomóc Kevinowi bo nauczył mnie jak się robi drinki. Przygotowałam 3 tequile i podałam je. Stuknęliśmy się kieliszkami i wypiliśmy. Facet zapłacił i powiedział że reszta dla mnie. Schowałam pieniądze do kasy i obsługiwałam dalej. Wódka, błękitny księżyc,piwo, sex on the beach, tequila, whiskey sauer, martini dry, tornado, błękitna laguna, gin fizz, soki, itd. Wszystko, dosłownie wszystko. Do każdego się uśmiechałam. Faceci stawiali mi drinki, dawali wysokie napiwki. Ale Kev nauczył mnie co zrobić jeśli nie chcesz się upić a nie chcesz też odmawiać. Więc korzystałam z tej wiedzy. Dopiero po ok. 20 minutach trochę się uspokoiło. Chciało mi się śmiać gdy zobaczyłam braci Bieber przy barze.
-A wam co podać?
-Madras i Tornado-uśmiechnął się Justin- a dla ciebie co sobie życzysz.
Wlałam wszystko co potrzebne do shakera. Gdy Tornado było gotowe, expresowo przygotowałam drugiego drinka i postawiłam je przed chłopakami. Sobie nalałam tylko trochę soku i wypiłam razem z nimi.
-Mam dla ciebie wiadomość-uśmiechnął się Jaxon
-Jaką?
-Jutro masz spotkanie ze współwykonawcami i przyjeżdżają b-boye.
-Jaxon chociaż przez jeden wieczór nie chcę myśleć o koncercie. Wam też to radzę-mówiłam i nalewałam wódkę w trzy kieliszki, po czym postawiłam dwa przed nimi a trzeci trzymałam w ręku-na mój koszt. Zdrówko-i wypiliśmy.
***
Impreza rozkręciła się jeszcze bardziej, a ja razem z nią. Piłam drink za drinkiem. Już byłam trochę wstawiona ale jeszcze nie było nawet połowy imprezy. Beau i chłopacy chyba poszli bo nie wpadłam na nich. Jest dopiero parę minut po 1 w nocy. Bawię się świetnie razem z Luke'iem. Justin, Jaxon, Zayn, Niall, Ashton i Calum też nieźle szaleją. Albo mi się wydaje albo Luke i Michael są nieźle wstawieni. Ale cóż... raz się żyje. Nagle z głośników zaczęło lecieć 'Turn Up The Speakers'... Zaczęliśmy skakać i wariować. Martin nakręcał ludzi jeszcze bardziej a oni mu ulegali. Był w swoim świecie. Potańczyłam trochę z Justin'em, Calum'em i Naill'em. Zayn chyba czuje się już lepiej.A Lou....kobieta się rozkręciła! Chyba bardziej niż ja! Podobno dzisiaj impreza kończy się o 5. Jeszcze trochę czasu zostało. Iggy też szaleje razem z nami. Jest dobrze i nikogo nie brakuje. Cóż, Martinowi chyba jest lepiej bez koszulki bo od ponad godziny nie ma jej na sobie. Jak dla mnie świetnie. Iggy miała jeszcze śpiewać ale jak stwierdziła 'woli bawić się z nami niż śpiewać'. W końcu gdy ją urobiliśmy żeby poszła, złapała mnie za rękę i ciągnęła za sobą.
-O nie!Nie, nie, nie! Nigdzie nie idę!-próbowałam się wyrwać
-Oj no chodź!
-Nie! Mogę iść tylko do Martina!
-Eh...No dobra!
Iggy wzięła mikrofon i zaczęła śpiewać 'Fancy'. Stanęłam koło Martina i udawaliśmy że śpiewamy. Po ok. minucie znowu zaczęłyśmy tańczyć i kręcić biodrami.
***
*Jaxon's POV*
-Stary serio dziękuję, że się nią zaopiekowałeś-powiedziałem i napiłem się kawy, którą Martin przed chwilą przede mną postawił
-Ej, ona jest dla mnie jak starsza siostra. Dla niej wszystko!-uśmiechnął się
-Naprawdę fajnie mieszkasz! Um... Właściwie to wiesz może ile wypiła?
-Nie wiem, ale raczej dużo. Nie była w najlepszym stanie gdy się kładła... A właśnie... Wiesz może o jaki pokój chodzi? Jak się kładła zaczęła coś gadać o jakimś ciemnym pokoju i o tobie i Justinie.
-Nie, nie wiem...Albo...dobra nie wiem
-Heej-usłyszałem słodki zachrypnięty głos Leny
-Hej kochana-powiedzieliśmy zgodnie z Martin'em
-Trzymaj-Garrix uśmiechnął się do niej i podał szklankę z jakimś proszkiem na kaca.
-W torbie masz ubranie, przebierz się i zaraz jedziemy na spotkanie.
-Ugh...ok.
-Niestety nie udało mi się załatwić dwóch osób.
Lena podeszła do mnie. Widać że jest zmęczona. Powiedziałem jej kogo a ona, ku mojemu zdziwieniu, uśmiechnęła się. Wzięła telefon i wybrała jakiś numer po czym przyłożyła telefon do ucha.
-Hej kochana! Słuchaj masz może czas? Muszę z tobą porozmawiać...Tak chodzi o chłopaka...Mhm..ok. Wiedziałam że mogę na ciebie liczyć. Do zobaczenia-zabrała telefon i po sekundzie ponownie zaczęła z kimś rozmawiać. Gdy skończyła powiedziała tylko:
-Już.
I poszła.
~~~~~~~~~~
No hej!
Więc sprawa wygląda tak:
Wrócę, nie będę usuwać ride ale wy musicie się dostosować do zasad (patrzcie zakładka "zasady") i mi pomóc. Zdrowie nie jest w moim przypadku najlepsze dlatego liczę na waszą pomoc.
To że nie usuwam ride to oczywiście jest też wasza zasługa ale największe podziękowania należą się mojemu koledze Filipowi.
Co sądzicie o rozdziale?
Komentujcie! Piszcie! Nie bójcie się!
Nie wiem kiedy będzie next...
Przepraszam jeśli są błędy.
Do następnego.
Kocham Was xx
Jeśli przeczytałeś/-aś rozdział=skomentuj!!!
czwartek, 12 lutego 2015
KONIEC
Najpierw przeczytaj rozdział i notkę pod rozdziałem potem ten post!
No więc jak napisałam w notce: Więcej informacji w następnym poście.
A więc jest! Kończę Ride ponieważ ostatnio ktoś uświadomił mi że pisanie tego jest bez sensu. I miał rację. Na co ja mam się męczyć i pisać POD KAŻDYM ROZDZIAŁEM "Jeśli przeczytałeś/-aś=skomentuj" skoro i tak prawie wszyscy mają mnie w dupie. Osoby które nie mają konta na blogerze nie wiedzą więc wam powiem: Mam takie coś które pokazuje mi ile osób przeczytało a ile osób skomentowało rozdział. Każdy to każdy a nie 8 osób z 38... No sorry. Księgę skarg i podziękowań kierować na menia203@wp.pl .Dziękuje tym osobom które czytają i komentują bo tak naprawdę to wy motywujecie mnie do pisania rozdziałów. Ale teraz to się skończy.
Cóż jest mi przykro że kończymy w takim momencie a nie w zaplanowanym ale cóż... to nie moja wina. Ja i tak mam duże problemy ze zdrowiem a Ride jeszcze bardziej je powiększyło. Teraz możecie sobie czytać Stripper. Możliwe że wystartuje z nowym opowiadaniem ale jeszcze nie wiem. Ride już nie ma.
Jeżeli zależy ci żebym dalej pisała ROD skomentuj ostatni rozdział (25 rozdział). Zażalenia kierować na maila.
Dziękuję i żegnam!
No więc jak napisałam w notce: Więcej informacji w następnym poście.
A więc jest! Kończę Ride ponieważ ostatnio ktoś uświadomił mi że pisanie tego jest bez sensu. I miał rację. Na co ja mam się męczyć i pisać POD KAŻDYM ROZDZIAŁEM "Jeśli przeczytałeś/-aś=skomentuj" skoro i tak prawie wszyscy mają mnie w dupie. Osoby które nie mają konta na blogerze nie wiedzą więc wam powiem: Mam takie coś które pokazuje mi ile osób przeczytało a ile osób skomentowało rozdział. Każdy to każdy a nie 8 osób z 38... No sorry. Księgę skarg i podziękowań kierować na menia203@wp.pl .Dziękuje tym osobom które czytają i komentują bo tak naprawdę to wy motywujecie mnie do pisania rozdziałów. Ale teraz to się skończy.
Cóż jest mi przykro że kończymy w takim momencie a nie w zaplanowanym ale cóż... to nie moja wina. Ja i tak mam duże problemy ze zdrowiem a Ride jeszcze bardziej je powiększyło. Teraz możecie sobie czytać Stripper. Możliwe że wystartuje z nowym opowiadaniem ale jeszcze nie wiem. Ride już nie ma.
Jeżeli zależy ci żebym dalej pisała ROD skomentuj ostatni rozdział (25 rozdział). Zażalenia kierować na maila.
Dziękuję i żegnam!
rozdział 25
muzyka
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-I jak się podobał seans-zapytaliśmy z Nick'iem gdy tancerze weszli do sali.
Lou, Jax i Niall siedzieli sobie pod lustrami na ławce.
-Fajnie było, były łzy, śmiech i w ogóle. Ale o co chodziło ze Step Up'em?
-Mieliście szansę zobaczyć z kim macie okazję pracować-tłumaczył Nick
-Możesz jaśniej?
-Choreografia jest Leny-wytłumaczył, a ja chciałam się na niego rzucić za to co właśnie powiedział-dobra później o tym teraz jeszcze jedno zadanie od Leny.
-Słuchajcie zanim pójdziecie zrobimy jeszcze tylko bit do "Boyfriend",ok? A potem niespodzianka. Jaxon chodź.
Stanęliśmy z Jaxonem i tłumaczyłam ruchy.
-Jaxon robi za Justina. Tańczycie już z tymi modyfikacjami? Czyli co? Ruda każdy kontakt z Jussem musisz zrobić-zaczęłam się śmiać bo tak wychodzi.
Zatańczyliśmy z Jaxonem a potem tancerze ten kawałek i następnie całość.
-Świetnie. Słuchajcie niespodzianka jest taka że za 40 minut widzimy się wszyscy na mieście. Dziś 'trening' na powietrzu. Przećwiczymy kilka układów przed ludźmi. No i w bagażniku macie zakupy. Nick ty ich przyprowadzisz?
-Pewnie.
-A będziemy tańczyć całe "Boyfriend"?-zapytał jeden z chłopaków
-A myślisz że po co to ćwiczyliśmy?-wszyscy się zaśmiali-ok. To do zobaczenia.
***
Dowiedziałam się, że Beau powiedział chłopakom o tym, że będziemy tańczyć na mieście i przychodzą. Harry i reszta też bo im powiedziała Lou. Jaxon śmiał się z tego ile rzeczy kupiłam. Jesteśmy już z Jaxon'em i Justin'em na miejscu. Rozstawiliśmy głośniki i czekamy. Powinniśmy zacząć za 15 minut. Nie wzięłam dresu bo chyba nie będę z nimi tańczyła. Nie mam zamiaru. O! Właśnie przyszli...
-Hej wszystkim-przywitałam się-porozciągajcie się trochę.
Oni zaczęli się rozciągać a ja zauważyłam że przyszli chłopcy. Liam zaczął mi machać
-Stresujesz się-zapytał Jaxon
-Trochę...
-Damy radę.
Oby... oby. Boję się że coś pokręcimy. Ludzie zaczęli się schodzić. Zauważyłam Scooter'a więc podeszłam do niego.
-I jak?-zapytał
-Nie jest aż tak źle. Mam tylko trochę kłopot z chłopakami.
-Mam nadzieję że coś umieją...
-Sam się przekonaj.
Odeszłam i zawołałam ich. Kazałam się ustawić, co zrobili. Ustaliłam z Jussem co i jak a Jaxon włączył muzykę. Jako pierwsze "Baby". Stałam przed nimi i podpowiadałam kolejne kroki, było dobrze ale na końcu ruda kulejąc odeszła na bok. Podeszłam do niej szybko.
-Wszystko ok?
-Tak, tylko coś mi przeskoczyło. Spokojnie przejdzie, wejdź za mnie.
-Na pewno?
-Tak-uśmiechnęła się
Teraz przyszedł czas na "Beauty and a beat". Weszłam dopiero na solówkę Nicki i tańczyłam z Jussem i zostałam do końca. Zauważyłam Tyne i chłopaków, Ginę i Lou. Ludzie zaczęli klaskać a piosenka przełączyła się na "Boyfriend". Tancerze się ustawili i zaczęliśmy. Przez cały czas starałam się skupić ale gdy spoglądałam na Luke'a nie mogłam. Spojrzałam na Justin'a. Zaraz bit. Justin zdjął koszulkę. Chciałam się śmiać zwłaszcza że teraz to ja mam go dotykać. Wolniejsza część i mój ulubiony ruch Justina gdy łapie się za spodnie i wybija kroczem trzy razy. Bit. Juss był skupiony.
-1,2,3-krzyknęłam a Juss zaczął 'sterować' każdym
Chłopacy zaczęli i zaraz ja. O kurwa! Lena skup się! Odliczałam sobie w głowie i w końcu przyszedł czas na mnie.
-Boyfriend, boyfriend, boyfriend-zaśpiewał Juss w czasie gdy ja go dotykałam.
Zatańczyliśmy resztę do końca a ludzie zebrani zaczęli klaskać.
-Czas na dodatkowy-krzyknęłam a tancerze zaczęli wiwatować.
Muzyka się zmieniła i zaczęliśmy.
Gdy skończyliśmy tancerze się ukłonili i wszyscy zaczęli bić im brawa. Spojrzałam na Scooter'a, który klaskał i kiwał głową z uśmiechem na ustach. Uśmiechnęłam się do niego.
-A teraz czas na walkę ucznia z mistrzem-powiedział jeden z tancerzy.
Z głośników zaczęło lecieć "This Freakin Song". Zawołałam Beau'a i resztę a Juss wziął Nick'a. Zrobiliśmy sobie pojedynek, podczas którego można było się nieźle naśmiać. Gdy skończyliśmy zaczęłam rozmawiać ze Scooter'em. Podeszłam do Tyny i chłopaków. Zaśmiałam się, ponieważ byłyśmy ubrane w podobnym stylu
-I jak-zapytałam
-Świetnie-Beau pokazał kciuki w górę podobnie jak chłopacy, oczywiście oprócz Luke'a
-Wiesz... trochę za mało kręciłaś dupą-powiedział Luke z głupim uśmiechem na ustach
-Luke nie zaczynaj-chłopacy chcieli żeby przestał, w tym momencie podszedł do nas Nick
-Hej chłopaki i jak się podobało-zapytał
-Z nim też się pieprzysz? Co? Justin jest cienki więc potrzebowałaś wyrównania? Ach nie. Sorry zapomniałem że lubisz trójkąty. Aj przepraszam... przecież jeszcze Jaxon. Czworokąty?-mówił patrząc na mnie.Skręcił głowę i zwrócił się do Nick'a-jest chociaż dobra? Czy mam się zapytać któregoś z tamtych chłopaków-pokazał na tancerzy-oni na pewno znają odpowiedź.
-Luke-syknął Beau
-To wiesz co...? Skoro pierdole się ze wszystkimi to to-ściągnęłam pierścionek zaręczynowy z palca-chyba nie będzie mi potrzebne-rzuciłam w niego mocno pierścionkiem, odwróciłam się napięcie i odeszłam.
-Lena co się stało-zapytał Jaxon przytulając mnie
-Lena...Lena przepraszam cię za niego-wydyszał Beau gdy podbiegł do nas
-Nie. Powiem wprost. Beau nie wpierdalaj się do tego co dzieje się pomiędzy mną a nim. Z resztą... teraz już nie masz do czego się wpierdalać.
Zostawiłam go tam i podeszłam do tancerzy.
-21 start imprezy, na 20 bądźcie. Nick powie wam gdzie-powiedziałam
-Lena pokażmy mu co traci-zaproponował Nick
-Co?
-Zatańczmy to.
-Nie.
-Nie daj się błagać. Niech wie co traci.
Nie wiem dlaczego ale się przekonałam. Stanęliśmy z Nick'iem gotowi do rozpoczęcia, tancerze się rozeszli na boki a Jax włączył muzyke. Tańczyłam ze łzami w oczach ale tak łatwo się nie złamię. Od dziś jestem tylko Marlena Ross bez słuchania o żadnej Lenie Brooks. Koniec kropka.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-I jak się podobał seans-zapytaliśmy z Nick'iem gdy tancerze weszli do sali.
Lou, Jax i Niall siedzieli sobie pod lustrami na ławce.
-Fajnie było, były łzy, śmiech i w ogóle. Ale o co chodziło ze Step Up'em?
-Mieliście szansę zobaczyć z kim macie okazję pracować-tłumaczył Nick
-Możesz jaśniej?
-Choreografia jest Leny-wytłumaczył, a ja chciałam się na niego rzucić za to co właśnie powiedział-dobra później o tym teraz jeszcze jedno zadanie od Leny.
-Słuchajcie zanim pójdziecie zrobimy jeszcze tylko bit do "Boyfriend",ok? A potem niespodzianka. Jaxon chodź.
Stanęliśmy z Jaxonem i tłumaczyłam ruchy.
-Jaxon robi za Justina. Tańczycie już z tymi modyfikacjami? Czyli co? Ruda każdy kontakt z Jussem musisz zrobić-zaczęłam się śmiać bo tak wychodzi.
Zatańczyliśmy z Jaxonem a potem tancerze ten kawałek i następnie całość.
-Świetnie. Słuchajcie niespodzianka jest taka że za 40 minut widzimy się wszyscy na mieście. Dziś 'trening' na powietrzu. Przećwiczymy kilka układów przed ludźmi. No i w bagażniku macie zakupy. Nick ty ich przyprowadzisz?
-Pewnie.
-A będziemy tańczyć całe "Boyfriend"?-zapytał jeden z chłopaków
-A myślisz że po co to ćwiczyliśmy?-wszyscy się zaśmiali-ok. To do zobaczenia.
***
Dowiedziałam się, że Beau powiedział chłopakom o tym, że będziemy tańczyć na mieście i przychodzą. Harry i reszta też bo im powiedziała Lou. Jaxon śmiał się z tego ile rzeczy kupiłam. Jesteśmy już z Jaxon'em i Justin'em na miejscu. Rozstawiliśmy głośniki i czekamy. Powinniśmy zacząć za 15 minut. Nie wzięłam dresu bo chyba nie będę z nimi tańczyła. Nie mam zamiaru. O! Właśnie przyszli...
-Hej wszystkim-przywitałam się-porozciągajcie się trochę.
Oni zaczęli się rozciągać a ja zauważyłam że przyszli chłopcy. Liam zaczął mi machać
-Stresujesz się-zapytał Jaxon
-Trochę...
-Damy radę.
Oby... oby. Boję się że coś pokręcimy. Ludzie zaczęli się schodzić. Zauważyłam Scooter'a więc podeszłam do niego.
-I jak?-zapytał
-Nie jest aż tak źle. Mam tylko trochę kłopot z chłopakami.
-Mam nadzieję że coś umieją...
-Sam się przekonaj.
Odeszłam i zawołałam ich. Kazałam się ustawić, co zrobili. Ustaliłam z Jussem co i jak a Jaxon włączył muzykę. Jako pierwsze "Baby". Stałam przed nimi i podpowiadałam kolejne kroki, było dobrze ale na końcu ruda kulejąc odeszła na bok. Podeszłam do niej szybko.
-Wszystko ok?
-Tak, tylko coś mi przeskoczyło. Spokojnie przejdzie, wejdź za mnie.
-Na pewno?
-Tak-uśmiechnęła się
Teraz przyszedł czas na "Beauty and a beat". Weszłam dopiero na solówkę Nicki i tańczyłam z Jussem i zostałam do końca. Zauważyłam Tyne i chłopaków, Ginę i Lou. Ludzie zaczęli klaskać a piosenka przełączyła się na "Boyfriend". Tancerze się ustawili i zaczęliśmy. Przez cały czas starałam się skupić ale gdy spoglądałam na Luke'a nie mogłam. Spojrzałam na Justin'a. Zaraz bit. Justin zdjął koszulkę. Chciałam się śmiać zwłaszcza że teraz to ja mam go dotykać. Wolniejsza część i mój ulubiony ruch Justina gdy łapie się za spodnie i wybija kroczem trzy razy. Bit. Juss był skupiony.
-1,2,3-krzyknęłam a Juss zaczął 'sterować' każdym
Chłopacy zaczęli i zaraz ja. O kurwa! Lena skup się! Odliczałam sobie w głowie i w końcu przyszedł czas na mnie.
-Boyfriend, boyfriend, boyfriend-zaśpiewał Juss w czasie gdy ja go dotykałam.
Zatańczyliśmy resztę do końca a ludzie zebrani zaczęli klaskać.
-Czas na dodatkowy-krzyknęłam a tancerze zaczęli wiwatować.
Muzyka się zmieniła i zaczęliśmy.
-A teraz czas na walkę ucznia z mistrzem-powiedział jeden z tancerzy.
Z głośników zaczęło lecieć "This Freakin Song". Zawołałam Beau'a i resztę a Juss wziął Nick'a. Zrobiliśmy sobie pojedynek, podczas którego można było się nieźle naśmiać. Gdy skończyliśmy zaczęłam rozmawiać ze Scooter'em. Podeszłam do Tyny i chłopaków. Zaśmiałam się, ponieważ byłyśmy ubrane w podobnym stylu
![]() | |
| prawe Leny, lewe Tyny |
-Świetnie-Beau pokazał kciuki w górę podobnie jak chłopacy, oczywiście oprócz Luke'a
-Wiesz... trochę za mało kręciłaś dupą-powiedział Luke z głupim uśmiechem na ustach
-Luke nie zaczynaj-chłopacy chcieli żeby przestał, w tym momencie podszedł do nas Nick
-Hej chłopaki i jak się podobało-zapytał
-Z nim też się pieprzysz? Co? Justin jest cienki więc potrzebowałaś wyrównania? Ach nie. Sorry zapomniałem że lubisz trójkąty. Aj przepraszam... przecież jeszcze Jaxon. Czworokąty?-mówił patrząc na mnie.Skręcił głowę i zwrócił się do Nick'a-jest chociaż dobra? Czy mam się zapytać któregoś z tamtych chłopaków-pokazał na tancerzy-oni na pewno znają odpowiedź.
-Luke-syknął Beau
-To wiesz co...? Skoro pierdole się ze wszystkimi to to-ściągnęłam pierścionek zaręczynowy z palca-chyba nie będzie mi potrzebne-rzuciłam w niego mocno pierścionkiem, odwróciłam się napięcie i odeszłam.
-Lena co się stało-zapytał Jaxon przytulając mnie
-Lena...Lena przepraszam cię za niego-wydyszał Beau gdy podbiegł do nas
-Nie. Powiem wprost. Beau nie wpierdalaj się do tego co dzieje się pomiędzy mną a nim. Z resztą... teraz już nie masz do czego się wpierdalać.
Zostawiłam go tam i podeszłam do tancerzy.
-21 start imprezy, na 20 bądźcie. Nick powie wam gdzie-powiedziałam
-Lena pokażmy mu co traci-zaproponował Nick
-Co?
-Zatańczmy to.
-Nie.
-Nie daj się błagać. Niech wie co traci.
Nie wiem dlaczego ale się przekonałam. Stanęliśmy z Nick'iem gotowi do rozpoczęcia, tancerze się rozeszli na boki a Jax włączył muzyke. Tańczyłam ze łzami w oczach ale tak łatwo się nie złamię. Od dziś jestem tylko Marlena Ross bez słuchania o żadnej Lenie Brooks. Koniec kropka.
***
Po tym wszystkim rozeszliśmy się. Poszłam na spacer nikomu o tym nie mówiąc. Mój telefon był wyłączony, chciałam mieć chociaż 10 minut spokoju. Jednak gdy tak chodziłam zrozumiałam że zrobiłam błąd wyłączając telefon. Uruchomiłam go i natychmiast zobaczyłam potwierdzenie tego błędu. Na wyświetlaczu widniało 9 nieodebranych połączeń od Jaxona, 7 od Justina, 3 wiadomości od Niall'a o tej samej treści: "Gdzie jesteś?! Martwimy się!!" oraz 10 połączeń nieodebranych od Josha, znaczy Luke'a. Postanowiłam że będę już wracać bo muszę się szykować na imprezę. Wracając do domu widziałam kilka dziewczyn w koszulkach i z torbami z napisem '5 seconds of summer'. Kilka dziewczyn zaczęło piszczeć na widok plakatu o koncercie Justina co wywołało u mnie uśmiech. Spojrzałam na zegarek który wybijał 16. Przyspieszyłam trochę kroku. Cały czas wydawało mi się że ktoś mnie obserwuje. Gdy przechodziłam koło grupki nastolatek zaczęły coś szeptać między sobą. Powiedziałabym im coś ale mój telefon zaczął dzwonić. Jednak postanowiłam że nie odbiorę. Po ok. 10 minutach wchodziłam na podjazd swojego domu. Najchętniej ominęłabym go szerokim łukiem ale muszę iść po ubranie na imprezę. Weszłam do środka i od razu wpadłam na James'a.
-Lena gdzieś ty była?! Zniknęłaś bez słowa! Martwiliśmy się. Już chcieliśmy cię iść szukać!
-Ta. Byłam się przejść.
-Mogłaś komuś powiedzieć o tym. Baliśmy się o ciebie.
-James jestem już dużą dziewczynką i potrafię o siebie zadbać. Są chłopaki?
-Daniel wyszedł do sklepu, Luke w łazience a Beau chyba u siebie.
Spojrzałam na taras.
-Co się stało-wskazałam na Jai'a
-Pokłócił się z Tyną i jest na siebie wściekły. Pogadasz z nim?
-Pewnie. Nie mów reszcie że przyszłam-poprosiłam a on w odpowiedzi się uśmiechnął.
Zaczęłam iść w stronę tarasu. Przystanęłam na chwilę przy oknie bo tak szczerze to nie wiedziałam co mu powiedzieć. Po kilku sekundach stałam już przed Jai'em. Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie.
-Hej-powiedziałam cicho
-Daniel wyszedł do sklepu, Luke w łazience a Beau chyba u siebie.
Spojrzałam na taras.
-Co się stało-wskazałam na Jai'a
-Pokłócił się z Tyną i jest na siebie wściekły. Pogadasz z nim?
-Pewnie. Nie mów reszcie że przyszłam-poprosiłam a on w odpowiedzi się uśmiechnął.
Zaczęłam iść w stronę tarasu. Przystanęłam na chwilę przy oknie bo tak szczerze to nie wiedziałam co mu powiedzieć. Po kilku sekundach stałam już przed Jai'em. Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie.
-Hej-powiedziałam cicho
-Hej.
-Coś się stało?
-Jestem kompletnym idiotą...
-Nie mów tak-przerwałam mu
-Taka jest prawda. Nie wiem jak mogłem zrobić coś tak głupiego. Jak mogłem się z nią pokłócić?!
-O co?
-Właściwie to sam nie wiem o co tak naprawdę poszło.-odchylił głowę do tyłu wypuszczając resztę dymu z ust
-Jai nie załamuj się! Będzie dobrze! Nie popełniajcie takiego błędu jak ja i Luke bo nie warto. Wiesz dobrze że ona nie znajdzie nikogo takiego jak ty! Zostaw już to bo to ci nie pomoże-zabrałam przedmiot z jego ręki-idź pod zimny prysznic, zrobi ci się lepiej-uśmiechnęłam się
-Dziękuję-wstał i poszedł a ja odprowadzałam go wzrokiem.
Przeszłam do salonu i zaczęłam szukać wśród sterty płyt tej odpowiedniej. Po ok. 5 minutach usłyszałam krzyk Jai'a. Pobiegłam szybko na górę,do jego pokoju i wbiegłam do łazienki. Jai uderzał o wszystko. Gdy osunął się po ścianie podeszłam do niego i zakręciłam wodę. Po jego policzkach zaczęły spływać łzy, schował twarz w dłonie. Złapałam ręcznik i okryłam go nim. Dopiero w tym momencie zrozumiałam ile Tyna dla niego znaczy. Wiedziałam że to wszystko między nimi to na poważnie ale teraz widzę jak bardzo. Jai wtulił się we mnie mocno i dalej płakał.
-Cii, już dobrze. Spokojnie-głaskałam dłonią jego włosy
-Tak bardzo mi ją przypominasz...-wyszeptał szlochając
-Ale ja jej ci nigdy nie zastąpię-powiedziałam jeszcze ciszej
Po tym jak Jai się minimalnie uspokoił, co trochę trwało, pomogłam mu wstać i przeszliśmy do sypialni. Położył się a ja włożyłam płytę do odtwarzacza i podałam mu słuchawki. Mam nadzieję że Nirvana pomoże bo jeżeli nie to ja nie wiem co! Po paru minutach Jai usnął. Wyszłam po cichu z jego sypialni i sprawdziłam godzinę. 16:56. Szybko przeszłam do swojej sypialni i odetchnęłam gdy zobaczyłam, że Luke'a w niej nie ma. Otworzyłam szafę i zaczęłam szukać odpowiednich ubrań. Gdy je znalazłam wyciągnęłam jeszcze buty i dodatki. Schowałam wszystko do torby i zamykałam szafę gdy do pokoju wszedł Luke.
-O, świetnie że jesteś, mamy do pogadania-szybko podszedł do mnie i przyparł do ściany.
-Nie mamy o czym rozmawiać-próbowałam się uwolnić z jego uścisku
-Właśnie że tak-zaczął krzyczeć- może i nie jesteśmy już razem ale nie będziesz się pieprzyła z nikim innym, jesteś tylko moja! Rozumiesz!?-wciąż krzyczał
-Nie jestem twoją własnością-też zaczęłam krzyczeć- nie będziesz mi rozkazywał.
-Właśnie że tak. Jesteś tylko moja i będziesz robiła co ci karzę!
-Pierdol się! Jesteś psychiczny!
-Zamknij się-zaczął krzyczeć coraz głośniej-nikt cię nie będzie pieprzył oprócz mnie-zacisnął pięść-Teraz nawet z nim?!-pokazał mi zdjęcie na swoim telefonie. Na zdjęciu byłam ja i Niall, faktycznie wyglądało to jakbyśmy się całowali.
-Nie będziesz mówił co mam robić!
-Będę, jesteś moja!-podniósł pięść na wysokość twarzy, zamknęłam oczy i czekałam aż mnie uderzy.
-Moja-krzyknął
Jego pięść wylądowała milimetry od mojej głowy.
Jedyne co poczułam to to ze Luke puścił moją rękę i sekundę po tym odciągnięcie od ściany i ciepło czyiś ramion. Otworzyłam oczy i pierwsze co zobaczyłam to Niall przytulający mnie i Jaxon zasłaniający nas. Wychyliłam się lekko zza Jaxona.
-Luke przestań, zostaw go.-krzyczałam na Josha który okładał Luke'a pięściami po twarzy która była prawie cała we krwi-Beau, James-krzyknęłam z nadzieją że usłyszą i przyjdą.
Po chwili do pokoju wpadli chłopacy. Beau pomógł mi oderwać Josha od Luke'a a James przytrzymał Brooks'a, który chciał rzucić się na Josha. Twarz Luke'a była we krwi, która spływała z nosa, miał rozciętą brew i podbite oczy, widać było że za jakiś czas pojawią się siniaki. Josh mnie przytulił i wyszeptał 'Już wszystko ok, jestem przy tobie'. Wzięłam torbę z rzeczami i wyszliśmy.
***
Gdy chłopacy dowiedzieli się że Josh pobił Luke'a ich zdania były takie same. 'Dobrze zrobił'... Gdy się ubrałam
pojechaliśmy z Joshem, Jaxonem i Justinem do klubu, Niall i banda mieli zaraz do nas dołączyć. Dziś zmianę mieli moi ulubieńcy. Martin, Kevin i Tom. Dziś impreza na maxa. Nic ani nikt mi nie przeszkodzi.
-Cii, już dobrze. Spokojnie-głaskałam dłonią jego włosy
-Tak bardzo mi ją przypominasz...-wyszeptał szlochając
-Ale ja jej ci nigdy nie zastąpię-powiedziałam jeszcze ciszej
Po tym jak Jai się minimalnie uspokoił, co trochę trwało, pomogłam mu wstać i przeszliśmy do sypialni. Położył się a ja włożyłam płytę do odtwarzacza i podałam mu słuchawki. Mam nadzieję że Nirvana pomoże bo jeżeli nie to ja nie wiem co! Po paru minutach Jai usnął. Wyszłam po cichu z jego sypialni i sprawdziłam godzinę. 16:56. Szybko przeszłam do swojej sypialni i odetchnęłam gdy zobaczyłam, że Luke'a w niej nie ma. Otworzyłam szafę i zaczęłam szukać odpowiednich ubrań. Gdy je znalazłam wyciągnęłam jeszcze buty i dodatki. Schowałam wszystko do torby i zamykałam szafę gdy do pokoju wszedł Luke.
-O, świetnie że jesteś, mamy do pogadania-szybko podszedł do mnie i przyparł do ściany.
-Nie mamy o czym rozmawiać-próbowałam się uwolnić z jego uścisku
-Właśnie że tak-zaczął krzyczeć- może i nie jesteśmy już razem ale nie będziesz się pieprzyła z nikim innym, jesteś tylko moja! Rozumiesz!?-wciąż krzyczał
-Nie jestem twoją własnością-też zaczęłam krzyczeć- nie będziesz mi rozkazywał.
-Właśnie że tak. Jesteś tylko moja i będziesz robiła co ci karzę!
-Pierdol się! Jesteś psychiczny!
-Zamknij się-zaczął krzyczeć coraz głośniej-nikt cię nie będzie pieprzył oprócz mnie-zacisnął pięść-Teraz nawet z nim?!-pokazał mi zdjęcie na swoim telefonie. Na zdjęciu byłam ja i Niall, faktycznie wyglądało to jakbyśmy się całowali.
-Nie będziesz mówił co mam robić!
-Będę, jesteś moja!-podniósł pięść na wysokość twarzy, zamknęłam oczy i czekałam aż mnie uderzy.
-Moja-krzyknął
Jego pięść wylądowała milimetry od mojej głowy.
Jedyne co poczułam to to ze Luke puścił moją rękę i sekundę po tym odciągnięcie od ściany i ciepło czyiś ramion. Otworzyłam oczy i pierwsze co zobaczyłam to Niall przytulający mnie i Jaxon zasłaniający nas. Wychyliłam się lekko zza Jaxona.
-Luke przestań, zostaw go.-krzyczałam na Josha który okładał Luke'a pięściami po twarzy która była prawie cała we krwi-Beau, James-krzyknęłam z nadzieją że usłyszą i przyjdą.
Po chwili do pokoju wpadli chłopacy. Beau pomógł mi oderwać Josha od Luke'a a James przytrzymał Brooks'a, który chciał rzucić się na Josha. Twarz Luke'a była we krwi, która spływała z nosa, miał rozciętą brew i podbite oczy, widać było że za jakiś czas pojawią się siniaki. Josh mnie przytulił i wyszeptał 'Już wszystko ok, jestem przy tobie'. Wzięłam torbę z rzeczami i wyszliśmy.
***
Gdy chłopacy dowiedzieli się że Josh pobił Luke'a ich zdania były takie same. 'Dobrze zrobił'... Gdy się ubrałam
pojechaliśmy z Joshem, Jaxonem i Justinem do klubu, Niall i banda mieli zaraz do nas dołączyć. Dziś zmianę mieli moi ulubieńcy. Martin, Kevin i Tom. Dziś impreza na maxa. Nic ani nikt mi nie przeszkodzi.
-Martin puść coś-poprosiłam
-Na co masz ochotę? Nicki czy coś innego?
-Mam ochotę porapować...
-Ok-włączył a ja zaczęłam rap.
Po chwili usłyszałam brawa. Odwróciłam się...
~~~~~~~~~~~~~~
No hej!
Witam Was z nowym i ostatnim rozdziałem.
Mam nadzieję że się Wam podoba bo mi tak.
Kolejny rozdział jest bardziej ciekawy ale go nie będzie.
Więcej informacji dotyczących końca Ride znajdziecie w kolejnym poście.
Nie piszę do następnego bo to byłoby kłamstwo.
Napiszę po prostu PA!
Przepraszam za błędy jeśli są.
Jeśli przeczytałeś/-aś= skomentuj rozdział
Subskrybuj:
Posty (Atom)














